02-12-2026, 05:35 PM
Można chyba już powiedzieć, że karbieniec nie pomaga na objaw Terry'ego.
No i teraz mam rozkminę, bo założenie było takie, że wyciszenie tarczycy pozwoli ocenić, czy objaw bierze się od niej. Karbieniec wycisza tarczycę.
Ale jak już pisałem, kompletnie tego nie czuję. Na początku spałem w podkoszulku, ale miałem wtedy lekką infekcję, jakiś ból gardła, katar. Teraz znowu śpię w samych gaciach. Tętno cały czas podniesione, tak myślę czy to nie od zęba, za niecały miesiąc dentysta. Nie można powiedzieć, że boli, ale cały czas go czuję. No tak czy tak tętno w okolicach 80, a jednocześnie jest mi dość ciepło, przy infekcjach jest mi zawsze bardzo zimno.
A może to wychłodzenie na początku brało się stąd, że mocno melisy pilnowałem, która też ma takie działanie i to na pewno jest ona? Przy karbieńcu po prostu nie mam pewności, czy kupiłem to, co chciałem, czy nie jest to jakieś inne ziele. Gdyby faktycznie wyciszył tarczycę, poczułbym to, nawet jeśli nie miałbym nadczynności, bo po prostu wpadłbym w niedoczynność. Powinny się zatwardzenia pojawić, zimna skóra. Nic takiego nie ma.
Pilnuję w miarę karnityny i witaminy E, które też powinny działać w tym kierunku.
Chyba powinienem się na melisie skupić i po niej obserwować, czy objaw nie znika.
Totalnie o cysteinie zapominam, chociaż nie wiem, czy zapominam to dobre określenie, po prostu na samą myśl o jej smaku mnie odrzuca. Eh, zaraz sobie zrobię porcję.
No i z pęknięciem póki co bez zmian. Nie goi się. Chyba dość istotnym byłoby ustalenie, czemu się nie goi, bo coś mi mówi, że moje problemy np ze stawami biorą się z tego samego mechanizmu, wolniejszej regeneracji. Podobnie żołądek.
Główny podejrzany to oczywiście kwasy tłuszczowe, ale z nimi z kolei jest ten problem, że uzupełnienie trwa miesiącami, zanim pojawią się trwałe efekty, do tego sporo kosztuje no i podnoszę tylko poziom gla, a chodzi głównie o dgla i arachidonowy.
Mumio i niacynamid biorę, podobnie cynk.
W samopoczuciu zmian nie ma, niacynamid nie powoduje takiego kopa sprawności mózgu, jaki widzę po kreatynie, niby obie te substancje odpowiadają za te same procesy, ale najwidoczniej uderzają w inne ich aspekty.
Spróbuję większych dawek oleju z wiesiołka, przez kilka dni chociaż. To może być kolejna współzależność, może np niacynamid, a konkretnie podkręcone nim NAD+ to coś, co umożliwia przemianę GLA z oleju wiesiołkowego w DGLA, a dalej w ARA? Albo wyciszenie tarczycy sprawi, że kwasy tłuszczowe nie będą przepalane na paliwo?
No i teraz mam rozkminę, bo założenie było takie, że wyciszenie tarczycy pozwoli ocenić, czy objaw bierze się od niej. Karbieniec wycisza tarczycę.
Ale jak już pisałem, kompletnie tego nie czuję. Na początku spałem w podkoszulku, ale miałem wtedy lekką infekcję, jakiś ból gardła, katar. Teraz znowu śpię w samych gaciach. Tętno cały czas podniesione, tak myślę czy to nie od zęba, za niecały miesiąc dentysta. Nie można powiedzieć, że boli, ale cały czas go czuję. No tak czy tak tętno w okolicach 80, a jednocześnie jest mi dość ciepło, przy infekcjach jest mi zawsze bardzo zimno.
A może to wychłodzenie na początku brało się stąd, że mocno melisy pilnowałem, która też ma takie działanie i to na pewno jest ona? Przy karbieńcu po prostu nie mam pewności, czy kupiłem to, co chciałem, czy nie jest to jakieś inne ziele. Gdyby faktycznie wyciszył tarczycę, poczułbym to, nawet jeśli nie miałbym nadczynności, bo po prostu wpadłbym w niedoczynność. Powinny się zatwardzenia pojawić, zimna skóra. Nic takiego nie ma.
Pilnuję w miarę karnityny i witaminy E, które też powinny działać w tym kierunku.
Chyba powinienem się na melisie skupić i po niej obserwować, czy objaw nie znika.
Totalnie o cysteinie zapominam, chociaż nie wiem, czy zapominam to dobre określenie, po prostu na samą myśl o jej smaku mnie odrzuca. Eh, zaraz sobie zrobię porcję.
No i z pęknięciem póki co bez zmian. Nie goi się. Chyba dość istotnym byłoby ustalenie, czemu się nie goi, bo coś mi mówi, że moje problemy np ze stawami biorą się z tego samego mechanizmu, wolniejszej regeneracji. Podobnie żołądek.
Główny podejrzany to oczywiście kwasy tłuszczowe, ale z nimi z kolei jest ten problem, że uzupełnienie trwa miesiącami, zanim pojawią się trwałe efekty, do tego sporo kosztuje no i podnoszę tylko poziom gla, a chodzi głównie o dgla i arachidonowy.
Mumio i niacynamid biorę, podobnie cynk.
W samopoczuciu zmian nie ma, niacynamid nie powoduje takiego kopa sprawności mózgu, jaki widzę po kreatynie, niby obie te substancje odpowiadają za te same procesy, ale najwidoczniej uderzają w inne ich aspekty.
Spróbuję większych dawek oleju z wiesiołka, przez kilka dni chociaż. To może być kolejna współzależność, może np niacynamid, a konkretnie podkręcone nim NAD+ to coś, co umożliwia przemianę GLA z oleju wiesiołkowego w DGLA, a dalej w ARA? Albo wyciszenie tarczycy sprawi, że kwasy tłuszczowe nie będą przepalane na paliwo?



