01-01-2026, 11:26 PM
...ale ja mam tragicznie słabe mięśnie brzucha, właśnie sobie parę mini ćwiczeń zrobiłem, no kurcze... tak jakbym w ogóle ich nie miał. Brzuch też mi się wielki zrobił taki, muszę trochę to przećwiczyć.
Cysteina ma dwie wady, jedna to smak, no naprawdę wykrzywia mordę tak, że nie ma zmiłuj, druga... muszę dość często pokój wietrzyć. Podobno nie czuje się smrodu, do którego człowiek się przyzwyczaił, ale to czuć mocno i wyraźnie, na chwilę wyjdę z pokoju, wrócę i odrzuca od drzwi. No cóż, cysteina zawiera w składzie siarkę. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. A jeszcze jak sobie fasoli podjem...
ALE - na głowie znowu czysto. No i jestem niemal pewien, że to cysteina odpowiada za poprawę.
To by oznaczało, że poziom glutationu mam tragicznie niski, wysoki wolnych rodników, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Pomimo tego, że dość często cysteinę biorę, pomimo tego, że dość dużo żrę przeciwutleniaczy, a źródeł wolnych rodników za bardzo nie mam w diecie.
Jest jeszcze opcja, że to D3 pomaga, bo ją też brałem, razem z cysteiną, przed obecną poprawą. Ale bardziej mi cysteina pasuje, ona działa szybciej, D3 dość długo się uzupełnia i dość długo są pozytywne efekty, a u mnie zapalenie pojawia się i znika bardzo szybko.
Kiedyś po cysteinie zauważyłem, że znikł objaw Terry'ego, ale to chwilowe było i potem jak brałem to już nie było takich rewelacji.
2010 - na pewno nie brałem n-acetylocysteiny, tego nie było chyba wtedy nawet w sprzedaży, ale brałem odżywkę białkową, która też zawiera tego od cholery. Brałem dużo przeciwutleniaczy, absurdalnie dużo. No i tak myślę... ja nie mam diety ubogiej w białko, wręcz przeciwnie. NAC w takich dawkach, jakie biorę, nie zmienia chyba ogólnej ilości cysteiny w diecie aż tak mocno. Czy to w ogóle możliwe, że odczuwam tego efekty?
No i 2020... dużo przeciwutleniaczy, ale czy było jakieś źródło cysteiny? Teraz już się nie dowiem.
Może jednak coś z tarczycą, ona bardzo silnie spala glutation. Może połączenie tego z karnityną dało wtedy tak dobre efekty.
No nic, poczekamy, zobaczymy. Ta specjalna forma B12 chyba nie robi tego, na co liczyłem.
Cysteina ma dwie wady, jedna to smak, no naprawdę wykrzywia mordę tak, że nie ma zmiłuj, druga... muszę dość często pokój wietrzyć. Podobno nie czuje się smrodu, do którego człowiek się przyzwyczaił, ale to czuć mocno i wyraźnie, na chwilę wyjdę z pokoju, wrócę i odrzuca od drzwi. No cóż, cysteina zawiera w składzie siarkę. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. A jeszcze jak sobie fasoli podjem...
ALE - na głowie znowu czysto. No i jestem niemal pewien, że to cysteina odpowiada za poprawę.
To by oznaczało, że poziom glutationu mam tragicznie niski, wysoki wolnych rodników, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Pomimo tego, że dość często cysteinę biorę, pomimo tego, że dość dużo żrę przeciwutleniaczy, a źródeł wolnych rodników za bardzo nie mam w diecie.
Jest jeszcze opcja, że to D3 pomaga, bo ją też brałem, razem z cysteiną, przed obecną poprawą. Ale bardziej mi cysteina pasuje, ona działa szybciej, D3 dość długo się uzupełnia i dość długo są pozytywne efekty, a u mnie zapalenie pojawia się i znika bardzo szybko.
Kiedyś po cysteinie zauważyłem, że znikł objaw Terry'ego, ale to chwilowe było i potem jak brałem to już nie było takich rewelacji.
2010 - na pewno nie brałem n-acetylocysteiny, tego nie było chyba wtedy nawet w sprzedaży, ale brałem odżywkę białkową, która też zawiera tego od cholery. Brałem dużo przeciwutleniaczy, absurdalnie dużo. No i tak myślę... ja nie mam diety ubogiej w białko, wręcz przeciwnie. NAC w takich dawkach, jakie biorę, nie zmienia chyba ogólnej ilości cysteiny w diecie aż tak mocno. Czy to w ogóle możliwe, że odczuwam tego efekty?
No i 2020... dużo przeciwutleniaczy, ale czy było jakieś źródło cysteiny? Teraz już się nie dowiem.
Może jednak coś z tarczycą, ona bardzo silnie spala glutation. Może połączenie tego z karnityną dało wtedy tak dobre efekty.
No nic, poczekamy, zobaczymy. Ta specjalna forma B12 chyba nie robi tego, na co liczyłem.



