03-29-2026, 02:43 PM
pociśnij gooooo
Swego czasu była afera, jak jakieś studio zatrudniło tysiące hindusów, żeby udawali AI, odpowiadali na pytania i w ogóle. No i wyszło, że skrót "AI" oznacza Actually Indian.
Informatycy stawiają sobie kaczuszkę obok monitora i mówią do niej, tłumacząc krok po kroku co robią. I to pomaga, bo nagle dzięki temu widzą problem z innej perspektywy. Maszynka do mielenia słów nic mądrego nie powiedziała, ALE naprowadziło mnie to na istotną rzecz, która przewijała się już, ale nie zwróciłem na nią wystarczającej uwagi.
Mianowicie, w 2010 poprawa była parę miesięcy po tym, jak bardzo mocno wysyciłem organizm kreatyną. Co jest istotne, samo wysycenie niewiele dało, nie odczułem wtedy większych korzyści, o ile w ogóle jakiekolwiek. Natomiast po kilku miesiącach stało się "coś", nagle w kilka dni wydolność tlenowa poprawiła się w stopniu, który normalnie zajmuje parę lat treningów, odrosły obłączki, nawet skóra na dłoniach zmieniła lekko kolor.
I tym zapewne można tłumaczyć moje porażki przy próbach powtórzenia tego jakiś czas później. Pominąłem krytyczny element, wysycenie tkanek kreatyną, co po pierwsze odblokowuje zdolności metylacji, pozwalając wykorzystać ją w innym miejscu, po drugie poprawia funkcjonowanie samych komórek, tak mięśni, jak i neuronów.
ps. boty są zboczone, śmierdzi im z dupy i z gaci!
Swego czasu była afera, jak jakieś studio zatrudniło tysiące hindusów, żeby udawali AI, odpowiadali na pytania i w ogóle. No i wyszło, że skrót "AI" oznacza Actually Indian.
Informatycy stawiają sobie kaczuszkę obok monitora i mówią do niej, tłumacząc krok po kroku co robią. I to pomaga, bo nagle dzięki temu widzą problem z innej perspektywy. Maszynka do mielenia słów nic mądrego nie powiedziała, ALE naprowadziło mnie to na istotną rzecz, która przewijała się już, ale nie zwróciłem na nią wystarczającej uwagi.
Mianowicie, w 2010 poprawa była parę miesięcy po tym, jak bardzo mocno wysyciłem organizm kreatyną. Co jest istotne, samo wysycenie niewiele dało, nie odczułem wtedy większych korzyści, o ile w ogóle jakiekolwiek. Natomiast po kilku miesiącach stało się "coś", nagle w kilka dni wydolność tlenowa poprawiła się w stopniu, który normalnie zajmuje parę lat treningów, odrosły obłączki, nawet skóra na dłoniach zmieniła lekko kolor.
I tym zapewne można tłumaczyć moje porażki przy próbach powtórzenia tego jakiś czas później. Pominąłem krytyczny element, wysycenie tkanek kreatyną, co po pierwsze odblokowuje zdolności metylacji, pozwalając wykorzystać ją w innym miejscu, po drugie poprawia funkcjonowanie samych komórek, tak mięśni, jak i neuronów.
ps. boty są zboczone, śmierdzi im z dupy i z gaci!



