04-21-2026, 06:57 PM
(04-20-2026, 08:37 PM)Temper napisał(a): Heh, no tak. Zdobywcy pierwszego miejsca w dowolnym konkursie też mówią, że wystarczyło chcieć i się udało, że modlitwy zostały wysłuchane, że trzeba podążać za marzeniem. Osoby z dalszych miejsc niekoniecznie będą się z tym zgadzać.
Zdobyłem kilka pierwszych miejsc w różnych zawodach (raz nawet w szachach) a raz mistrzostwo świata w karate, ale w swojej kategorii wiekowej i w swojej kategorii pasowej (nie w OPEN).
Czy wystarczyło chcieć? To nie do końca tak. Wydaje się, że trzeba być po prostu odważnym. Chyba bardzo często jest tak, że ludzie nie startują w zawodach bo myślą, że inni są lepsi, że przecież np. mistrzostwa świata to śmietanka najlepszych ze świata... Jest w tym czasem źdźbło prawdy, ale czasem to po prostu zbieranina przeciętniaków, którzy odważyli się pojechać na takie zawody po przejściu wszystkich eliminacji z takimi samymi przeciętniakami.
Tak było w moim przypadku. Startowałem w regionalnych, wygrywałem bez problemu, potem przyszły eliminacje i wygrałem również, ale jadąc na mistrzostwa świata czułem się, że tu będzie dupa i trafię na najlepszych na świecie. Wypiłem butelkę wina wieczorem na złapanie relaksu, rano wstałem, poszedłem na zawody i... wygrałem.
Dużo stresu, bo córka też startowała i bardzo płakała widząc ile ludzi jest na trybunach i jak to wygląda. Może dlatego, że bardziej stresowałem się jej zachowaniem zapomniałem o swoim stresie i po prostu odwaliłem swoje kata. W każdym razie uważam, że trzeba mieć jaja aby się odważyć, ponieważ każdy myśli, że tam będą najlepsi, a ogromnej większości przypadków są to ludzie tacy jak ty sam.
Dla przykładu, w kategorii powyżej 60 roku życia... bodajże zielone pasy startował mój student. Zdobył złoto (kata) i srebro (kumite). Brzmi super.
Fakt był taki, że w jego kategorii odważył się startować jeszcze tylko jeden człowiek, więc obaj dostali medale. Czy byli najlepsi na świecie? Raczej nie... ale najodważniejsi w tej chwili na pewno, bo odważyli się pojechać na te zawody.



