03-19-2026, 12:55 AM
No, mniejsza ze stanami lękowymi, znowu zasypiam na stojąco. Ustalenie przyczyny tego konkretnie zjawiska wymyka mi się od lat. Powinno być w miarę proste, bo to jest coś, co dzieje się szybko, to nie zanik obłączków, gdzie kilka miesięcy trzeba czekać na efekty.
Jeśli to jakiś neuroprzekaźnik, to powinno być proste, bierzemy coś, co zwiększa jakiś konkretny, obniża inny, jeśli to jeden z tych dwóch, to albo jest mocne pogorszenie, albo mocna poprawa. Dużo ich nie ma, więc nie widzę dużego problemu.
Niedociśnienie można zbadać w minutę ciśnieniomierzem, który mam. Zaraz sprawdzę, no ale zawsze mam trochę za wysokie, a nie za niskie.
Gospodarka cukrem też nie jest czymś mocno złożonym, po cukrze powinna być duża poprawa. Ale nie widzę tu za bardzo zależności. No wiadomo, o cukier powinienem tak czy tak zadbać, ale nawet jeśli mam coś walnięte, to bardzo, bardzo słabo. Na pewno nie na tyle by wywołać mocno widoczne objawy.
No nie wiem no... tyrozynę wziąłem, całkiem sporo, gdyby to była dopamina, powinno być coś na plus.
Mocno kombinuję z mechanizmami energetycznymi, kreatyna, cholina, B12, to wszystko wymusza pewne przemiany, jeśli czegoś w organizmie brakuje, to takie wymuszenie przemian może ten brak pogłębić. I nie mówię tu o niedoborze pokarmowym, ale np jakimś neuroprzekaźniku.
Nadnercza... tutaj tylko hydrokortyzon dałby 100% jasną odpowiedź.
No nic, spróbuję z tryptofanem.
Jeśli to jakiś neuroprzekaźnik, to powinno być proste, bierzemy coś, co zwiększa jakiś konkretny, obniża inny, jeśli to jeden z tych dwóch, to albo jest mocne pogorszenie, albo mocna poprawa. Dużo ich nie ma, więc nie widzę dużego problemu.
Niedociśnienie można zbadać w minutę ciśnieniomierzem, który mam. Zaraz sprawdzę, no ale zawsze mam trochę za wysokie, a nie za niskie.
Gospodarka cukrem też nie jest czymś mocno złożonym, po cukrze powinna być duża poprawa. Ale nie widzę tu za bardzo zależności. No wiadomo, o cukier powinienem tak czy tak zadbać, ale nawet jeśli mam coś walnięte, to bardzo, bardzo słabo. Na pewno nie na tyle by wywołać mocno widoczne objawy.
No nie wiem no... tyrozynę wziąłem, całkiem sporo, gdyby to była dopamina, powinno być coś na plus.
Mocno kombinuję z mechanizmami energetycznymi, kreatyna, cholina, B12, to wszystko wymusza pewne przemiany, jeśli czegoś w organizmie brakuje, to takie wymuszenie przemian może ten brak pogłębić. I nie mówię tu o niedoborze pokarmowym, ale np jakimś neuroprzekaźniku.
Nadnercza... tutaj tylko hydrokortyzon dałby 100% jasną odpowiedź.
No nic, spróbuję z tryptofanem.



