03-11-2026, 02:38 AM
Jutro zaczynam ten zestaw:
- e + karnityna, to już jem, zawsze razem bo trzymam w jednym miejscu
- melatonina przed snem
- kreatyna
- cholina
Olej nie pomaga na to, co miał pomóc, no i dobrze, jakby się okazało, że jest poprawa po końskich dawkach, sporo by mnie to kasy kosztowało. Dla świętego spokoju zobaczę, czy nie wstanę z zagojoną ranką.
Myślę, co tam jeszcze można dołożyć. Co ja jeszcze mogłem brać w 2010 oraz w 2020, co jest powiązane z nadczynnością? D3? Ponoć jedna z ważniejszych rzeczy dla tarczycy, brałem w 2010, ale czy w 2020? Bor jest jako tako powiązany, brałem w 2020, tu z kolei nie wiem, czy był w 2010.
Staram się odtworzyć to, co wtedy mogło wywołać zmianę, zakładając, że to efekt supli / diety / zmiany trybu życia, a nie przypadku, coś się stało, co sprawiło, że odrosły obłączki, a jednocześnie bardzo, ale to bardzo mocno poprawiło się ogólne zdrowie.
przy założeniu, że to tarczyca, można podejrzewać, że efekty przyniosło wyciszenie tarczycy karnityną, ORAZ zrobienie czegoś jeszcze, bo karnitynę wielokrotnie testowałem bez większych efektów. Hmm, może to "bez większych efektów" to niewłaściwe podejście, przestałem ją brać i pojawiły się problemy ze snem, zacząłem i znikły, znowu śpię dobrze, nie licząc oczywiście tego, że rozwalam sobie rytm dobowy komputerem.
Mogłoby być tak, że obłączki zależą od czegoś, co zmienia się przy nadczynności, ALE samo jej wyleczenie, zwłaszcza że u mnie nawet jeśli jest, to subkliniczna, której nawet by mi nie leczono farmakologicznie, otóż samo jej wyleczenie nie odwróci od razu tego czynnika, który odpowiada za wielkość obłączków.
No powiedzmy, że coś z choliną, czy sam jej poziom, czy pochodna acetylocholina, będąca podstawą przywspółczulnego układu nerwowego. Wyciszam tarczycę, poziom nie spada, ale nie urośnie sam z siebie, bo organizm ma niedobory, których uzupełnienie zajmuje całe tygodnie.
Też nie chce mi się w to wierzyć, bo cholinę w różnych formach testowałem, nawet jeśli mam lekko nadczynną tarczycę (co jest mocno wątpliwe), to właśnie lekko. Bardzo lekko. Na pewno nie na tyle mocno, by spalić całą cholinę z suplementów, więc jeśli to od niej zależy, to musiałbym poczuć efekty.
Gdzieś coś w tym moim organizmie jest wywalone, może tarczyca, a może coś, co zmienia organizm w ten sam sposób, w jaki zmieniałaby ona w nadczynności, w jakimś jednym konkretnym aspekcie. Przykładowo, w nadczynności rośnie wrażliwość na tlenki azotu, a także w mniejszym stopniu, ich poziom. Rośnie poziom wolnych rodników. Noradrenaliny. No sporo tego.
Jeszcze takie coś
https://acta-endo.ro/2009/numarul2/fullt...20rats.pdf
Glutation u szczurów zdrowych 66, u tych z nadczynnością 33. W 2010 na pewno nie miałem n-acetylocysteiny, ale miałem odżywkę białkową, która ma tej cysteiny nawet więcej, niż suplement. W 2020 już mogłem mieć suple.
Zobaczymy.
- e + karnityna, to już jem, zawsze razem bo trzymam w jednym miejscu
- melatonina przed snem
- kreatyna
- cholina
Olej nie pomaga na to, co miał pomóc, no i dobrze, jakby się okazało, że jest poprawa po końskich dawkach, sporo by mnie to kasy kosztowało. Dla świętego spokoju zobaczę, czy nie wstanę z zagojoną ranką.
Myślę, co tam jeszcze można dołożyć. Co ja jeszcze mogłem brać w 2010 oraz w 2020, co jest powiązane z nadczynnością? D3? Ponoć jedna z ważniejszych rzeczy dla tarczycy, brałem w 2010, ale czy w 2020? Bor jest jako tako powiązany, brałem w 2020, tu z kolei nie wiem, czy był w 2010.
Staram się odtworzyć to, co wtedy mogło wywołać zmianę, zakładając, że to efekt supli / diety / zmiany trybu życia, a nie przypadku, coś się stało, co sprawiło, że odrosły obłączki, a jednocześnie bardzo, ale to bardzo mocno poprawiło się ogólne zdrowie.
przy założeniu, że to tarczyca, można podejrzewać, że efekty przyniosło wyciszenie tarczycy karnityną, ORAZ zrobienie czegoś jeszcze, bo karnitynę wielokrotnie testowałem bez większych efektów. Hmm, może to "bez większych efektów" to niewłaściwe podejście, przestałem ją brać i pojawiły się problemy ze snem, zacząłem i znikły, znowu śpię dobrze, nie licząc oczywiście tego, że rozwalam sobie rytm dobowy komputerem.
Mogłoby być tak, że obłączki zależą od czegoś, co zmienia się przy nadczynności, ALE samo jej wyleczenie, zwłaszcza że u mnie nawet jeśli jest, to subkliniczna, której nawet by mi nie leczono farmakologicznie, otóż samo jej wyleczenie nie odwróci od razu tego czynnika, który odpowiada za wielkość obłączków.
No powiedzmy, że coś z choliną, czy sam jej poziom, czy pochodna acetylocholina, będąca podstawą przywspółczulnego układu nerwowego. Wyciszam tarczycę, poziom nie spada, ale nie urośnie sam z siebie, bo organizm ma niedobory, których uzupełnienie zajmuje całe tygodnie.
Też nie chce mi się w to wierzyć, bo cholinę w różnych formach testowałem, nawet jeśli mam lekko nadczynną tarczycę (co jest mocno wątpliwe), to właśnie lekko. Bardzo lekko. Na pewno nie na tyle mocno, by spalić całą cholinę z suplementów, więc jeśli to od niej zależy, to musiałbym poczuć efekty.
Gdzieś coś w tym moim organizmie jest wywalone, może tarczyca, a może coś, co zmienia organizm w ten sam sposób, w jaki zmieniałaby ona w nadczynności, w jakimś jednym konkretnym aspekcie. Przykładowo, w nadczynności rośnie wrażliwość na tlenki azotu, a także w mniejszym stopniu, ich poziom. Rośnie poziom wolnych rodników. Noradrenaliny. No sporo tego.
Jeszcze takie coś
https://acta-endo.ro/2009/numarul2/fullt...20rats.pdf
Glutation u szczurów zdrowych 66, u tych z nadczynnością 33. W 2010 na pewno nie miałem n-acetylocysteiny, ale miałem odżywkę białkową, która ma tej cysteiny nawet więcej, niż suplement. W 2020 już mogłem mieć suple.
Zobaczymy.



