02-28-2026, 12:28 AM
Ciąg dalszy "obmacywania" mózgu, próbując ustalić, co wywołało ten okres silnej bezsenności i stanów lękowych, po miesiącach dobrego snu.
Dwoje głównych podejrzanych to zaprzestanie suplementacji rzeczy, które zwalczają wolne rodniki i regulują pracę tarczycy (karnityna, witamina E), a także suplementacja tyrozyną, będącą surowcem do produkcji noradrenaliny.
Może też być obniżenie stężenia kwasu foliowego albo miedzi, bo tu też robiłem coś, co mogło do tego doprowadzić, nie ruszam nic, co mogłoby mieć na to wpływ i skupiam się na dwóch czynnika z poprzedniego akapitu.
Karnityna, witamina E, tyrozyna. Plus oczywiście to, co ostatnio, czyli niacynamid, mumio, vilcacora, piracetam, cholina.
No i zestaw, który miałem brać "do końca życia", witaminy B1, B2, biotyna, lit. Od wczoraj też tauryna. Te rzeczy mają chronić przed ryzykiem choroby Parkinsona, do tego jest opcja, że to właśnie one "naprawiły" sen jakiś czas temu, poprzez częściową regenerację obszarów odpowiedzialnych za produkcję dopaminy.
Od kilku dni nie biorę melatoniny, zapomniałem. To dość wkurzające jest, człowiek sobie przypomina gdy już prawie śpi, no bez sensu wybijać się ze snu i wstawać, by wziąć suple nasenne. Sen swoją drogą bardzo dobry, zobaczymy teraz, czy tyrozyna wszystkiego nie popsuje.
Piracetam robi robotę. Naprawdę mocno widoczna różnica.
Dwoje głównych podejrzanych to zaprzestanie suplementacji rzeczy, które zwalczają wolne rodniki i regulują pracę tarczycy (karnityna, witamina E), a także suplementacja tyrozyną, będącą surowcem do produkcji noradrenaliny.
Może też być obniżenie stężenia kwasu foliowego albo miedzi, bo tu też robiłem coś, co mogło do tego doprowadzić, nie ruszam nic, co mogłoby mieć na to wpływ i skupiam się na dwóch czynnika z poprzedniego akapitu.
Karnityna, witamina E, tyrozyna. Plus oczywiście to, co ostatnio, czyli niacynamid, mumio, vilcacora, piracetam, cholina.
No i zestaw, który miałem brać "do końca życia", witaminy B1, B2, biotyna, lit. Od wczoraj też tauryna. Te rzeczy mają chronić przed ryzykiem choroby Parkinsona, do tego jest opcja, że to właśnie one "naprawiły" sen jakiś czas temu, poprzez częściową regenerację obszarów odpowiedzialnych za produkcję dopaminy.
Od kilku dni nie biorę melatoniny, zapomniałem. To dość wkurzające jest, człowiek sobie przypomina gdy już prawie śpi, no bez sensu wybijać się ze snu i wstawać, by wziąć suple nasenne. Sen swoją drogą bardzo dobry, zobaczymy teraz, czy tyrozyna wszystkiego nie popsuje.
Piracetam robi robotę. Naprawdę mocno widoczna różnica.



