05-01-2026, 02:52 AM
...no i zamówione. Kasztanowiec i miłorząb, złocień zamówiłem wcześniej.
Tak myślę, że jak porównam moje paznokcie i zioma który ma ostrą niewydolność serca, na tyle dużą, że niekiedy tkanki mu obumierają z braku tlenu, a pobranie krwi z opuszka palca (żeby zmierzyć cukier) graniczy z cudem, bo nic nie leci, otóż moje są bledsze. Mimo tego wszystkiego, jego są mocniej ukrwione.
Właśnie przed chwilą oglądałem na jakiejś rolce instagramowej wynurzenia jakiegoś typa, że obłączki zależą po prostu od dopływu krwi do macierzy paznokcia. I to chyba jest w dużej mierze prawda. Na pewno nie jest to JEDYNA przyczyna, ale bardzo możliwe, że to po prostu jest no, jakby taką bazą, od której zależy skuteczność innych rzeczy. Jeśli np poziom jakiegoś hormonu zmniejsza obłączek o połowę, a do tego dopływa tylko połowa tej krwi co trzeba, to będzie on zmniejszony czterokrotnie, 0,5*05=0.25. Oczywiście w rzeczywistości te proporcje byłyby zupełnie inne, np dopływa połowa krwi, co zmniejsza wzrost o 5%. Albo o 85%. Ale jestem przekonany, że dopływ krwi jest podstawą.
Czyli co... znaleźć przyczynę, dla której mam ten cholerny objaw Terry'ego, jak niewielki by nie był, to jednak on BARDZO mocno zmniejsza dopływ krwi, jeśli oceniać na podstawie tego, jak czerwony jest paznokiec, to ten dopływ jest mniejszy, niż ma ten dosłownie umierający na zanik krążenia ziom.
Oczywiście resztę organizmu mam ukrwioną w miarę OK, problem jest tylko z miejscami, gdzie naczynka się mocno rozszerzają, jak właśnie na paznokciu, nie mam żadnych objawów niedotlenienia, ludzie z marskością wątroby też zresztą nie mają. Ale faktem jest, że biegałem tlenowo DUŻO gorzej, niż powinienem, jeśli uwzględnić ile trenowałem i jaką miałem wydolność, zanim pojawił się objaw Terry'ego. Czyli albo dopływ krwi do mięśni też jest walnięty, albo idzie tu o coś innego, coś, co wywołało objaw Terry'ego wywołało jednocześnie jakieś inne problemy, prowadzące do spadku wydolności tlenowej. Podobnie problemy z pamięcią i ogólnym ogarnięciem.
No zobaczymy.
Tak myślę, że jak porównam moje paznokcie i zioma który ma ostrą niewydolność serca, na tyle dużą, że niekiedy tkanki mu obumierają z braku tlenu, a pobranie krwi z opuszka palca (żeby zmierzyć cukier) graniczy z cudem, bo nic nie leci, otóż moje są bledsze. Mimo tego wszystkiego, jego są mocniej ukrwione.
Właśnie przed chwilą oglądałem na jakiejś rolce instagramowej wynurzenia jakiegoś typa, że obłączki zależą po prostu od dopływu krwi do macierzy paznokcia. I to chyba jest w dużej mierze prawda. Na pewno nie jest to JEDYNA przyczyna, ale bardzo możliwe, że to po prostu jest no, jakby taką bazą, od której zależy skuteczność innych rzeczy. Jeśli np poziom jakiegoś hormonu zmniejsza obłączek o połowę, a do tego dopływa tylko połowa tej krwi co trzeba, to będzie on zmniejszony czterokrotnie, 0,5*05=0.25. Oczywiście w rzeczywistości te proporcje byłyby zupełnie inne, np dopływa połowa krwi, co zmniejsza wzrost o 5%. Albo o 85%. Ale jestem przekonany, że dopływ krwi jest podstawą.
Czyli co... znaleźć przyczynę, dla której mam ten cholerny objaw Terry'ego, jak niewielki by nie był, to jednak on BARDZO mocno zmniejsza dopływ krwi, jeśli oceniać na podstawie tego, jak czerwony jest paznokiec, to ten dopływ jest mniejszy, niż ma ten dosłownie umierający na zanik krążenia ziom.
Oczywiście resztę organizmu mam ukrwioną w miarę OK, problem jest tylko z miejscami, gdzie naczynka się mocno rozszerzają, jak właśnie na paznokciu, nie mam żadnych objawów niedotlenienia, ludzie z marskością wątroby też zresztą nie mają. Ale faktem jest, że biegałem tlenowo DUŻO gorzej, niż powinienem, jeśli uwzględnić ile trenowałem i jaką miałem wydolność, zanim pojawił się objaw Terry'ego. Czyli albo dopływ krwi do mięśni też jest walnięty, albo idzie tu o coś innego, coś, co wywołało objaw Terry'ego wywołało jednocześnie jakieś inne problemy, prowadzące do spadku wydolności tlenowej. Podobnie problemy z pamięcią i ogólnym ogarnięciem.
No zobaczymy.



