05-25-2026, 11:55 PM
A jak będziesz regularnie robił takie rzeczy, w sytuacjach, które są stresujące, mózg w końcu nauczy się łączyć te sytuacje z relaksem.
Myślę o tej kreatynie i myślę. No pomaga, BARDZO pomaga. Cały czas jest podwyższona sprawność intelektualna, koordynacja, ciągle mam tę lekkość ruchu. Przydałyby się jakieś testy genetyczne, czy nie mam przypadkiem walniętego jej metabolizmu.
Całe życie miałem problemy czy to ze sprawnością myślenia, czy z siłą i koordynacją mięśni. Jasne, dostałem w genetycznym prezencie mózg pierwsza klasa, ale coś ciągle było nie tak. Pewnie jakby mnie wtedy porządnie zdiagnozowano, to byłoby coś ze spektrum, ale kto tam się przejmował. No i tak teraz myślę, że może to był efekt niskiego poziomu kreatyny, co za tym idzie słabej produkcji ATP w mózgu, a także w mięśniach. Takie rzeczy stają się często pełnoobjawowe dopiero w dorosłym życiu, jak metabolizm zwolni. Wtedy dopiero genetycznie spowolnione procesy przestają być wystarczające.
No i główny problem jest taki, czy niski poziom kreatyny jest objawem czegoś innego, np walniętej tarczycy, albo procesów metylacji, innymi słowy, czy mam wrodzoną produkcję jak trzeba, ale zakłócił ją jakiś inny czynnik, czy może to wrodzona produkcja jest nie taka, jak trzeba?
Testami w labie tego nie sprawdzę, ale myślę, że suplementacja przyniesie odpowiedź. Jeśli niski poziom wynika z czynników trzecich, to nie może on być BARDZO niski, przykładowo, subkliniczna nadczynność tarczycy obniża poziom kreatyny tylko nieznacznie, co więcej, jej uzupełnienie nie pomoże na znakomitą większość objawów nadczynności. Podobnie zbyt niska aktywność procesów metylacji, koniecznych do jej produkcji.
Jeśli jednak głównym problemem jest walnięta produkcja, to wtedy owszem, poziom może spadać bardzo nisko, uzupełnienie zaś zlikwiduje większość objawów, albo nawet wszystkie.
Cholera, jak to było w 2010... 6 grudnia 2009, kupiłem 150 kapsli. W styczniu już 300 kapsli. Gdzieś po drodze poważna kontuzja, wynikająca z brania za dużo i za szybko, co doprowadziło do bardzo mocnego wzrostu mięśni, tak mocnego, że dosłownie odcięły dopływ krwi, uciskając na naczynia krwionośne w nogach. ALE w marcu znowu kupiłem 150 kapsli, dla odmiany jabłczanu.
Co nie pasuje - gdyby poprawa miała być po kretce, byłaby już po tych pierwszych próbach z dużymi dawkami.
No nic, biorę dalej, obserwuję. Najbardziej liczę na to, że będzie się zmniejszał objaw Terry'ego, bo to by oznaczało, że jednak kretka jest jest przyczyną, mechanizmem jaki opisałem, niedobór sprawia, że mięśnie nie mają siły utrzymać obkurczu.
Myślę o tej kreatynie i myślę. No pomaga, BARDZO pomaga. Cały czas jest podwyższona sprawność intelektualna, koordynacja, ciągle mam tę lekkość ruchu. Przydałyby się jakieś testy genetyczne, czy nie mam przypadkiem walniętego jej metabolizmu.
Całe życie miałem problemy czy to ze sprawnością myślenia, czy z siłą i koordynacją mięśni. Jasne, dostałem w genetycznym prezencie mózg pierwsza klasa, ale coś ciągle było nie tak. Pewnie jakby mnie wtedy porządnie zdiagnozowano, to byłoby coś ze spektrum, ale kto tam się przejmował. No i tak teraz myślę, że może to był efekt niskiego poziomu kreatyny, co za tym idzie słabej produkcji ATP w mózgu, a także w mięśniach. Takie rzeczy stają się często pełnoobjawowe dopiero w dorosłym życiu, jak metabolizm zwolni. Wtedy dopiero genetycznie spowolnione procesy przestają być wystarczające.
No i główny problem jest taki, czy niski poziom kreatyny jest objawem czegoś innego, np walniętej tarczycy, albo procesów metylacji, innymi słowy, czy mam wrodzoną produkcję jak trzeba, ale zakłócił ją jakiś inny czynnik, czy może to wrodzona produkcja jest nie taka, jak trzeba?
Testami w labie tego nie sprawdzę, ale myślę, że suplementacja przyniesie odpowiedź. Jeśli niski poziom wynika z czynników trzecich, to nie może on być BARDZO niski, przykładowo, subkliniczna nadczynność tarczycy obniża poziom kreatyny tylko nieznacznie, co więcej, jej uzupełnienie nie pomoże na znakomitą większość objawów nadczynności. Podobnie zbyt niska aktywność procesów metylacji, koniecznych do jej produkcji.
Jeśli jednak głównym problemem jest walnięta produkcja, to wtedy owszem, poziom może spadać bardzo nisko, uzupełnienie zaś zlikwiduje większość objawów, albo nawet wszystkie.
Cholera, jak to było w 2010... 6 grudnia 2009, kupiłem 150 kapsli. W styczniu już 300 kapsli. Gdzieś po drodze poważna kontuzja, wynikająca z brania za dużo i za szybko, co doprowadziło do bardzo mocnego wzrostu mięśni, tak mocnego, że dosłownie odcięły dopływ krwi, uciskając na naczynia krwionośne w nogach. ALE w marcu znowu kupiłem 150 kapsli, dla odmiany jabłczanu.
Co nie pasuje - gdyby poprawa miała być po kretce, byłaby już po tych pierwszych próbach z dużymi dawkami.
No nic, biorę dalej, obserwuję. Najbardziej liczę na to, że będzie się zmniejszał objaw Terry'ego, bo to by oznaczało, że jednak kretka jest jest przyczyną, mechanizmem jaki opisałem, niedobór sprawia, że mięśnie nie mają siły utrzymać obkurczu.



