02-20-2026, 07:54 AM
Uh, niedawno chwaliłem parę razy, że mam super sen. No miałem. Prawie w ogóle nie mogę zasnąć, a jak już, to śnią mi się jakieś brednie i po chwili się budzę. Do tego każdy głośniejszy dźwięk to fala lęku, jestem jak na szpilkach.
No i ki czort, nie chce mi się wierzyć, że to miedź, nie biorę jej, za to biorę sporo rzeczy, które ją blokują i nawet usuwają z organizmu, najpierw cynk, potem witamina C. Ale miedź brałem kilka tygodni, witaminy C wypiłem ostatnio ze 3 przez tydzień, cynk też brałem raptem parę dni. No nie wierzę.
Karbieńca i męczennicy nie piłem ze 2 dni, podobnie nie brałem karnityny.
No i czekoladę wczoraj zeżarłem.
Więcej grzechów nie pamiętam. Nie brałem D3, więc nie miało co mi zużyć magnezu, sam magnez brałem regularnie, nie licząc ostatnich paru dni, no wczoraj się wapnia napiłem, ale to raz.
Tyrozyna, ona jest surowcem do produkcji noradrenaliny. Hmm, no tak, to jest rozwiązanie. Ale jeśli tak, to nie będę mógł jej brać.
Podobnie tyrozyna zbija poziom tryptofanu. Jego rola to produkcja melatoniny, którą wziąłem, więc to nie to, ale może też mieć inne zadania związane z zasypianiem. Może tyrozyna rano, tryptofan wieczorem? Ale też zbicie poziomu trypto nie zwiększa stanów lękowych, co wielokrotnie badano.
Co mi nie pasuje do wielu rzeczy, to to, że mam bardzo ładne tętno, więc ani tarczyca, ani noradrenalina.
Napiję się męczennicy z karbieńcem, popiję nimi karnitynę, magnez i tryptofan. Jak problem będzie się przedłużał, wrócę do miedzi. Ale nie wierzę, to zbyt dziwne by było.
No i ki czort, nie chce mi się wierzyć, że to miedź, nie biorę jej, za to biorę sporo rzeczy, które ją blokują i nawet usuwają z organizmu, najpierw cynk, potem witamina C. Ale miedź brałem kilka tygodni, witaminy C wypiłem ostatnio ze 3 przez tydzień, cynk też brałem raptem parę dni. No nie wierzę.
Karbieńca i męczennicy nie piłem ze 2 dni, podobnie nie brałem karnityny.
No i czekoladę wczoraj zeżarłem.
Więcej grzechów nie pamiętam. Nie brałem D3, więc nie miało co mi zużyć magnezu, sam magnez brałem regularnie, nie licząc ostatnich paru dni, no wczoraj się wapnia napiłem, ale to raz.
Tyrozyna, ona jest surowcem do produkcji noradrenaliny. Hmm, no tak, to jest rozwiązanie. Ale jeśli tak, to nie będę mógł jej brać.
Podobnie tyrozyna zbija poziom tryptofanu. Jego rola to produkcja melatoniny, którą wziąłem, więc to nie to, ale może też mieć inne zadania związane z zasypianiem. Może tyrozyna rano, tryptofan wieczorem? Ale też zbicie poziomu trypto nie zwiększa stanów lękowych, co wielokrotnie badano.
Co mi nie pasuje do wielu rzeczy, to to, że mam bardzo ładne tętno, więc ani tarczyca, ani noradrenalina.
Napiję się męczennicy z karbieńcem, popiję nimi karnitynę, magnez i tryptofan. Jak problem będzie się przedłużał, wrócę do miedzi. Ale nie wierzę, to zbyt dziwne by było.



