03-16-2026, 04:06 AM
Szukam objawów, które pozwalają stwierdzić niski poziom acetylocholiny. Za bardzo nie ma badań, ale są ludzie, którzy mają bardzo dużą poprawę po lekach podnoszących jej poziom. Problem w tym, że wypisują dosłownie wszystko, co mają, tu np gość podciągnął swoje brzydkie pismo odręczne pod niedobór choliny
https://www.reddit.com/r/StackAdvice/com...t/fnivp44/
Zastanawiam się, na ile można wierzyć w to, co ciągle się przewija, że powiększone źrenice to głównie objaw niedoboru i rzadko kiedy jest wywołany czym innym. No bo mam powiększone bez przerwy.
https://ora.ox.ac.uk/objects/uuid:55f290...d6969z150j
nawet badania prowadzili nad tym, sprawdzali jak mocno powiększają się źrenice w związku ze zdolnością do zapamiętywania, gdzie kluczowa jest właśnie acetylocholina.
https://www.sciencedirect.com/science/ar...via%3Dihub
tutaj niski poziom metylacji znacznie upośledzał wytwarzanie acetylocholiny u zwierząt, powodując wręcz upośledzenie umysłowe.
Myślę, że jakbym dorwał się do hupercyny, mógłbym sobie zrobić test. Sprawdzić w dokładnie tych samych warunkach, 3 dni pod rząd, jaki mam rozmiar źrenic, a potem zacząć to brać i porównać. Duża różnica byłaby tylko wtedy, gdyby został uzupełniony niedobór, naprawiający wadliwe funkcjonowanie. Nadmiar nie powoduje dużych różnic, o ile nie jest naprawdę przegięty.
Ehhh, nawet jeśli to, co kombinuję, jest prawdą, nawet jeśli faktycznie odnosi się do mnie osobiście, powiedzmy że mam wywaloną metylację, za mało grup metylowych, kreatyny, obniżony poziom acetylocholiny, nawet jeśli to wszystko jest prawda, to NIE tłumaczy to ani objawu Terry'ego, ani prążków. Coś musiałoby być w organizmie, co wywołuje te dwa objawy, a jeśli moje obecne podejrzenia okażą się słuszne, to wywala też te właśnie rzeczy.
Najprostsze rozwiązanie to oczywiście tarczyca, cały czas biorę karnitynę.
Na razie żadnych widocznych efektów, ani na plus, ani na minus, nie licząc tego "cudownego" zagojenia się pękniętych ust.
Hmm, chyba przytulę się do witaminy B5, którą kupiłem mamie, jako że to jej niedobory wiążą się z zaburzeniami pamięci u osób w podeszłym wieku. Tylko tu idzie o to, że B5 jest konieczna do wytworzenia acetylocholiny z choliny. Jej bardzo wysokie dawki mogą wymusić takie wytwarzanie.
Swoją drogą, poprawa stanu matki jest no... oszałamiająca. Wiadomo, że cudów nie będzie, praktycznie nad grobem już stoi, w każdej chwili może być kryzys krążenia i koniec, ale już miała okresy, że mnie nie poznawała, pytała kim jestem, twierdziła, że jakaś dziewczyna tu w domu mieszka (mam długie włosy), no ogólnie, niewesoło. Teraz już mniej więcej normalnie funkcjonuje, nawet sama sobie jedzenie czasem robi. Zaburzenia pamięci i sprawności umysłowej nie tylko się zatrzymały, one się cofnęły i to bardzo mocno.
https://media.sciltp.com/articles/251200...002425.pdf
no i poleca się w reumatoidalnym zapaleniu stawów, a także zwykłej chorobie zwyrodnieniowej.
O, znalazłem, sporo się naszukałem
"The pantothenic acid content of human blood was mierobiologically assayed. It was found that the mean blood level
of pantothenic acid in healthy nonvegetarians was 107.7
Mg/100 ml whole blood, healthy vegetarians 262.2 Mg/100
ml, nonvegetarian rheumatoid arthritics 68.7 /ig/100 mg, and
vegetarian arthritics 69.8 ^g/lOO ml whole blood. "
To są konkretne różnice. I już mniejsza, czy niedobór jest przyczyną choroby, czy jej konsekwencją. Może być np wynikiem stanów zapalnych, które go zużywają, ale właśnie te stany zapalne podejrzewa się o wywołanie objawu "prążków" w rzs. Są też zresztą badania, gdzie pomagał.
Ja to powinienem brać non stop, z uwagi na moje wysokie ryzyko rozwoju parkinsonizmu, B5 przed tym do pewnego stopnia chroni.
https://www.reddit.com/r/StackAdvice/com...t/fnivp44/
Zastanawiam się, na ile można wierzyć w to, co ciągle się przewija, że powiększone źrenice to głównie objaw niedoboru i rzadko kiedy jest wywołany czym innym. No bo mam powiększone bez przerwy.
https://ora.ox.ac.uk/objects/uuid:55f290...d6969z150j
nawet badania prowadzili nad tym, sprawdzali jak mocno powiększają się źrenice w związku ze zdolnością do zapamiętywania, gdzie kluczowa jest właśnie acetylocholina.
https://www.sciencedirect.com/science/ar...via%3Dihub
tutaj niski poziom metylacji znacznie upośledzał wytwarzanie acetylocholiny u zwierząt, powodując wręcz upośledzenie umysłowe.
Myślę, że jakbym dorwał się do hupercyny, mógłbym sobie zrobić test. Sprawdzić w dokładnie tych samych warunkach, 3 dni pod rząd, jaki mam rozmiar źrenic, a potem zacząć to brać i porównać. Duża różnica byłaby tylko wtedy, gdyby został uzupełniony niedobór, naprawiający wadliwe funkcjonowanie. Nadmiar nie powoduje dużych różnic, o ile nie jest naprawdę przegięty.
Ehhh, nawet jeśli to, co kombinuję, jest prawdą, nawet jeśli faktycznie odnosi się do mnie osobiście, powiedzmy że mam wywaloną metylację, za mało grup metylowych, kreatyny, obniżony poziom acetylocholiny, nawet jeśli to wszystko jest prawda, to NIE tłumaczy to ani objawu Terry'ego, ani prążków. Coś musiałoby być w organizmie, co wywołuje te dwa objawy, a jeśli moje obecne podejrzenia okażą się słuszne, to wywala też te właśnie rzeczy.
Najprostsze rozwiązanie to oczywiście tarczyca, cały czas biorę karnitynę.
Na razie żadnych widocznych efektów, ani na plus, ani na minus, nie licząc tego "cudownego" zagojenia się pękniętych ust.
Hmm, chyba przytulę się do witaminy B5, którą kupiłem mamie, jako że to jej niedobory wiążą się z zaburzeniami pamięci u osób w podeszłym wieku. Tylko tu idzie o to, że B5 jest konieczna do wytworzenia acetylocholiny z choliny. Jej bardzo wysokie dawki mogą wymusić takie wytwarzanie.
Swoją drogą, poprawa stanu matki jest no... oszałamiająca. Wiadomo, że cudów nie będzie, praktycznie nad grobem już stoi, w każdej chwili może być kryzys krążenia i koniec, ale już miała okresy, że mnie nie poznawała, pytała kim jestem, twierdziła, że jakaś dziewczyna tu w domu mieszka (mam długie włosy), no ogólnie, niewesoło. Teraz już mniej więcej normalnie funkcjonuje, nawet sama sobie jedzenie czasem robi. Zaburzenia pamięci i sprawności umysłowej nie tylko się zatrzymały, one się cofnęły i to bardzo mocno.
https://media.sciltp.com/articles/251200...002425.pdf
no i poleca się w reumatoidalnym zapaleniu stawów, a także zwykłej chorobie zwyrodnieniowej.
O, znalazłem, sporo się naszukałem
"The pantothenic acid content of human blood was mierobiologically assayed. It was found that the mean blood level
of pantothenic acid in healthy nonvegetarians was 107.7
Mg/100 ml whole blood, healthy vegetarians 262.2 Mg/100
ml, nonvegetarian rheumatoid arthritics 68.7 /ig/100 mg, and
vegetarian arthritics 69.8 ^g/lOO ml whole blood. "
To są konkretne różnice. I już mniejsza, czy niedobór jest przyczyną choroby, czy jej konsekwencją. Może być np wynikiem stanów zapalnych, które go zużywają, ale właśnie te stany zapalne podejrzewa się o wywołanie objawu "prążków" w rzs. Są też zresztą badania, gdzie pomagał.
Ja to powinienem brać non stop, z uwagi na moje wysokie ryzyko rozwoju parkinsonizmu, B5 przed tym do pewnego stopnia chroni.



