03-07-2026, 08:29 PM
Jedną rzecz można powiedzieć, niacynamid nie przywrócił obłączków, czyli pewnie nie zależą od NAD+.
Jeszcze jakbym się potem zastanawiał, żelazo nie pomogło na ranę na wardze, za to rozwaliło znowu jelita.
Eliminuję kolejne i kolejne rzeczy, no ale COŚ stało się w 2010, a potem w 2020. Oczywiście nie ma pewności, że poprawa wtedy wynikała z czynników zewnętrznych, bo mogło coś się np w organizmie przestawić, całkowicie niezależnie od tego, co ja robiłem, ale ciągle podejrzewam, że to jednak był efekt jakiejś decyzji.
Tyle że to równie dobrze mogło być coś z dietą. Teraz np jem sobie suszoną pietruszkę, która zawiera dawki apigeniny jakie normalnie przyswaja się przez kilka miesięcy. Czasem prażyłem sobie sezam, który zawiera z kolei sezaminę, podnoszącą poziom DGLA, niekiedy do absurdalnych wartości. Mogłem użyć jakiejś przyprawy, albo zjeść coś zawierającego bardzo rzadko spotykaną substancję, która (nierealny scenariusz, ale taki przykład daję) jest normalnie produkowana w organizmie człowieka, ale akurat nie u mnie, z powodu jakiegoś zaburzenia genetycznego. Substancja, która nikomu innemu by nie pomogła, ale dla mnie była cudownym lekiem, obecna w jakimś egzotycznym owocu, którego sok wypiłem. No dobra, to nie jest taka nierealna sytuacja, takim owocem może być grapefruit, którego sok bardzo mocno zmienia chemię organizmu, co dla 99% ludzi jest niezauważalne, ale ktoś z zaburzeniami nadnerczy mocno to poczuje.
W 2010 były bardzo, bardzo wysokie dawki witamin C i E, które od razu poprawiły wyniki ciśnienia krwi, przy czym trzeba wziąć poprawę na wadliwy ciśnieniomierz, wyniki w aptecznym były całkiem inne. ALE - na moim domowym były cały czas takie same, do momentu terapii tymi witaminami, gdzie spadły i też cały czas były takie same, tyle że dużo niższe.
No i są te badania, gdzie terapia witaminami C i E leczyła z nadczynności tarczycy, w każdym razie likwidowała objawy.
Tylko co z 2020? Wtedy nie brałem tych witamin, owszem, inne przeciwutleniacze, ale w o wiele niższych dawkach. Setki, tysiące razy niższych. No OK, melatoninę brałem w dużej dawce.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27374868/
I ona też działa leczniczo w nadczynności.
Jeszcze jakbym się potem zastanawiał, żelazo nie pomogło na ranę na wardze, za to rozwaliło znowu jelita.
Eliminuję kolejne i kolejne rzeczy, no ale COŚ stało się w 2010, a potem w 2020. Oczywiście nie ma pewności, że poprawa wtedy wynikała z czynników zewnętrznych, bo mogło coś się np w organizmie przestawić, całkowicie niezależnie od tego, co ja robiłem, ale ciągle podejrzewam, że to jednak był efekt jakiejś decyzji.
Tyle że to równie dobrze mogło być coś z dietą. Teraz np jem sobie suszoną pietruszkę, która zawiera dawki apigeniny jakie normalnie przyswaja się przez kilka miesięcy. Czasem prażyłem sobie sezam, który zawiera z kolei sezaminę, podnoszącą poziom DGLA, niekiedy do absurdalnych wartości. Mogłem użyć jakiejś przyprawy, albo zjeść coś zawierającego bardzo rzadko spotykaną substancję, która (nierealny scenariusz, ale taki przykład daję) jest normalnie produkowana w organizmie człowieka, ale akurat nie u mnie, z powodu jakiegoś zaburzenia genetycznego. Substancja, która nikomu innemu by nie pomogła, ale dla mnie była cudownym lekiem, obecna w jakimś egzotycznym owocu, którego sok wypiłem. No dobra, to nie jest taka nierealna sytuacja, takim owocem może być grapefruit, którego sok bardzo mocno zmienia chemię organizmu, co dla 99% ludzi jest niezauważalne, ale ktoś z zaburzeniami nadnerczy mocno to poczuje.
W 2010 były bardzo, bardzo wysokie dawki witamin C i E, które od razu poprawiły wyniki ciśnienia krwi, przy czym trzeba wziąć poprawę na wadliwy ciśnieniomierz, wyniki w aptecznym były całkiem inne. ALE - na moim domowym były cały czas takie same, do momentu terapii tymi witaminami, gdzie spadły i też cały czas były takie same, tyle że dużo niższe.
No i są te badania, gdzie terapia witaminami C i E leczyła z nadczynności tarczycy, w każdym razie likwidowała objawy.
Tylko co z 2020? Wtedy nie brałem tych witamin, owszem, inne przeciwutleniacze, ale w o wiele niższych dawkach. Setki, tysiące razy niższych. No OK, melatoninę brałem w dużej dawce.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27374868/
I ona też działa leczniczo w nadczynności.



