03-13-2026, 11:31 PM
Szukałem kwasu borowego, bo kiedyś, sto lat temu gdzieś mi się przewinęło opakowanie proszku. Nie znalazłem, za to znalazłem dwa różne opakowania chlorku litu. Yh, a robiłem jakiś roztwór magiczny z wodorotlenku, dolewając octu, żeby zneutralizować zasadę. w efekcie mam kwaśną wodę śmierdzącą octem i zastanawiam się, czy nie dosypać tam sody.
Nie daje mi spokoju ta reakcja na kreatynę, zarówno poprawa sprawności umysłowej, jak i zagojenie się czegoś, co nie goiło się od wielu miesięcy. I to dwa razy pod rząd, chociaż tutaj może też chodzić o melatoninę.
Chyba jestem na granicy odkrycia czegoś ważnego, nie ogólnie w medycynie, ale dla mnie konkretnie. Jak można sprawdzić, czy brakuje mi konkretnie kreatyny? Bo to pierwszy krok. Wtedy można się zastanawiać, dlaczego jej brakuje, czy organizm nie produkuje z powodu jakiegoś zaburzenia, typu właśnie niedobór grup metylowych, jakaś wada genetyczna która to utrudnia, coś w tym kierunku, czy może produkcja jest OK, ale z jakiegoś powodu jest nadmierne spalanie?
A co, jeśli kreatyny NIE brakuje? Jeśli po prostu pozytywnie reaguję na jej bardzo duży nadmiar?
No i to jest podstawowe pytanie, brakuje czy nie?
Chyba jedyne, co mogę zrobić, to jeść jej na tyle dużo, żeby wysycić tkanki. I obserwować. Gdzieś w okolicy 2009 zeżarłem tyle, że doprowadziło to do dosłownie zatkania naczynek krwionośnych w nogach, na skutek bardzo intensywnego rozrośnięcia się mięśni łydek.
Sprawdziłem, zakup był w styczniu 2010. Pół roku przed tą nagłą poprawą. Ale nie doprowadziło to do powrotu obłączków. Nie zacząłem szybciej biegać, jak w czerwcu, w czasie poprawy i powrotu obłączków. Na pewno nie brałem potem dużych dawek, bo przestraszyłem się tego ucisku na naczynka, to było no... dość groźne, o bólu już nie wspomnę. Kreatyna nie była super hiper lekiem na wszystko.
To by wskazywało, że zapewne jej niedobór faktycznie jest, ale powoduje głównie inne problemy (np zużywa wszystkie grupy metylowe i całą metioninę, jaką tylko miałem w diecie), bądź wynika z innych problemów i jest jedynie wtórny. W pierwszym wypadku to te inne problemy wymagają RÓWNOLEGŁEGO uwzględnienia, np w przypadku grup metylowych trzeba je suplementować razem z kreatyną, by nie zostały od razu zużyte, w tym drugim zaś, te inne problemy są o wiele ważniejsze i kreatyna jest jedynie kosmetycznym dodatkiem.
Szukam objawów niedoboru kreatyny i głównie jest to genetyczna wada, powodująca upośledzenie umysłowe. Nic kompletnie nie ma o niskim poziomie u osób bez tych chorób, jakie mogłyby być objawy widoczne gołym okiem. Hmm... powinna stopniowo rosnąć siła mięśni, o wiele szybciej i mocniej, niż u przeciętnego gościa, który zaczyna brać kretkę na siłowni. To by wskazywało na to, że w mięśniach było jej bardzo mało.
No nic, zobaczymy. Dalej nie jestem zresztą pewien, czy to faktycznie kreatyna odpowiada za zagojenie się ranki.
Nie daje mi spokoju ta reakcja na kreatynę, zarówno poprawa sprawności umysłowej, jak i zagojenie się czegoś, co nie goiło się od wielu miesięcy. I to dwa razy pod rząd, chociaż tutaj może też chodzić o melatoninę.
Chyba jestem na granicy odkrycia czegoś ważnego, nie ogólnie w medycynie, ale dla mnie konkretnie. Jak można sprawdzić, czy brakuje mi konkretnie kreatyny? Bo to pierwszy krok. Wtedy można się zastanawiać, dlaczego jej brakuje, czy organizm nie produkuje z powodu jakiegoś zaburzenia, typu właśnie niedobór grup metylowych, jakaś wada genetyczna która to utrudnia, coś w tym kierunku, czy może produkcja jest OK, ale z jakiegoś powodu jest nadmierne spalanie?
A co, jeśli kreatyny NIE brakuje? Jeśli po prostu pozytywnie reaguję na jej bardzo duży nadmiar?
No i to jest podstawowe pytanie, brakuje czy nie?
Chyba jedyne, co mogę zrobić, to jeść jej na tyle dużo, żeby wysycić tkanki. I obserwować. Gdzieś w okolicy 2009 zeżarłem tyle, że doprowadziło to do dosłownie zatkania naczynek krwionośnych w nogach, na skutek bardzo intensywnego rozrośnięcia się mięśni łydek.
Sprawdziłem, zakup był w styczniu 2010. Pół roku przed tą nagłą poprawą. Ale nie doprowadziło to do powrotu obłączków. Nie zacząłem szybciej biegać, jak w czerwcu, w czasie poprawy i powrotu obłączków. Na pewno nie brałem potem dużych dawek, bo przestraszyłem się tego ucisku na naczynka, to było no... dość groźne, o bólu już nie wspomnę. Kreatyna nie była super hiper lekiem na wszystko.
To by wskazywało, że zapewne jej niedobór faktycznie jest, ale powoduje głównie inne problemy (np zużywa wszystkie grupy metylowe i całą metioninę, jaką tylko miałem w diecie), bądź wynika z innych problemów i jest jedynie wtórny. W pierwszym wypadku to te inne problemy wymagają RÓWNOLEGŁEGO uwzględnienia, np w przypadku grup metylowych trzeba je suplementować razem z kreatyną, by nie zostały od razu zużyte, w tym drugim zaś, te inne problemy są o wiele ważniejsze i kreatyna jest jedynie kosmetycznym dodatkiem.
Szukam objawów niedoboru kreatyny i głównie jest to genetyczna wada, powodująca upośledzenie umysłowe. Nic kompletnie nie ma o niskim poziomie u osób bez tych chorób, jakie mogłyby być objawy widoczne gołym okiem. Hmm... powinna stopniowo rosnąć siła mięśni, o wiele szybciej i mocniej, niż u przeciętnego gościa, który zaczyna brać kretkę na siłowni. To by wskazywało na to, że w mięśniach było jej bardzo mało.
No nic, zobaczymy. Dalej nie jestem zresztą pewien, czy to faktycznie kreatyna odpowiada za zagojenie się ranki.



