05-20-2026, 12:28 AM
...no cholera, chyba TROCHĘ lepiej. Troszkę, jeśli w ogóle. Na pewno nie ma dużej różnicy, nie tak, że zanikło jak kiedyś się zdarzało.
Co zwraca uwagę, niacyna, która powoduje rozszerzenie naczynek takie, że cała skóra robi się czerwona jak flaga radziecka, w ogóle zdaje się nie mieć wpływu na objaw, nic tam nie rozszerza ani nie zwęża.
To nie może być aż tak skomplikowane. Musi być jakiś JEDEN konkretny czynnik, który da się przyskrzynić.
Na przykład z objawów, bo np estrogen powinien sprawić, że mi cyce urosną, powinny być też takie objawy, jak zaczerwienione dłonie i "pajączki", nic takiego nie ma.
A jak nie z objawów, to jakąś ingerencją. Próbowałem ogarnąć estrogen brokułem, nic póki co nie widać. Próbowałem tarczycę karnityną, no nie wiem... śpię DUŻO lepiej, ale nie ma zaniku objawu Terry'ego. Testowałem zioła, które wzmacniają naczynka krwionośne i likwidują żylaki, bez efektu.
Hmmm... pojawienie się objawu Terry'ego było nagłe, wiązało się z szeregiem dodatkowych obserwowalnych zmian, czort wie, na ile wynikało to z nerwicy, a na ile było jej przyczyną. Był wtedy DUŻO wyraźniejszy niż teraz. Po końskich dawkach witamin jakoś samo się uspokoiło. Żadne badania nic nie wykazały, łącznie z kolonoskopią, gastroskopią i USG tarczycy (i reszty narządów), przy czym tarczyca była badana na szybko i lekarz coś na siłę starał mi się wtedy udowodnić, że to na pewno nie ona, bo jakby to była tarczyca, miałbym TSH 100. Dureń, jednym słowem, mógł nawet podświadomie zignorować coś, co jednak było widoczne.
No, to wszystko najmocniej pasuje do tarczycy, tak poprzez nagłość objawów, jak i to, że wszystkie się zgadzają. Tylko wyniki badań krwi nie pasują, ft3 i ft4 mam IDEALNIE pośrodku średniej populacji, wręcz niewiarygodnie idealnie. TSH trochę niskie, ale same hormony tarczycowe są piękne.
Nawet teraz na upartego mam sporo objawów, które da się przypisać tarczycy, nawet w podkoszulku pod bardzo cienką kołdrą jest mi za gorąco, muszę w samych gaciach spać. Pocę się też dużo mocniej, niż kiedyś. No i oczywiście stany lękowe oraz palpitacje, po których też zresztą śladu nie ma. No właśnie, może to też efekt karnityny.
Cholera jasna, cały czas czuję, że rozwiązanie może być banalne i na wyciągnięcie ręki. Że umyka mi coś zupełnie oczywistego, a ja ciągle zapętlam się w rzeczach, które już 20 razy robiłem.
Co zwraca uwagę, niacyna, która powoduje rozszerzenie naczynek takie, że cała skóra robi się czerwona jak flaga radziecka, w ogóle zdaje się nie mieć wpływu na objaw, nic tam nie rozszerza ani nie zwęża.
To nie może być aż tak skomplikowane. Musi być jakiś JEDEN konkretny czynnik, który da się przyskrzynić.
Na przykład z objawów, bo np estrogen powinien sprawić, że mi cyce urosną, powinny być też takie objawy, jak zaczerwienione dłonie i "pajączki", nic takiego nie ma.
A jak nie z objawów, to jakąś ingerencją. Próbowałem ogarnąć estrogen brokułem, nic póki co nie widać. Próbowałem tarczycę karnityną, no nie wiem... śpię DUŻO lepiej, ale nie ma zaniku objawu Terry'ego. Testowałem zioła, które wzmacniają naczynka krwionośne i likwidują żylaki, bez efektu.
Hmmm... pojawienie się objawu Terry'ego było nagłe, wiązało się z szeregiem dodatkowych obserwowalnych zmian, czort wie, na ile wynikało to z nerwicy, a na ile było jej przyczyną. Był wtedy DUŻO wyraźniejszy niż teraz. Po końskich dawkach witamin jakoś samo się uspokoiło. Żadne badania nic nie wykazały, łącznie z kolonoskopią, gastroskopią i USG tarczycy (i reszty narządów), przy czym tarczyca była badana na szybko i lekarz coś na siłę starał mi się wtedy udowodnić, że to na pewno nie ona, bo jakby to była tarczyca, miałbym TSH 100. Dureń, jednym słowem, mógł nawet podświadomie zignorować coś, co jednak było widoczne.
No, to wszystko najmocniej pasuje do tarczycy, tak poprzez nagłość objawów, jak i to, że wszystkie się zgadzają. Tylko wyniki badań krwi nie pasują, ft3 i ft4 mam IDEALNIE pośrodku średniej populacji, wręcz niewiarygodnie idealnie. TSH trochę niskie, ale same hormony tarczycowe są piękne.
Nawet teraz na upartego mam sporo objawów, które da się przypisać tarczycy, nawet w podkoszulku pod bardzo cienką kołdrą jest mi za gorąco, muszę w samych gaciach spać. Pocę się też dużo mocniej, niż kiedyś. No i oczywiście stany lękowe oraz palpitacje, po których też zresztą śladu nie ma. No właśnie, może to też efekt karnityny.
Cholera jasna, cały czas czuję, że rozwiązanie może być banalne i na wyciągnięcie ręki. Że umyka mi coś zupełnie oczywistego, a ja ciągle zapętlam się w rzeczach, które już 20 razy robiłem.



