02-19-2026, 01:14 AM
Zagoiła się warga! Nie tak do końca, ale jest o niebo lepiej, niż przez ostatnie kilka miesięcy.
No i co zadziałało? Nie wierzę w "naturalne" samowyleczenie, bo to po prostu za długo trwało, kilka miesięcy bez zmiany i nagle znikło. Pogoda też się nie zmieniła, takie pęknięcie pojawia mi się w zimie i znika gdy się ociepli, ale dalej jest zimno i wyłażę na parę godzin dziennie. No OK, jest możliwość, że samo się naprawiło, ale nie wierzę.
No i co się takiego pojawiło ostatnio?
- piracetam wczoraj i dziś, on mocno poprawia mikrokrążenie. Mało prawdopodobne, ale nie wykluczam
- kolagen, ale tylko raz parę dni temu, wcześniej próbowałem i nie było efektów
- omega 6, bardzo prawdopodobne, brałem ich dość dużo, ich niedobór mocno wpływa na skórę, a prawdopodobnie mam bardzo duży niedobór, jeśli wierzyć badaniom, które wykazały takie niedobory u osób z łojotokowym zapaleniem skóry
- tauryna, wczoraj i dziś, są jakieś doniesienia że może pomagać na wyschnięte usta
- niacynamid, niski poziom B3 daje objawy wyschniętych ust
- tyrozyna, może sama z siebie, może jako coś, co blokuje nadmiar tryptofanu i tym samym serotoniny
Bardziej bym stawiał, że to może mieć związek z poprawą, o której pisałem na poprzedniej stronie. Dostarczyłem coś, czego brakuje, albo zablokowałem coś, czego jest za dużo. Wtedy nie było tyrozyny, tauryny, ani kolagenu.
Czyli zostają duże dawki omega 6, który jednak brałem w przeszłości i nie było większej poprawy, a także niacynamid.
Coś robię dobrze i warto iść dalej w tę stronę. Tylko nie wiem, co. Olej wiesiołkowy jest po prostu dość drogi, jakbym chciał takie ilości to stówka miesięcznie poleci, co może nie jest dużą sumą, ale takich rzeczy się zbiera zbyt wiele, tu suplement za 5 zł, tu za 10, tu za 100 i nagle wychodzi prawie tysiąc. Już kiedyś miałem okresy zbyt dużego wydawania kasy na takie pierdoły i staram się trzymać jakiś rygor. Niacynamid to najprostsza sprawa, bo mam zapas, który starczy na długo.
Ani aktywnych omega 6, ani niacynamidu nie było w okresach dużej poprawy, gdy wracały obłączki. No dobra, w 2020 mógł być, bo mogłem mieć stare opakowanie, kupione lata wcześniej. Ale nie w 2010. Omega 6... no teoretycznie też, ale brałem to wielokrotnie bez takiej poprawy.
Tak patrzę, czy coś w diecie miałem ostatnio, ale też nie.
W 2010 mogła być zwykła niacyna, z b complex, ale to też brałem setki razy i też bez efektów.
No i wreszcie połączenie kreatyny z niacyną, te dwie rzeczy współgrają ze sobą.
Nie wiem, no cholera, ten 2010 mi nie pasuje.
No i co zadziałało? Nie wierzę w "naturalne" samowyleczenie, bo to po prostu za długo trwało, kilka miesięcy bez zmiany i nagle znikło. Pogoda też się nie zmieniła, takie pęknięcie pojawia mi się w zimie i znika gdy się ociepli, ale dalej jest zimno i wyłażę na parę godzin dziennie. No OK, jest możliwość, że samo się naprawiło, ale nie wierzę.
No i co się takiego pojawiło ostatnio?
- piracetam wczoraj i dziś, on mocno poprawia mikrokrążenie. Mało prawdopodobne, ale nie wykluczam
- kolagen, ale tylko raz parę dni temu, wcześniej próbowałem i nie było efektów
- omega 6, bardzo prawdopodobne, brałem ich dość dużo, ich niedobór mocno wpływa na skórę, a prawdopodobnie mam bardzo duży niedobór, jeśli wierzyć badaniom, które wykazały takie niedobory u osób z łojotokowym zapaleniem skóry
- tauryna, wczoraj i dziś, są jakieś doniesienia że może pomagać na wyschnięte usta
- niacynamid, niski poziom B3 daje objawy wyschniętych ust
- tyrozyna, może sama z siebie, może jako coś, co blokuje nadmiar tryptofanu i tym samym serotoniny
Bardziej bym stawiał, że to może mieć związek z poprawą, o której pisałem na poprzedniej stronie. Dostarczyłem coś, czego brakuje, albo zablokowałem coś, czego jest za dużo. Wtedy nie było tyrozyny, tauryny, ani kolagenu.
Czyli zostają duże dawki omega 6, który jednak brałem w przeszłości i nie było większej poprawy, a także niacynamid.
Coś robię dobrze i warto iść dalej w tę stronę. Tylko nie wiem, co. Olej wiesiołkowy jest po prostu dość drogi, jakbym chciał takie ilości to stówka miesięcznie poleci, co może nie jest dużą sumą, ale takich rzeczy się zbiera zbyt wiele, tu suplement za 5 zł, tu za 10, tu za 100 i nagle wychodzi prawie tysiąc. Już kiedyś miałem okresy zbyt dużego wydawania kasy na takie pierdoły i staram się trzymać jakiś rygor. Niacynamid to najprostsza sprawa, bo mam zapas, który starczy na długo.
Ani aktywnych omega 6, ani niacynamidu nie było w okresach dużej poprawy, gdy wracały obłączki. No dobra, w 2020 mógł być, bo mogłem mieć stare opakowanie, kupione lata wcześniej. Ale nie w 2010. Omega 6... no teoretycznie też, ale brałem to wielokrotnie bez takiej poprawy.
Tak patrzę, czy coś w diecie miałem ostatnio, ale też nie.
W 2010 mogła być zwykła niacyna, z b complex, ale to też brałem setki razy i też bez efektów.
No i wreszcie połączenie kreatyny z niacyną, te dwie rzeczy współgrają ze sobą.
Nie wiem, no cholera, ten 2010 mi nie pasuje.



