02-18-2026, 08:58 PM
Jezu, pisząc wcisnąłem jakiś skrót klawiaturowy który odświeżył i usunął cały wpis 
Można się 10 razy nawet pomylić przy licie, tego i tak nie wiadomo, ile brać, żeby było optymalnie dla zdrowia.
Piracetam wziąłem, łeb napieprza, co jest objawem niedoboru choliny. Typowe po piracetamie, gdy komuś jej brakuje. Chyba dobrze? Znaczy, że jest gdzieś wykorzystywana jak trzeba? Mam na szczęście spory zapas.
Poza tym dość mocno się pocę i mam podniesione tętno, zastanawiam się, czy nie kwestia tyrozyny, która jest surowcem do produkcji noradrenaliny. Ona z kolei właśnie podnosi tętno, zwiększa potliwość, a także rozszerza źrenice. Mógłbym zacząć zapisywać, jak mocno mam rozszerzone, sprawdzać w tych samych warunkach, to bym wiedział. Bo to równie dobrze (a raczej bardziej prawdopodobne) jest jakaś drobna infekcja, której się nie czuje. Ot, organizm delikatnie podniósł temperaturę, żeby coś zwalczyć. Tak na oko źrenice mam normalne.
Objaw Terry'ego muszę regularnie sprawdzać, bo jest mocna hipoteza, że on bierze się właśnie z noradrenaliny. Tyrozyna mogłaby tu zadziałać jako rodzaj testu.
Palpitacje też są chyba jakoś od czasu, gdy piję karbieniec. Może być tak, że sobie rozregulowałem nim tarczycę, niby powinien ją wyciszać, ale czort wie, może organizm zobaczył to "wyciszenie" i zareagował zwiększeniem produkcji hormonów, albo coś w ten deseń.
No tak czy tak, piję go regularnie i kompletnie nic nie czuję. Powinno mnie wbić w niedoczynność, a tu zero.

Można się 10 razy nawet pomylić przy licie, tego i tak nie wiadomo, ile brać, żeby było optymalnie dla zdrowia.
Piracetam wziąłem, łeb napieprza, co jest objawem niedoboru choliny. Typowe po piracetamie, gdy komuś jej brakuje. Chyba dobrze? Znaczy, że jest gdzieś wykorzystywana jak trzeba? Mam na szczęście spory zapas.
Poza tym dość mocno się pocę i mam podniesione tętno, zastanawiam się, czy nie kwestia tyrozyny, która jest surowcem do produkcji noradrenaliny. Ona z kolei właśnie podnosi tętno, zwiększa potliwość, a także rozszerza źrenice. Mógłbym zacząć zapisywać, jak mocno mam rozszerzone, sprawdzać w tych samych warunkach, to bym wiedział. Bo to równie dobrze (a raczej bardziej prawdopodobne) jest jakaś drobna infekcja, której się nie czuje. Ot, organizm delikatnie podniósł temperaturę, żeby coś zwalczyć. Tak na oko źrenice mam normalne.
Objaw Terry'ego muszę regularnie sprawdzać, bo jest mocna hipoteza, że on bierze się właśnie z noradrenaliny. Tyrozyna mogłaby tu zadziałać jako rodzaj testu.
Palpitacje też są chyba jakoś od czasu, gdy piję karbieniec. Może być tak, że sobie rozregulowałem nim tarczycę, niby powinien ją wyciszać, ale czort wie, może organizm zobaczył to "wyciszenie" i zareagował zwiększeniem produkcji hormonów, albo coś w ten deseń.
No tak czy tak, piję go regularnie i kompletnie nic nie czuję. Powinno mnie wbić w niedoczynność, a tu zero.



