05-04-2026, 05:43 AM
Nie no, jakby to był naprawdę bardzo mały człowiek, tak powiedzmy roczny... (dajesz psu robaki? tak myślę, czy ich nie żreć, bo mogą zawierać od cholery rzeczy, których nie ma w diecie, a powinny być)
Czuję się całkowicie wypompowany z sił. Ale tak totalnie, jakby ktoś powietrze ze mnie spuścił. A jeszcze niedawno było całkiem nieźle...
Te okresy zmęczenia to coś, co mi najbardziej dokucza, to zagadka, której rozwiązanie jest dla mnie cholernie ważne. No i teraz można zastanawiać się, co ja ostatnio robiłem, oczywiście przy założeniu, że moje kombinacje z suplami mogą mieć tu jakiś wpływ.
Kilka opcji
- mało prawdopodobne, ale nie wykluczam, trochę piracetamu było, przy niewielkiej podaży choliny. On mógł zużyć zapasy
- żeńszeń mógł wymusić działanie czegoś, co było wyłączone z powodu krytycznych problemów, np przy niedoborze żelaza organizm przestaje dostarczać go do włosów i wypadają, ale dzięki temu więcej zostaje na procesy krwiotwórcze czy działanie mięśni. U mnie oczywiście niedoboru żelaza nie ma, ale mogło być coś zatrzymane z powodu nie wiem, za niskiego poziomu jakiegoś hormonu, za wysokiego poziomu wolnych rodników, jakiś niedobór pokarmowy czy coś. Poczułem po nim poprawę, a potem zwiecha.
- najbardziej prawdopodobne, cynku się objadłem i to całkiem sporo. To wyłącza nadnercza, spada kortyzol. Już parę razy to zauważyłem, jem cynk, zdycham.
Jak skończę z tymi moimi zabawami teraz, sprawdzę estrogen, sprawdzę serotoninę, to porządnie przetestuję nadnercza. Lukrecja, B5, ale dodatkowo też pregnenolon.
Czuję się całkowicie wypompowany z sił. Ale tak totalnie, jakby ktoś powietrze ze mnie spuścił. A jeszcze niedawno było całkiem nieźle...
Te okresy zmęczenia to coś, co mi najbardziej dokucza, to zagadka, której rozwiązanie jest dla mnie cholernie ważne. No i teraz można zastanawiać się, co ja ostatnio robiłem, oczywiście przy założeniu, że moje kombinacje z suplami mogą mieć tu jakiś wpływ.
Kilka opcji
- mało prawdopodobne, ale nie wykluczam, trochę piracetamu było, przy niewielkiej podaży choliny. On mógł zużyć zapasy
- żeńszeń mógł wymusić działanie czegoś, co było wyłączone z powodu krytycznych problemów, np przy niedoborze żelaza organizm przestaje dostarczać go do włosów i wypadają, ale dzięki temu więcej zostaje na procesy krwiotwórcze czy działanie mięśni. U mnie oczywiście niedoboru żelaza nie ma, ale mogło być coś zatrzymane z powodu nie wiem, za niskiego poziomu jakiegoś hormonu, za wysokiego poziomu wolnych rodników, jakiś niedobór pokarmowy czy coś. Poczułem po nim poprawę, a potem zwiecha.
- najbardziej prawdopodobne, cynku się objadłem i to całkiem sporo. To wyłącza nadnercza, spada kortyzol. Już parę razy to zauważyłem, jem cynk, zdycham.
Jak skończę z tymi moimi zabawami teraz, sprawdzę estrogen, sprawdzę serotoninę, to porządnie przetestuję nadnercza. Lukrecja, B5, ale dodatkowo też pregnenolon.



