04-29-2026, 03:11 AM
https://www.sciencedirect.com/science/ar...8X75900057
tak jeszcze kminię, co z tym estrogenem. Tutaj porównali 2 choroby, marskość i nadczynność, jako że w obu poziom rośnie bardzo mocno, więc łatwo w nich sprawdzać co i jak.
Z kolei w cukrzycy poziom jest obniżony, ale nigdy dosłownie nie widziałem takiego objawu u cukrzyka, a widziałem sporo paznokci chorych. Jeden opis przypadku, gdy objaw Terry'ego pojawił się w tej chorobie, dotyczył ataku tak silnego, że prawie doszło do śpiączki. W takiej sytuacji wszystko się w organizmie pieprzy i nie ma co się doszukiwać.
Można chyba wstępnie wysnuć hipotezę, że objaw Terry'ego to połączenie 2 czynników, jeden to podniesiony estrogen, który działa w sposób opisany w tych wybroczynach pajączkowatych, które podlinkowałem wcześniej, drugi to zwiększony poziom tlenków azotu / wrażliwości na nie. To sprawia, że naczynka krwionośne są jednocześnie zwężone w jednym miejscu, a rozszerzone w innym w dokładnie taki sposób, który powoduje ich "rozdęcie" na samym końcu, widoczne jako czerwona obwódka w objawie Terry'ego.
No i co dalej... badać sobie estrogeny? Wyjdzie taniej niż próba zbicia za pomocą np I3C. Ale ich jest kilka w organizmie i mógłbym nie trafić na właściwy. No i... nie mam za bardzo objawów, szczecina na ryju rośnie żwawo, cycki normalne, na potencję też nie narzekam.
No nic, rozkminy na później zostawię. Na razie karbieniec, a za kilka dni kupię to zielsko, które wycisza serotoninę, złocień maruń czy jakoś tak.
tak jeszcze kminię, co z tym estrogenem. Tutaj porównali 2 choroby, marskość i nadczynność, jako że w obu poziom rośnie bardzo mocno, więc łatwo w nich sprawdzać co i jak.
Z kolei w cukrzycy poziom jest obniżony, ale nigdy dosłownie nie widziałem takiego objawu u cukrzyka, a widziałem sporo paznokci chorych. Jeden opis przypadku, gdy objaw Terry'ego pojawił się w tej chorobie, dotyczył ataku tak silnego, że prawie doszło do śpiączki. W takiej sytuacji wszystko się w organizmie pieprzy i nie ma co się doszukiwać.
Można chyba wstępnie wysnuć hipotezę, że objaw Terry'ego to połączenie 2 czynników, jeden to podniesiony estrogen, który działa w sposób opisany w tych wybroczynach pajączkowatych, które podlinkowałem wcześniej, drugi to zwiększony poziom tlenków azotu / wrażliwości na nie. To sprawia, że naczynka krwionośne są jednocześnie zwężone w jednym miejscu, a rozszerzone w innym w dokładnie taki sposób, który powoduje ich "rozdęcie" na samym końcu, widoczne jako czerwona obwódka w objawie Terry'ego.
No i co dalej... badać sobie estrogeny? Wyjdzie taniej niż próba zbicia za pomocą np I3C. Ale ich jest kilka w organizmie i mógłbym nie trafić na właściwy. No i... nie mam za bardzo objawów, szczecina na ryju rośnie żwawo, cycki normalne, na potencję też nie narzekam.
No nic, rozkminy na później zostawię. Na razie karbieniec, a za kilka dni kupię to zielsko, które wycisza serotoninę, złocień maruń czy jakoś tak.



