01-04-2026, 08:32 PM
Nie no, czuję i to bardzo wyraźnie, jakby nagle dwa uderzenia naraz były, albo całkowicie się zatrzymywało. Lekarz mi kiedyś na to magnez kazał jeść. Na bank serducho, to nie do pomylenia z niczym, no chyba że jakiś np skurcz przepony czy coś, jakiś mięsień tam w środku może tak "skakać" jak skacze czasem powieka i człowiekowi może się wydawać, że to serce.
Wziąłem przed kąpielą 2 cynki i tryptofan, jak mnie po godzinie ścięło to serio zastanawiałem się, czy dam radę z tej wanny w ogóle wyjść. Teraz nie wiem, czy to reakcja na ohydne czipsy, które żarłem, bo miałem też atak mdłości i lekki ból brzucha, czy jednak cynk zrobił to, co robił już kiedyś, zablokował pracę nadnerczy do tego stopnia, że niemal doprowadziło to do omdlenia.
Nudności i chęć wymiotów też daje mocnego kopa autonomicznemu układowi nerwowemu, też daje wrażenie takiego osłabienia, że człowiek słania się na nogach. No i teraz nie wiem, który mechanizm tu zadziałał. Jeśli cynk, to byłoby to bardzo ważne, wynikałoby z tego, że coś, co robię ostatnio, mocno osłabia nadnercza. I to mogłoby być częściową odpowiedzią, czemu raz jest lepiej, raz gorzej.
Lukrecji chciałem sobie zaparzyć na te niby nadnercza i cholera, nie ma. Wszystkie zioła są, to jedno się skończyło. Za to jak szukałem, znalazłem zapomnianą beta alaninę (to już mam dwie odnalezione po latach), a także luteinę z zeaksantyną.
No nic, objawy jak błyskawicznie się pojawiły, tak samo szybko znikły. Kilkanaście minut temu leżałem na łóżku mokry, bo nawet wytrzeć się nie dałem rady, teraz już normalnie funkcjonuję.
Wziąłem przed kąpielą 2 cynki i tryptofan, jak mnie po godzinie ścięło to serio zastanawiałem się, czy dam radę z tej wanny w ogóle wyjść. Teraz nie wiem, czy to reakcja na ohydne czipsy, które żarłem, bo miałem też atak mdłości i lekki ból brzucha, czy jednak cynk zrobił to, co robił już kiedyś, zablokował pracę nadnerczy do tego stopnia, że niemal doprowadziło to do omdlenia.
Nudności i chęć wymiotów też daje mocnego kopa autonomicznemu układowi nerwowemu, też daje wrażenie takiego osłabienia, że człowiek słania się na nogach. No i teraz nie wiem, który mechanizm tu zadziałał. Jeśli cynk, to byłoby to bardzo ważne, wynikałoby z tego, że coś, co robię ostatnio, mocno osłabia nadnercza. I to mogłoby być częściową odpowiedzią, czemu raz jest lepiej, raz gorzej.
Lukrecji chciałem sobie zaparzyć na te niby nadnercza i cholera, nie ma. Wszystkie zioła są, to jedno się skończyło. Za to jak szukałem, znalazłem zapomnianą beta alaninę (to już mam dwie odnalezione po latach), a także luteinę z zeaksantyną.
No nic, objawy jak błyskawicznie się pojawiły, tak samo szybko znikły. Kilkanaście minut temu leżałem na łóżku mokry, bo nawet wytrzeć się nie dałem rady, teraz już normalnie funkcjonuję.



