05-10-2026, 10:24 PM
Jak na razie nie odczuwam specjalnie żadnych zmian przy braniu podskórnie NAD+, ale to dopiero trzeci tydzień (na początku codziennie po 25 mg, teraz po nasyceniu 2 razy w tygodniu). Czasem trochę mdłości na początku czuć, ale dwie łyżeczki soku z imbiru to niwelują. Zobaczymy, co dalej.
Przeglądałem sobie znowu badania mówiące o tym, że przyjmowanie teścia zwiększało masę mięśniową nawet bez ćwiczeń i myślę sobie, czy nie spróbować jakiegoś w miarę lekkiego cyklu TRT typu 300 mg tygodniowo rozbitego na dwie dawki plus może 2 UI HGH. Ćwiczę sobie, ale szału nie ma, więc można by się trochę podbić. Mam jednak pewne wątpliwości. Hormony mam w normie, teść jak na mój wiek całkiem ok, więc teoretycznie nie potrzebuję żadnych wspomagaczy. Trzeba potem jeszcze pamiętać o odbloku, żeby zachować płodność, choć dzieci po czterdziestce to już i tak słaby pomysł. Na razie włosów nie tracę i zakola się trzymają od lat na podobnym poziomie, ale nigdy nie wiadomo, co będzie po cyklu. Trzeba by brać finasteryd, a po nim zdarzają się przypadki, że kuśka nie staje, w tym nawet po odstawieniu (choć to niby bardzo rzadkie). No nie może być za dobrze. Muszę się jeszcze zastanowić.
No i zrobiłem sobie prawko na ciężarówkę. Zrezygnowałem z pchania się w IT, bo to dzisiaj zbyt ryzykowne. Mam już kwity na koparki, teraz będę też pewnie jeździł w trasy. Trzy lata temu bałem się jeździć w ogóle po drodze czymkolwiek. I w sumie nadal się boję, jak wsiadam za jakiekolwiek kółko, ale to nie jest już strach nakazujący ucieczkę. Pewne lęki są tak głęboko wdrukowane, że będą się manifestować chyba już na zawsze.
Przeglądałem sobie znowu badania mówiące o tym, że przyjmowanie teścia zwiększało masę mięśniową nawet bez ćwiczeń i myślę sobie, czy nie spróbować jakiegoś w miarę lekkiego cyklu TRT typu 300 mg tygodniowo rozbitego na dwie dawki plus może 2 UI HGH. Ćwiczę sobie, ale szału nie ma, więc można by się trochę podbić. Mam jednak pewne wątpliwości. Hormony mam w normie, teść jak na mój wiek całkiem ok, więc teoretycznie nie potrzebuję żadnych wspomagaczy. Trzeba potem jeszcze pamiętać o odbloku, żeby zachować płodność, choć dzieci po czterdziestce to już i tak słaby pomysł. Na razie włosów nie tracę i zakola się trzymają od lat na podobnym poziomie, ale nigdy nie wiadomo, co będzie po cyklu. Trzeba by brać finasteryd, a po nim zdarzają się przypadki, że kuśka nie staje, w tym nawet po odstawieniu (choć to niby bardzo rzadkie). No nie może być za dobrze. Muszę się jeszcze zastanowić.
No i zrobiłem sobie prawko na ciężarówkę. Zrezygnowałem z pchania się w IT, bo to dzisiaj zbyt ryzykowne. Mam już kwity na koparki, teraz będę też pewnie jeździł w trasy. Trzy lata temu bałem się jeździć w ogóle po drodze czymkolwiek. I w sumie nadal się boję, jak wsiadam za jakiekolwiek kółko, ale to nie jest już strach nakazujący ucieczkę. Pewne lęki są tak głęboko wdrukowane, że będą się manifestować chyba już na zawsze.



