02-23-2026, 11:02 PM
Polazłem na spacer, nabić moje codzienne parę tysięcy kroków, gdzieś w najdalszym punkcie, pod lasem, złapała mnie burza, ale taka no, konkretna, wiatr zwalający z nóg, strugi wody i ni to śniegu, ni to gradu. W pełnym zimowym rynsztunku byłem, spodnie bojówki, pod nimi legginsy, gruba kurtka, chwila moment i nawet gacie miałem mokre. Ale chyba się nie przeziębię. Tak się zastanawiałem, ile ciepła tracę, bo całkowicie mokre spodnie były owiewane huraganowym wiatrem, zacząłem sobie rozkminiać, ile czasu trzeba, żeby człowieka do zera wychłodziło. Ale odnosiłem wrażenie, że to nawet nie zabiera tyle ciepła, ile ciało produkuje.
Szedłem, słuchałem autostopem przez galaktykę, jakimś takim ciągiem świadomości poszło na spełnianie życzeń, dżina którego wczoraj widziałem na ścianie fb (I want to be rich! OK Rich, what are 2 other wishes?), no i oczywiście Strugaccy i ich piknik na skraju drogi. I sobie uświadomiłem, że fabułę pikniku mniej więcej pamiętam, chociaż czytałem to z 10 lat temu. Ale fabuły żuka w mrowisku, którego odsłuchałem... jezu, byłem pewien że rok, góra 2 temu, patrzę, a to plik zapisany w 2020. No tak czy tak odsłuchałem dużo później i nie pamiętam dosłownie nic. Jakieś niewielkie przebłyski fragmentów, jak przez mgłę, że jakiś pies był, że coś w muzeum, ale po co, dlaczego, no nic, zero. Teraz przeczytałem fabułę na wiki, niewiele do mnie wróciło, jakbym czytał fabułę książki, której nie znam.
No i tak teraz kminię, czy to kwestia pogorszenia pamięci, czy tego, że audiobooki jednak gorzej wchodzą.
Kumpela mnie wczoraj o radę pytała w sprawie zakupu pianina, znalazłem jej film z recenzją innego produktu tej firmy, w połowie oglądania coś mnie tknęło. Przejrzałem komentarze... jest mój, ja to nie tylko rok wcześniej widziałem, ale miałem przemyślenia i skomentowałem na jutubie. I zapomniałem.
Łapię się ciągle na tym, że odkładam rzeczy w miejsca, które totalnie nie pasują, 2 dni temu szkło powiększające do pudełka z suplami. Nie wiem, czy to po prostu starość i procesy demencji, czy może zbytnie uzależnienie od komputera, od ciągów informacji na ekranie, przez co cała reszta schodzi na plan dalszy.
Dziś spróbuję więcej tryptofanu. To z niego organizm produkuje niacynę, a także NAD+, więc te niedobory się pokrywają. Taka była zresztą moja droga dedukcji, skoro pozytywnie reaguję na trypto, to oznacza, że musi mi go brakować, a więc siłą rzeczy wszystkiego, co z niego jest wytwarzane.
Szukam przyczyny, dla której tak nagle pojawiła się bezsenność, po miesiącach dobrego snu. Niski tryptofan jest jedną z najczęstszych przyczyn bezsenności. Ale tu z kolei nie pasuje to, że po niacynamidzie było gorzej, największy zjazd był po tym, jak wziąłem tyrozynę, ale już wcześniej było lekkie pogorszenie. On powinien wspomóc metabolizm tryptofanu, oszczędzić go.
Szedłem, słuchałem autostopem przez galaktykę, jakimś takim ciągiem świadomości poszło na spełnianie życzeń, dżina którego wczoraj widziałem na ścianie fb (I want to be rich! OK Rich, what are 2 other wishes?), no i oczywiście Strugaccy i ich piknik na skraju drogi. I sobie uświadomiłem, że fabułę pikniku mniej więcej pamiętam, chociaż czytałem to z 10 lat temu. Ale fabuły żuka w mrowisku, którego odsłuchałem... jezu, byłem pewien że rok, góra 2 temu, patrzę, a to plik zapisany w 2020. No tak czy tak odsłuchałem dużo później i nie pamiętam dosłownie nic. Jakieś niewielkie przebłyski fragmentów, jak przez mgłę, że jakiś pies był, że coś w muzeum, ale po co, dlaczego, no nic, zero. Teraz przeczytałem fabułę na wiki, niewiele do mnie wróciło, jakbym czytał fabułę książki, której nie znam.
No i tak teraz kminię, czy to kwestia pogorszenia pamięci, czy tego, że audiobooki jednak gorzej wchodzą.
Kumpela mnie wczoraj o radę pytała w sprawie zakupu pianina, znalazłem jej film z recenzją innego produktu tej firmy, w połowie oglądania coś mnie tknęło. Przejrzałem komentarze... jest mój, ja to nie tylko rok wcześniej widziałem, ale miałem przemyślenia i skomentowałem na jutubie. I zapomniałem.
Łapię się ciągle na tym, że odkładam rzeczy w miejsca, które totalnie nie pasują, 2 dni temu szkło powiększające do pudełka z suplami. Nie wiem, czy to po prostu starość i procesy demencji, czy może zbytnie uzależnienie od komputera, od ciągów informacji na ekranie, przez co cała reszta schodzi na plan dalszy.
Dziś spróbuję więcej tryptofanu. To z niego organizm produkuje niacynę, a także NAD+, więc te niedobory się pokrywają. Taka była zresztą moja droga dedukcji, skoro pozytywnie reaguję na trypto, to oznacza, że musi mi go brakować, a więc siłą rzeczy wszystkiego, co z niego jest wytwarzane.
Szukam przyczyny, dla której tak nagle pojawiła się bezsenność, po miesiącach dobrego snu. Niski tryptofan jest jedną z najczęstszych przyczyn bezsenności. Ale tu z kolei nie pasuje to, że po niacynamidzie było gorzej, największy zjazd był po tym, jak wziąłem tyrozynę, ale już wcześniej było lekkie pogorszenie. On powinien wspomóc metabolizm tryptofanu, oszczędzić go.



