Eh, wyskoczylem sobie na jeden dzień do Gdańska, bo pogoda ładna. Półtorej godziny w samych kąpielówkach na plaży, potem się okryłem. No i starczyło. Wróciłem jak Indianin, jakaś wysypka i wszystko mnie piecze, ale przynajmniej złapałem zapas witamy D. Wracam do siedzenia w piwnicy. Im starszy jestem, tym szybciej mnie bierze słońce. Za dzieciaka cale lato bez koszulki latałem i byli normalnie.
|
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 9 gości



