05-20-2026, 10:37 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-20-2026, 10:40 PM przez tomakin.)
No ogólnie zanim się za chemię weźmie, powinno się najpierw sprawdzić, czy wszystko się zrobiło, co można zrobić. Czy dieta jest OK, czy wystarczy ruchu, czy nie ma krytycznego niedoboru pokarmowego.
Wziąłem właśnie beta blokera, 1/4 tabletki, może 1/3. Wczoraj połówkę nierówno na pół przełamałem i z tego wziąłem mniejszą część.
Zwróciłem uwagę na objaw w czasie kąpieli. Był, jak palce były pomarszczone w wodzie, godzinę temu, sprawdzałem to. Teraz wyszedłem, jakiś czas jestem już poza wodą, pomarszczenie powoli znika. Znikł też objaw. Całkowicie, do zera, nawet jak próbuję pod światło patrzeć.
No i teraz tak, w czasie kąpieli, marszczenie się palców wynika z aktywacji współczulnego układu nerwowego. Były na to jakieś badania kiedyś. Ale u mnie objaw znika nie od razu, tylko po jakimś czasie, gdy już jestem po.
Co tam się dokładnie dzieje, w którym momencie dochodzi do tej zmiany? Czy to jest efekt ustalania się równowagi autonomicznego układu nerwowego, współczulny vs przywspółczulny? Może pomarszczenie wynikało z mocnej aktywacji współczulnego, a teraz uderzył przywspółczulny, by to wyrównać, co spowodowało też cofnięcie objawu?
To cholera może być klucz do zagadki, skąd się to bierze. Kąpiel nie zmienia nic w chemii organizmu, albo prawie nic. No trochę się odwadniam, ale to tyle. Natomiast aktywacja współczulnego jest bardzo silna i dotyczy tylko palców, ewolucyjne dostosowanie, by zwiększyć chwytność gdy jest się w wodzie.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3639753/
Obkurcz naczynek wywołuje pomarszczenie skóry, odcinając dopływ krwi.
W badaniach na poprzedniej stronie to nie obkurcz, ale rozluźnienie naczynek (czyli to, co następuje jako kontra gdy znika bodziec wody i znikają zmarszczki palców) powodowało zniknięcie objawu Terry'ego.
No, beta bloker może tutaj bardzo pomóc, będę obserwował. Jeśli pomoże, przyczynę da się zawęzić do noradrenaliny. A stąd już prosta droga.
Zrobię potem też jeszcze jeden trick, to z dmuchaniem w kciuk. Ale poszukam, jak to dokładnie robili tak, by był silny efekt, tam dołączyli do tego kładzenie się czy wstawanie w odpowiednim czasie po tym dmuchaniu. Ale to już nie dziś.
/edit a, ważna rzecz. Kiedyś już pisałem o tym teście kąpieli, gdy zauważyłem zanik objawu, za cholerę nie zgadzało się z tym, co mówi logika, kąpiel aktywuje współczulny, a ja podejrzewałem, że to własnie jego aktywność wywołuje objaw terry'ego, a nie odwrotnie. Jak się dziś okazało, to nie kąpiel, ale stan po niej, gdy wszystko wraca do normy, likwiduje objaw Terry'ego. I wszystko znowu się idealnie zgadza.
Wziąłem właśnie beta blokera, 1/4 tabletki, może 1/3. Wczoraj połówkę nierówno na pół przełamałem i z tego wziąłem mniejszą część.
Zwróciłem uwagę na objaw w czasie kąpieli. Był, jak palce były pomarszczone w wodzie, godzinę temu, sprawdzałem to. Teraz wyszedłem, jakiś czas jestem już poza wodą, pomarszczenie powoli znika. Znikł też objaw. Całkowicie, do zera, nawet jak próbuję pod światło patrzeć.
No i teraz tak, w czasie kąpieli, marszczenie się palców wynika z aktywacji współczulnego układu nerwowego. Były na to jakieś badania kiedyś. Ale u mnie objaw znika nie od razu, tylko po jakimś czasie, gdy już jestem po.
Co tam się dokładnie dzieje, w którym momencie dochodzi do tej zmiany? Czy to jest efekt ustalania się równowagi autonomicznego układu nerwowego, współczulny vs przywspółczulny? Może pomarszczenie wynikało z mocnej aktywacji współczulnego, a teraz uderzył przywspółczulny, by to wyrównać, co spowodowało też cofnięcie objawu?
To cholera może być klucz do zagadki, skąd się to bierze. Kąpiel nie zmienia nic w chemii organizmu, albo prawie nic. No trochę się odwadniam, ale to tyle. Natomiast aktywacja współczulnego jest bardzo silna i dotyczy tylko palców, ewolucyjne dostosowanie, by zwiększyć chwytność gdy jest się w wodzie.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3639753/
Obkurcz naczynek wywołuje pomarszczenie skóry, odcinając dopływ krwi.
W badaniach na poprzedniej stronie to nie obkurcz, ale rozluźnienie naczynek (czyli to, co następuje jako kontra gdy znika bodziec wody i znikają zmarszczki palców) powodowało zniknięcie objawu Terry'ego.
No, beta bloker może tutaj bardzo pomóc, będę obserwował. Jeśli pomoże, przyczynę da się zawęzić do noradrenaliny. A stąd już prosta droga.
Zrobię potem też jeszcze jeden trick, to z dmuchaniem w kciuk. Ale poszukam, jak to dokładnie robili tak, by był silny efekt, tam dołączyli do tego kładzenie się czy wstawanie w odpowiednim czasie po tym dmuchaniu. Ale to już nie dziś.
/edit a, ważna rzecz. Kiedyś już pisałem o tym teście kąpieli, gdy zauważyłem zanik objawu, za cholerę nie zgadzało się z tym, co mówi logika, kąpiel aktywuje współczulny, a ja podejrzewałem, że to własnie jego aktywność wywołuje objaw terry'ego, a nie odwrotnie. Jak się dziś okazało, to nie kąpiel, ale stan po niej, gdy wszystko wraca do normy, likwiduje objaw Terry'ego. I wszystko znowu się idealnie zgadza.



