05-18-2026, 10:03 PM
No i tak ogólnie, brokuł chyba nie pomaga na objaw. Hmmm... złocień zarzucę. On powinien działać "błyskawicznie", jeśli serotonina jest przyczyną, to objaw powinien zniknąć nawet w parę godzin.
Miłorząb i kasztanowiec to rzeczy, które mają długofalowe działanie, miesiąc czy dwa się bierze i po tym okresie naczynka są dużo mocniejsze.
Cholera no, najmocniejsza hipoteza mechanizmu objawu to nadmiar tlenków azotu tam, gdzie nie powinno ich być zbyt wiele. Albo nadmierna wrażliwość tkanek, ale znowu nie tych, co trzeba.
Druga bardzo mocna to estrogeny, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby było to jedno i drugie.
I jakkolwiek estrogeny mogę zablokować, to jednak nie dam rady niczego zrobić z tlenkami. Tu działają tylko bardzo silne leki, które na dodatek nie są w powszechnym użyciu i nawet na receptę się tego nie kupi.
Serotonina to takie "nie wierzę w to, ale całkowicie wykluczyć nie można", no super się składa, że za nieco ponad 20 zeta można to sprawdzić, bo istnieje zioło, które blokuje akcję serotoniny na poziomie drobnych naczynek krwionośnych, zostawiając resztę w spokoju. Złocień maruna.
Zacznę jak zwykle od wysypania z kapsułki i rozrabiania mikrodawki w ustach, na wypadek, jakbym na to akurat miał alergię. Na szczęście alergii pokarmowych nie mam prawie w ogóle, lekka na orzechy laskowe, ot, swędzi mnie po nich język i tyle. Ale po co ryzykować. A, po jednym antybiotyku mnie kiedyś wysypało, ale to podobno jest objaw chronicznej infekcji mononukleozą. Niemniej od antybioli wolę trzymać się z daleka. Tu reakcje alergiczne są dość częste i dość mocne, w końcu antybiotyk to koncentrat konkretnej substancji, jeśli ma się alergię na jakiś składnik orzechów, to w takim orzechu jest tego ile, miligram? Pół? Z kolei antybiol to np 2000 miligramów takiej substancji.
No cholera, co mogło stać się w 2010 i w 2020, co wpływa akurat na przepływ krwi w drobnych naczynkach? Dosłownie jedyne, co widzę, to zbicie estrogenów i podniesienie androgenów, bo to robiłem w obu przypadkach. Są inne rozwiązania, np megadawki witaminy C w 2010, co też może bardzo mocno wzmocnić naczynka, ale jej nie było w 2020.
Miłorząb i kasztanowiec to rzeczy, które mają długofalowe działanie, miesiąc czy dwa się bierze i po tym okresie naczynka są dużo mocniejsze.
Cholera no, najmocniejsza hipoteza mechanizmu objawu to nadmiar tlenków azotu tam, gdzie nie powinno ich być zbyt wiele. Albo nadmierna wrażliwość tkanek, ale znowu nie tych, co trzeba.
Druga bardzo mocna to estrogeny, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby było to jedno i drugie.
I jakkolwiek estrogeny mogę zablokować, to jednak nie dam rady niczego zrobić z tlenkami. Tu działają tylko bardzo silne leki, które na dodatek nie są w powszechnym użyciu i nawet na receptę się tego nie kupi.
Serotonina to takie "nie wierzę w to, ale całkowicie wykluczyć nie można", no super się składa, że za nieco ponad 20 zeta można to sprawdzić, bo istnieje zioło, które blokuje akcję serotoniny na poziomie drobnych naczynek krwionośnych, zostawiając resztę w spokoju. Złocień maruna.
Zacznę jak zwykle od wysypania z kapsułki i rozrabiania mikrodawki w ustach, na wypadek, jakbym na to akurat miał alergię. Na szczęście alergii pokarmowych nie mam prawie w ogóle, lekka na orzechy laskowe, ot, swędzi mnie po nich język i tyle. Ale po co ryzykować. A, po jednym antybiotyku mnie kiedyś wysypało, ale to podobno jest objaw chronicznej infekcji mononukleozą. Niemniej od antybioli wolę trzymać się z daleka. Tu reakcje alergiczne są dość częste i dość mocne, w końcu antybiotyk to koncentrat konkretnej substancji, jeśli ma się alergię na jakiś składnik orzechów, to w takim orzechu jest tego ile, miligram? Pół? Z kolei antybiol to np 2000 miligramów takiej substancji.
No cholera, co mogło stać się w 2010 i w 2020, co wpływa akurat na przepływ krwi w drobnych naczynkach? Dosłownie jedyne, co widzę, to zbicie estrogenów i podniesienie androgenów, bo to robiłem w obu przypadkach. Są inne rozwiązania, np megadawki witaminy C w 2010, co też może bardzo mocno wzmocnić naczynka, ale jej nie było w 2020.



