04-13-2026, 02:17 PM
Hmm... może powinienem przejrzeć, kiedy pisałem o podejrzeniu półpaśca. Czy wcześniej nie brałem dużo B6.
https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...5#pid11925
o tu, 5 listopada
https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...5#pid11845
a tu przestałem brać p5p. 22 października.
Za długi odstęp.
przyszła benfotiamina, ale to nie ona odpowiadała za ten silny dzień poprawy. Jeszcze na wszelki wypadek prześpię się z nią, ale od jutra zaczynam lukrecję.
https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...6#pid12696
tu wypisałem wszystko, co robiłem dzień - dwa przed nagłą, mocną poprawą. Póki co żadna z tych rzeczy nie daje takiego efektu. Jak lukrecja nie pomoże, zostanie tryptofan, którego trochę się boję, po ostatnim ataku zespołu. Jak nie on, to chyba tylko elektrolity, wapń i magnez razem z D3.
Jeszcze się oleju z ogórecznika napiję, większą dawkę.
Żeby nie było, cały czas jest dobrze, cały czas mam poprawioną koordynację ruchu, jasność myśli, tylko nie ma takiego odlotu jak wtedy, gdy wyszedłem na te pokrzywy i świat wyglądał inaczej.
Hmm... a może po prostu wtedy zjadłem dużo większą porcję kreatyny... albo najzwyczajniej w świecie miałem okres lepszego samopoczucia bez wyraźnego powodu, ot, hormony sobie poleciały w dobrą stronę, one tak się zmieniają same z siebie.
No to jeszcze zjem większą dawkę kreatyny plus kadzidłowiec, który też może być tu istotny. No i vilcacora.
A tauryna mi cholernie mocno smakuje. Jeśli wierzyć w "mądrość organizmu", to domaga się tego. Ale ja nie bardzo w nią wierzę. No i jak się zje za dużo naraz, to można pęknąć dosłownie od gazów, albo udusić się w nocy. Trzeba drobnymi porcjami, co jest bardzo upierdliwe.
https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...5#pid11925
o tu, 5 listopada
https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...5#pid11845
a tu przestałem brać p5p. 22 października.
Za długi odstęp.
przyszła benfotiamina, ale to nie ona odpowiadała za ten silny dzień poprawy. Jeszcze na wszelki wypadek prześpię się z nią, ale od jutra zaczynam lukrecję.
https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...6#pid12696
tu wypisałem wszystko, co robiłem dzień - dwa przed nagłą, mocną poprawą. Póki co żadna z tych rzeczy nie daje takiego efektu. Jak lukrecja nie pomoże, zostanie tryptofan, którego trochę się boję, po ostatnim ataku zespołu. Jak nie on, to chyba tylko elektrolity, wapń i magnez razem z D3.
Jeszcze się oleju z ogórecznika napiję, większą dawkę.
Żeby nie było, cały czas jest dobrze, cały czas mam poprawioną koordynację ruchu, jasność myśli, tylko nie ma takiego odlotu jak wtedy, gdy wyszedłem na te pokrzywy i świat wyglądał inaczej.
Hmm... a może po prostu wtedy zjadłem dużo większą porcję kreatyny... albo najzwyczajniej w świecie miałem okres lepszego samopoczucia bez wyraźnego powodu, ot, hormony sobie poleciały w dobrą stronę, one tak się zmieniają same z siebie.
No to jeszcze zjem większą dawkę kreatyny plus kadzidłowiec, który też może być tu istotny. No i vilcacora.
A tauryna mi cholernie mocno smakuje. Jeśli wierzyć w "mądrość organizmu", to domaga się tego. Ale ja nie bardzo w nią wierzę. No i jak się zje za dużo naraz, to można pęknąć dosłownie od gazów, albo udusić się w nocy. Trzeba drobnymi porcjami, co jest bardzo upierdliwe.



