01-16-2026, 12:03 AM
Już kiedyś o tym pisałem, tutaj np
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8888117/
BRAK reakcji flush łączy się z niedoborem określonych kwasów tłuszczowych.
Hmm... im dłużej o tym czytam, tym słabiej to wygląda. Jakieś badania są, gdzie badali, głównie kwas arachidonowy, ale tam wyniki były totalnie rozstrzelone, tak, że łatwiej pentagram narysować, niż wyrysować linię zależności stężenia kwasu arachidonowego vs zwiększenia przepływu krwi podczas testu niacyną.
Co tam ogólnie u mnie... śpię jak zabity ostatnio, pomimo gonitwy myśli i ogólnie lekkich stanów nerwicowych. No i tu znowy poprawa po tym, jak zacząłem brać miedź, która powinna działać odwrotnie, mocno pogarszać sen.
Z negatywów, znowu skrajnie słabo się czuję. Ale tak no... ledwo wróciłem ze spaceru, zlany potem jak szczur. Lukrecję właśnie wypiłem. Zacznę też brać 4, może nawet na początek 6 tabletek witaminy E, jako osłonę przed miedzią, która w dużym stężeniu we krwi działa jak koncentrat wolnych rodników. Ona jest niezbędna do budowy ochrony przed rodnikami, ale gdy jest jej za dużo jednocześnie, sama się w takie coś zamienia. No i tu raczej nie ma wyjścia, bo nie będę dzielił tabletki z miedzią na 10 części w ciągu dnia. Biorę to raz, pod język i starczy, tylko właśnie to, że biorę pod język, powoduje szybkie zwiększenie stężenia we krwi. Co może teoretycznie odpowiadać za te objawy osłabienia, miałem takie też po żelazie.
Może być 100 innych rzeczy, np hipoglikemia (zaraz sobie chromu zjem i metforminy), może nadnercza, które podkręciłem lekko lukrecją, a potem odpuściłem, co mogło wywołać reakcję znacznego zmniejszenia aktywności, organizm przyzwyczaił się do tego, że lukrecja zwiększa poziom i przestał wytwarzać kortyzol jak trzeba. Nigdy niestety nie udało mi się w pełni wyśledzić przyczyny tych okresów silnego osłabienia, no... ostatnio cukier sprawdziłem i był dość mocno obniżony, więc duża szansa, że to to. Ale bywało, że miałem tak, a cukier był OK.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8888117/
BRAK reakcji flush łączy się z niedoborem określonych kwasów tłuszczowych.
Hmm... im dłużej o tym czytam, tym słabiej to wygląda. Jakieś badania są, gdzie badali, głównie kwas arachidonowy, ale tam wyniki były totalnie rozstrzelone, tak, że łatwiej pentagram narysować, niż wyrysować linię zależności stężenia kwasu arachidonowego vs zwiększenia przepływu krwi podczas testu niacyną.
Co tam ogólnie u mnie... śpię jak zabity ostatnio, pomimo gonitwy myśli i ogólnie lekkich stanów nerwicowych. No i tu znowy poprawa po tym, jak zacząłem brać miedź, która powinna działać odwrotnie, mocno pogarszać sen.
Z negatywów, znowu skrajnie słabo się czuję. Ale tak no... ledwo wróciłem ze spaceru, zlany potem jak szczur. Lukrecję właśnie wypiłem. Zacznę też brać 4, może nawet na początek 6 tabletek witaminy E, jako osłonę przed miedzią, która w dużym stężeniu we krwi działa jak koncentrat wolnych rodników. Ona jest niezbędna do budowy ochrony przed rodnikami, ale gdy jest jej za dużo jednocześnie, sama się w takie coś zamienia. No i tu raczej nie ma wyjścia, bo nie będę dzielił tabletki z miedzią na 10 części w ciągu dnia. Biorę to raz, pod język i starczy, tylko właśnie to, że biorę pod język, powoduje szybkie zwiększenie stężenia we krwi. Co może teoretycznie odpowiadać za te objawy osłabienia, miałem takie też po żelazie.
Może być 100 innych rzeczy, np hipoglikemia (zaraz sobie chromu zjem i metforminy), może nadnercza, które podkręciłem lekko lukrecją, a potem odpuściłem, co mogło wywołać reakcję znacznego zmniejszenia aktywności, organizm przyzwyczaił się do tego, że lukrecja zwiększa poziom i przestał wytwarzać kortyzol jak trzeba. Nigdy niestety nie udało mi się w pełni wyśledzić przyczyny tych okresów silnego osłabienia, no... ostatnio cukier sprawdziłem i był dość mocno obniżony, więc duża szansa, że to to. Ale bywało, że miałem tak, a cukier był OK.



