05-21-2026, 07:23 PM
(05-21-2026, 04:35 AM)tomakin napisał(a): (objaw oczywiście już wrócił)
Może przetestować jakieś leki obkurczające... przydałoby się wiedzieć, jaki konkretnie mechanizm w organizmie odpowiada u mnie za objaw Terry'ego. Może to być za duży, albo za mały poziom jakiejś jednej substancji, nadwrażliwość jednego, konkretnego receptora.
Inhibitory MAO? Tutaj przykładem jest miłorząb japoński. I ja to mogłem brać zarówno w 2010, jak i w 2020.
Cholercia no... takie rozszerzenie naczynek to bardzo często (chyba prawie zawsze) kwestia systemowa. Innymi słowy, to nie jest jakaś jedna substancja, której poziom za mocno się rozbujał, tylko reakcja organizmu na coś, co jest globalne. Przykładowo w marskości wątroby to zapchana żyła wrotna, plus wysokie dawki hormonów, plus wysokie dawki tlenków azotu. I pewnie jeszcze parę rzeczy. Czasem jest to rozwalone serce, czasem duże uszkodzenie głównych żył, czasem faktycznie jakiś jeden tylko hormon, ale ten hormon rozwala pomału calutki organizm. Nawet jeśli zacznie się brać substancje obkurczające, to tylko zamaskuje się objaw. No ale przynajmniej będzie wiadomo, co konkretnie jest poza skalą, a to pozwoliłoby dojść do tego, jaka jest przyczyna.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28552271/
tu opisali ten sposób na aktywację przywspółczulnego. Siadamy sobie, normalnie nie opierając się plecami, żeby w miarę prosto było, dmuchamy mocno przez 15 sekund w powiedzmy strzykawkę, starając się przepchnąć jej tłoczek (obojętnie w co się dmucha, ale w taką strzykawkę odruchowo będzie się to robić mocniej), a potem kładziemy się i podnosimy nogi pod kątem 45 stopni, kładąc je na podwyższeniu. Nie jestem pewien, czy zrobienie tego samodzielnie nie zakłóci trochę wyniku, ale nie powinno aż tak.
A sprawdzę, czy a. nie znikną mi po tym palpitacje, jakbym kiedyś miał, b. nie zniknie albo nie pogłębi się objaw Terry'ego.
Swoją drogą, palpitacji nie mam od daaaawna, podobnie jak zespołu niespokojnych nóg. Chyba coś z tego, co zrobiłem, zadziałało. Lepszy sen, to ciągłe wrażenie, że jest ostrzejszy wzrok i lepsza koncentracja, wrażenie kontroli ruchu, brak palpitacji i zespołu. No coś robię dobrze.
Spróbuję ten modyfikowany manewr
Jeżeli jesteśmy we dwójkę, to trzymam jej nogi na ziemi i w momencie kiedy skończy dmuchać w strzykawkę daje mi znać i ja je szybko podnoszę. Musi być rozluźniona, nie może ich sama podnosić, jakby ruch bez jej woli.
Czasem kiedy jest sama, po prostu siedzi, dmucha i jak skończy to przewraca się do tyłu jakby robiła przewrotkę do tyłu, ale po prostu kończy z kolanami nad głową.
Jak pisałem wcześniej, to pomaga w 90% przypadków. Czasem nie za pierwszym razem, ale z reguły za pierwszym, a jak nie to powtarzamy do skutku, czyli w sumie po kilku razach działa. Potem dzwoniliśmy już po karetkę.




