04-23-2026, 10:15 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-23-2026, 10:19 PM przez tomakin.)
Hmm, chyba się goi. No ale za każdym razem poprzednio zajmowało to kilka dni, co jest też trochę dziwne, bo np uzupełnienie witamin z grupy B przynosi w takich wypadkach błyskawiczną poprawę. Jeśli miałaby to być tauryna, to jak pamiętam, po pierwszym dniu poprawa była ostatnio zerowa, podobnie teraz.
Cały czas jest to wrażenie większej ostrości umysłu. Cały czas mam też okresy zmęczenia czy osłabienia. Podejrzewałem, że ta słabość bierze się z niewydolności mitochondrialnej, ale na to właśnie ma działać B2 i kreatyna. Działają, a w tym konkretnie aspekcie poprawy nie ma, więc mechanizm jest raczej inny.
Podejrzewam tu 2 rzeczy, jedna to cukier. Druga to dopamina. Baaardzo chętnie kupiłbym parę tabletek lewodopy, ale dosłownie parę. Jeśli to dopamina, poprawa powinna być błyskawiczna i bardzo mocna.
Czytam o taurynie, czytam, nigdzie nie ma opisu jakiejś dużej poprawy w jakimkolwiek aspekcie, ludzie, którzy to biorą, nie zauważają nic, poza tym, że libido im skacze.
Coś przegapiłem, ale co... zakładając, że zarówno w 2020, jak i w 2010 miałem kreatynę i B2, co zgadzałoby się z tym, że czuję po nich teraz dużą poprawę, robiłem też wtedy zapewne coś jeszcze, co sprawiło, te zaczęły rosnąć te cholerne obłączki.
Wiele, wiele razy pisałem, że ich wielkość może zależeć od glutationu. Może te boty dobrze pisały, że niski poziom B2 uniemożliwia jego syntezę, ile by się nie dostarczało innych jego składników. Tylko że n-acetylocysteina smakuje po prostu OHYDNIE. I cholernie mocno piecze w przełyk, nadwrażliwy mam. No to już nie tylko smak, ale wręcz ból.
O, przypomniało mi się, że kiedyś, rok temu może, może dwa, zauważyłem wzrost obłączków i metodą eliminacji wyszło, że brałem wcześniej bardzo, bardzo duże dawki n-acetylocysteiny. Kto wie, czy nie tu jest pies pogrzebany, czy wtedy przypadkiem nie połączyłem ich z wysokimi dawkami B2 z b complex?
Cały czas jest to wrażenie większej ostrości umysłu. Cały czas mam też okresy zmęczenia czy osłabienia. Podejrzewałem, że ta słabość bierze się z niewydolności mitochondrialnej, ale na to właśnie ma działać B2 i kreatyna. Działają, a w tym konkretnie aspekcie poprawy nie ma, więc mechanizm jest raczej inny.
Podejrzewam tu 2 rzeczy, jedna to cukier. Druga to dopamina. Baaardzo chętnie kupiłbym parę tabletek lewodopy, ale dosłownie parę. Jeśli to dopamina, poprawa powinna być błyskawiczna i bardzo mocna.
Czytam o taurynie, czytam, nigdzie nie ma opisu jakiejś dużej poprawy w jakimkolwiek aspekcie, ludzie, którzy to biorą, nie zauważają nic, poza tym, że libido im skacze.
Coś przegapiłem, ale co... zakładając, że zarówno w 2020, jak i w 2010 miałem kreatynę i B2, co zgadzałoby się z tym, że czuję po nich teraz dużą poprawę, robiłem też wtedy zapewne coś jeszcze, co sprawiło, te zaczęły rosnąć te cholerne obłączki.
Wiele, wiele razy pisałem, że ich wielkość może zależeć od glutationu. Może te boty dobrze pisały, że niski poziom B2 uniemożliwia jego syntezę, ile by się nie dostarczało innych jego składników. Tylko że n-acetylocysteina smakuje po prostu OHYDNIE. I cholernie mocno piecze w przełyk, nadwrażliwy mam. No to już nie tylko smak, ale wręcz ból.
O, przypomniało mi się, że kiedyś, rok temu może, może dwa, zauważyłem wzrost obłączków i metodą eliminacji wyszło, że brałem wcześniej bardzo, bardzo duże dawki n-acetylocysteiny. Kto wie, czy nie tu jest pies pogrzebany, czy wtedy przypadkiem nie połączyłem ich z wysokimi dawkami B2 z b complex?



