Wczoraj, 01:37 AM
Ooo, czytam, czytam, wychodzi na to, że ludziom po TYROZYNIE znikają siwe włosy. Szczególnie forma acetylotyrozyny.
Hmm, zobaczę za jakiś czas, czy ta miedź coś pomogła, czy znowu znajdę włosy, które w połowie są białe, w połowie mają ciemny kolor. Jeśli nie, to może warto tyrozynę spróbować. Miałem kiedyś taki okres poprawy koloru włosów, założyłem, że to od miedzi, ale może być, że np brałem wtedy właśnie tyrozynę.
Cały czas zastanawiam się, czy powinienem ją uwzględnić w codziennej suplementacji, z uwagi na zespół niespokojnych nóg, który jest objawem niedoboru dopaminy i znikał ludziom własnie po tyrozynie.
No i ta wzmianka na jakimś forum, gdzie komuś właśnie po tyrozynie odrosły obłączki.
Co mnie zastanawia, mam przed oczami te badania
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4705437/
gdzie średnie spożycie tyrozyny to ponad 2 gramy dziennie. Ludzie na reddicie biorą po 500 mg, czyli 1/4, nawet 1/5 tego, co jest w diecie, a to wystarczy, żeby im włosy kolor zmieniały. No ale może poszło o to, że to kobieta, wegetarianka, mogła mieć nawet 1000 mg z diety, wtedy te 500 faktycznie dużo by zmieniło.
Nie bardzo wierzę w to, że mogę mieć niedobory, ale bez problemu da się pomyśleć o jakimś genetycznym problemie z przyswajaniem / metabolizowaniem.
Wpisałem w google rheumatoid arthritis tyrosine, AI szczeka, że poziom we krwi jest mocno obniżony. Klikam na źródła, na które się powołuje, otwieram pierwszy link... poziom mocno podniesiony
Ale w tym samym badaniu, za chwilę, że jednak obniżony.
Nie no OK, obniżony, ale nie jakoś dramatycznie. 11,9 vs 14.5
ale już tutaj
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/4081662/
jest podniesiony. Tak patrzę, bo to mogłoby wyjaśniać zmiany na paznokciach w RZS, ale nie.
Hmm, zobaczę za jakiś czas, czy ta miedź coś pomogła, czy znowu znajdę włosy, które w połowie są białe, w połowie mają ciemny kolor. Jeśli nie, to może warto tyrozynę spróbować. Miałem kiedyś taki okres poprawy koloru włosów, założyłem, że to od miedzi, ale może być, że np brałem wtedy właśnie tyrozynę.
Cały czas zastanawiam się, czy powinienem ją uwzględnić w codziennej suplementacji, z uwagi na zespół niespokojnych nóg, który jest objawem niedoboru dopaminy i znikał ludziom własnie po tyrozynie.
No i ta wzmianka na jakimś forum, gdzie komuś właśnie po tyrozynie odrosły obłączki.
Co mnie zastanawia, mam przed oczami te badania
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4705437/
gdzie średnie spożycie tyrozyny to ponad 2 gramy dziennie. Ludzie na reddicie biorą po 500 mg, czyli 1/4, nawet 1/5 tego, co jest w diecie, a to wystarczy, żeby im włosy kolor zmieniały. No ale może poszło o to, że to kobieta, wegetarianka, mogła mieć nawet 1000 mg z diety, wtedy te 500 faktycznie dużo by zmieniło.
Nie bardzo wierzę w to, że mogę mieć niedobory, ale bez problemu da się pomyśleć o jakimś genetycznym problemie z przyswajaniem / metabolizowaniem.
Wpisałem w google rheumatoid arthritis tyrosine, AI szczeka, że poziom we krwi jest mocno obniżony. Klikam na źródła, na które się powołuje, otwieram pierwszy link... poziom mocno podniesiony
Ale w tym samym badaniu, za chwilę, że jednak obniżony. Nie no OK, obniżony, ale nie jakoś dramatycznie. 11,9 vs 14.5
ale już tutaj
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/4081662/
jest podniesiony. Tak patrzę, bo to mogłoby wyjaśniać zmiany na paznokciach w RZS, ale nie.




