12-17-2025, 04:57 PM
Się zaraz na śmierć zakicham, jakaś durna infekcja, bez gorączki ani nic, tylko z nosa leci jak z kranu, do tego serie po kilkanaście kichnięć. Tu już nie ma co zwalać na suple, po prostu ktoś mnie zaraził. Błyskawiczne to było, bo jeszcze sobie wczoraj wieczorem na długi spacer poszedłem po mrozie, potem długa kąpiel, zero objawów (no... dziwiłem się, że mocniej się spociłem, jak przy właśnie początkach infekcji), a w nocy już nie dało rady spać przez zatkany nos. Jeszcze ten problem, że jak leżę na boku, to mi do ucha spływa i robią się początki zapalenia ucha środkowego. Miedź sobie na wszelki wypadek wezmę, a tak poza tym leżę i staram się to wypocić.



