02-21-2026, 11:39 PM
No, dziś już nawet blizny nie ma, całkowicie się zagoiło. Dalej usta są trochę suche, ale to normalne przy takiej pogodzie.
Przeglądam właśnie badanie, gdzie szczury z cukrzycą miały rany, porównano gojenie się tych ran przy podaniu suplementu NAD+ i zaczęły się goić tak, jak u szczurów zdrowych. U tych bez suplementu goiły się dosłownie kilka razy dłużej.
Eh, żebym ja wiedział, co zadziałało... jeśli niacynamid to jest duża szansa, że rozwiązałem problem obłączków. Musiałbym mieć naprawdę nieliche niedobory NAD+, żeby doprowadziły do zaburzeń funkcji skóry, które na dodatek cofnęły się po kilku zaledwie dniach suplementacji. Gdyby to był niewielki niedobór, to rana nie byłaby otwarta przez kilka miesięcy.
Jeśli wiesiołek, to jest problem, kasa na te oleje. To nie są duże pieniądze na terapię, która przywraca zdrowie, ale całkiem spore na coś, co jest tylko próbą i może nic nie dać. Suplementacja musi trwać długo i muszą być duże dawki, bo niewielkie testowałem, nawet smarowałem tym usta, bez efektów.
Melatonina to w miarę prosta i tania sprawa, ale tez nie jest do końca pewne, czy to nie ma skutków ubocznych, jak robi się za długo. Nie poleca się suplementacji przez dłuższy czas, a na pewno nie dawkami kilku mg, jak ja to robię.
No i wreszcie żelazo. Ono ma ze wszystkich suplementów najwięcej skutków ubocznych, co gorsza dość groźnych, nie że brzuszek boli, tylko galopująca miażdżyca.
No dobra, może tak. Nie będę jakiś czas brał oleju z wiesiołka, dalej biorę niacynamid, biorę przed snem melatoninę, cały czas 3 mg. Jeśli problem wróci, spróbuję znowu wiesiołek, 3 łyżki (nie łyżeczki) dziennie, tak jak brałem kilka dni przed poprawą. Trochę bez sensu, bo właśnie kończy się zima więc i tak byłoby OK, nawet bez supli, no ale jest szansa, że jednak się uda.
Ani niedobór NAD+, ani kwasów tłuszczowych obecnych w oleju wiesiołkowym nie dają objawów, które dałoby się zaobserwować. Żelazo idzie jeszcze zmierzyć, badając ferrytynę, ale tych dwóch rzeczy już nie. Melatonina to w ogóle abstrakcja, chyba nawet nie istnieją testy.
Przeglądam właśnie badanie, gdzie szczury z cukrzycą miały rany, porównano gojenie się tych ran przy podaniu suplementu NAD+ i zaczęły się goić tak, jak u szczurów zdrowych. U tych bez suplementu goiły się dosłownie kilka razy dłużej.
Eh, żebym ja wiedział, co zadziałało... jeśli niacynamid to jest duża szansa, że rozwiązałem problem obłączków. Musiałbym mieć naprawdę nieliche niedobory NAD+, żeby doprowadziły do zaburzeń funkcji skóry, które na dodatek cofnęły się po kilku zaledwie dniach suplementacji. Gdyby to był niewielki niedobór, to rana nie byłaby otwarta przez kilka miesięcy.
Jeśli wiesiołek, to jest problem, kasa na te oleje. To nie są duże pieniądze na terapię, która przywraca zdrowie, ale całkiem spore na coś, co jest tylko próbą i może nic nie dać. Suplementacja musi trwać długo i muszą być duże dawki, bo niewielkie testowałem, nawet smarowałem tym usta, bez efektów.
Melatonina to w miarę prosta i tania sprawa, ale tez nie jest do końca pewne, czy to nie ma skutków ubocznych, jak robi się za długo. Nie poleca się suplementacji przez dłuższy czas, a na pewno nie dawkami kilku mg, jak ja to robię.
No i wreszcie żelazo. Ono ma ze wszystkich suplementów najwięcej skutków ubocznych, co gorsza dość groźnych, nie że brzuszek boli, tylko galopująca miażdżyca.
No dobra, może tak. Nie będę jakiś czas brał oleju z wiesiołka, dalej biorę niacynamid, biorę przed snem melatoninę, cały czas 3 mg. Jeśli problem wróci, spróbuję znowu wiesiołek, 3 łyżki (nie łyżeczki) dziennie, tak jak brałem kilka dni przed poprawą. Trochę bez sensu, bo właśnie kończy się zima więc i tak byłoby OK, nawet bez supli, no ale jest szansa, że jednak się uda.
Ani niedobór NAD+, ani kwasów tłuszczowych obecnych w oleju wiesiołkowym nie dają objawów, które dałoby się zaobserwować. Żelazo idzie jeszcze zmierzyć, badając ferrytynę, ale tych dwóch rzeczy już nie. Melatonina to w ogóle abstrakcja, chyba nawet nie istnieją testy.



