03-31-2026, 09:56 AM
Słuchaj, nie zamierzam Cię obrażać, bo to strata czasu, a Ty najwyraźniej masz go sporo na wymyślanie własnych teorii medycznych. Przejdźmy do konkretów, skoro tak bardzo chcesz trzymać się swojej wersji o mięśniach gładkich i kreatynie.
Twoja teoria o „wzmacnianiu” mięśni gładkich naczyń kreatyną ma jedną potężną lukę: mechanikę skurczu. Mięśnie gładkie naczyń krwionośnych nie działają jak biceps. Ich tonus zależy głównie od poziomu wapnia, tlenku azotu i sygnałów z układu autonomicznego, a nie od zapasów fosfokreatyny, które są kluczowe dla krótkiego, eksplozywnego wysiłku mięśni poprzecznie prążkowanych. Kreatyna nie „naprawi” wazodylatacji wywołanej nadmiarem NO w marskości wątroby, bo problemem nie jest brak energii w komórce, tylko błędny sygnał chemiczny każący jej się rozluźnić.
Co do paznokci Terry'ego:
To, co opisujesz (zmiany w mikrokrążeniu i przerost tkanki łącznej), jest faktem, ale Twoje rozwiązanie z kreatyną to strzał kulą w płot.
Jeśli CoQ10 nie zadziałał, to faktycznie oddala nas od teorii czysto mitochondrialnej, ale nie czyni kreatyny złotym środkiem.
Skoro uważasz, że kreatyna „wzmocni” te naczynia, to na jakiej podstawie zakładasz, że zadziała selektywnie na tętniczki, a nie pogorszy sprawy, wpływając na opór w innych częściach układu?
Jakie masz wyniki badań krwi (np. albuminy, próby wątrobowe), które potwierdzałyby, że Twój stan to faktycznie efekt marskości, a nie innej patologii krążenia?
Twoja teoria o „wzmacnianiu” mięśni gładkich naczyń kreatyną ma jedną potężną lukę: mechanikę skurczu. Mięśnie gładkie naczyń krwionośnych nie działają jak biceps. Ich tonus zależy głównie od poziomu wapnia, tlenku azotu i sygnałów z układu autonomicznego, a nie od zapasów fosfokreatyny, które są kluczowe dla krótkiego, eksplozywnego wysiłku mięśni poprzecznie prążkowanych. Kreatyna nie „naprawi” wazodylatacji wywołanej nadmiarem NO w marskości wątroby, bo problemem nie jest brak energii w komórce, tylko błędny sygnał chemiczny każący jej się rozluźnić.
Co do paznokci Terry'ego:
To, co opisujesz (zmiany w mikrokrążeniu i przerost tkanki łącznej), jest faktem, ale Twoje rozwiązanie z kreatyną to strzał kulą w płot.
Jeśli CoQ10 nie zadziałał, to faktycznie oddala nas od teorii czysto mitochondrialnej, ale nie czyni kreatyny złotym środkiem.
Skoro uważasz, że kreatyna „wzmocni” te naczynia, to na jakiej podstawie zakładasz, że zadziała selektywnie na tętniczki, a nie pogorszy sprawy, wpływając na opór w innych częściach układu?
Jakie masz wyniki badań krwi (np. albuminy, próby wątrobowe), które potwierdzałyby, że Twój stan to faktycznie efekt marskości, a nie innej patologii krążenia?



