01-30-2026, 07:50 PM
(01-29-2026, 04:51 PM)Krwawnik napisał(a): jakieś rady jak utrzymać zdrową dietę? najważniejsze to chyba mieć posiłki zawsze przygotowane z wyprzedzeniem i czekające na nas, żeby w godzinie próby nie musieć jeszcze gotować, podczas gdy słodkie i przetworzone rzeczy są zawsze gotowe od razu do spożycia
Ja odżywiam się w miarę zdrowo od kilkudziesięciu lat. No może nie idealnie, ale jakby nie mam za dużych problemów gdy coś sobie powiem typu: rzuć palenie, rzuć picie itd.
Ogólnie kieruję się zasadą, że życie jest chujowe i za krótkie aby masakrować się zdrowym życiem po to tylko aby zaoszczędzić sobie 5 lat życia.
Ale... robię niektóre rzeczy, które chyba pomagają. Np. od poniedziałku do czwartku odżywiam się jak tylko potrafię najlepiej. Staram się unikać nabiału, jeść mniej, nie jeść śniadań i wszystko co mi się uda. Od piątku do niedzieli wieczorem odpoczywam od oszczędzania się i luzuję się na maxa.
Ta metoda trochę pomaga, bo czasem jest tak, że organizm powoli się przyzwyczaja i w weekend mówi: No nie szalej aż tak bardzo.
Tą metodą ratujesz organizm, ponieważ przez 4 dni żyjesz ok, a 3 dni mniej.
Ja mam jeszcze kilka takich metod. Np. przez pierwsze 10 dni miesiąca znowu jakby się bardziej oszczędzam, przez kolejne żyję normalnie i ostatnie 10 się luzuję.
Ale tutaj mi się to pokrywa z metodą weekendową, więc one się pokrywają i kontrolują.
To samo mam z piciem wody, herbaty, kawy itd.
Oraz braniem CBD, teaniny, B1 itd. To wszystko jest kontrolowane przed dni tygodnia i dni miesiąca.
Nie twierdzę, że to metoda dla każdego, ale... coś tam chyba pomaga.
Kilka tygodni temu zrobiłem test. Wypisałem wyniki z iwatcha, z apki welltory do gemini. Ona tam bada serce na chyba 12 sposobów, każdy możliwy czynnik.
Nie powiedziałem apce ile mam lat i kazałem zgadnąć.
Powiedziała, że mam między 28 lat a 32 i była tego pewna.
Gdy powiedziałem, że mam 58 - to stwierdziła, że po prostu jestem faktycznie w zajebistej formie jak na swój wiek.
Ale ... to nie znaczy tak myślę, że nie umrę dzisiaj na zawał. Po prostu serce jest w dobrej formie, ale może wszystko inne jest w czarnej dupie.
Oczywiście nie twierdzę, że tak jest, tylko po prostu uznaję ten test za fajne lizanie dupy i czuję się przez to lepiej.
Sumując, bo jak zwykle się rozpisałem... Da się żyć zdrowo w miarę, jeżeli umiesz się kontrolować.
Ja sporo chlałem, trochę paliłem i nie rzuciłem tego jako tako. Organizm sam powiedział mi, że to mu nie wchodzi.
Np.kocham cukier, ale, że sami robimy sobie ciasta, czekoladę itd, to gdy z lenistwa coś kupimy - to nam się rzygać chce, ponieważ organizm nie akceptuje tego syfu.
Taki stan organizmu się utrzymuje właśnie przez powolne ograniczanie sobie niektórych rzeczy.
To tak jakby chodzić na spacery z plecakiem. Robisz to, bo zawsze to robiłeś. Nie możesz inaczej. Masz tam wodę, słodycze itd.
Ale przez kilka dni w tygodniu wyjmujesz z tego plecaka kilka rzeczy. Brakuje Ci ich, ale plecak jest lżejszy.
Na weekend znowu go zakładasz, ale... choć masz wszystko co chcesz i kochasz, to jednak trochę zaczyna uwierać w plecy i ramiona.
Po jakimś czasie masz coraz mniej rzeczy w plecaku.



