12-14-2025, 01:31 AM
Znowu kontuzja, tym razem ścięgna palców od grania w gry
Coś z tego, co robię, obniża regenerację organizmu albo syntezę kolagenu. Która to już rzecz, kolano, kręgosłup, teraz to. Za dużo naraz, żeby to był jakiś przypadek. Takie rzeczy mogą być dość groźne, bo jeśli to zaburzona gospodarka kolagenem, osłabione też będą naczynia krwionośne. A to grozi nawet śmiertelnymi powikłaniami.
Ogólnie cały czas jest w miarę dobrze, mentalnie jest lepiej niż było zanim zacząłem robić te wszystkie rzeczy parę tygodni temu. B12 i benfotiamina, albo kreatyna, coś sprawia, że ciągle mam wyższą zdolność koncentracji. Kreatyna w proszku nie powoduje takich mdłości, jak ta tabletkowa. Ale też nie mogę jeść jej bardzo dużo, nie tyle, ile bym chciał. No trudno.
Czy tryptofan pomaga na samopoczucie, czy ma skutki uboczne... no tu ciężko wyczuć. Była ta jelitówka czy zatrucie, gdzie całą noc nawet minuty nie spałem, teraz jakieś zapalenie dziąsła, słonecznik mi się pod nie wbił i zaczęło się jątrzyć, to jednak dość solidnie ogłupia. Biorę duże dawki D3, to również zawsze mnie wybijało, prawdopodobnie poprzez mechanizm wysysania magnezu. Przez to ciężko mi ocenić. Ciągle też boli mnie kolano, nawet jak sobie idę na spacer, to bardziej czuję ten ból, a także stres powiązany z utratą zdrowia, niż relaks związany z chodzeniem. Częściej się uśmiecham, weselszy jakby jestem, ale myślę, że w pełni bym mógł docenić działanie trypto, jakby nie te kilka rzeczy, które się na to nałożyły.
A, ta noc z jelitami mogła wynikać z choliny / karnityny, bo dość mocno zaczął mi pot śmierdzieć produktami rozkładu do TMAO, dość typowe i normalne, nawet ma swoją medyczną nazwę, ale jeśli łączy się z problemami z trawieniem, to już gorzej. Czyli ta moja pisanina o tym, żeby łączyć cholinę z innymi rzeczami no... nie bardzo wypali. Trochę się jej teraz boję.
Nie wiem do końca, jak ogarnąć D3, jeśli faktycznie mam jej niedobór, pomimo w miarę regularnej suplementacji, to uzupełnienie może rozwiązać problemy odporności, kontuzji, a może nawet samopoczucia. Tylko u mnie branie D3 zawsze kończyło się solidnym crashem, mocnym zaostrzeniem stanów lękowych, silną bezsennością, znacznie zwiększonym wydalaniem wapnia w moczu, do tego stopnia, że bardzo mocno zwiększało się ryzyko kamieni nerkowych. I co zrobić, żeby tym razem tak nie było? Spróbujemy równocześnie małe dawki wapnia i większe magnezu. Jest też ten myk, że jeśli w organizmie jest niski ogólny poziom magnezu, to D3 nie ma prawa się przyswoić z suplementów. Teraz brałem dużo A, która też jest konieczna do przyswojenia D3, ale też mam benfotiaminę i duże dawki E, obie te rzeczy odpowiadają za magazynowanie magnezu w organizmie. Może to jest jakiś sposób?
Podsumowując, jakiś czas jeszcze zostanę z kreatyną, tryptofanem, cynkiem, tą nową formą B12, D3. Do D3 trochę magnezu, trochę wapnia, trochę boru, benfo. Zobaczymy za tydzień, dwa, co z tego będzie, a potem żeńszeń.
A, forskolinę zacząłem brać, muszę w końcu bo się zepsuje. Ona miała działać w synergii z B2, benfo, B12 i litem, wymszając neurogenezę.
Coś z tego, co robię, obniża regenerację organizmu albo syntezę kolagenu. Która to już rzecz, kolano, kręgosłup, teraz to. Za dużo naraz, żeby to był jakiś przypadek. Takie rzeczy mogą być dość groźne, bo jeśli to zaburzona gospodarka kolagenem, osłabione też będą naczynia krwionośne. A to grozi nawet śmiertelnymi powikłaniami. Ogólnie cały czas jest w miarę dobrze, mentalnie jest lepiej niż było zanim zacząłem robić te wszystkie rzeczy parę tygodni temu. B12 i benfotiamina, albo kreatyna, coś sprawia, że ciągle mam wyższą zdolność koncentracji. Kreatyna w proszku nie powoduje takich mdłości, jak ta tabletkowa. Ale też nie mogę jeść jej bardzo dużo, nie tyle, ile bym chciał. No trudno.
Czy tryptofan pomaga na samopoczucie, czy ma skutki uboczne... no tu ciężko wyczuć. Była ta jelitówka czy zatrucie, gdzie całą noc nawet minuty nie spałem, teraz jakieś zapalenie dziąsła, słonecznik mi się pod nie wbił i zaczęło się jątrzyć, to jednak dość solidnie ogłupia. Biorę duże dawki D3, to również zawsze mnie wybijało, prawdopodobnie poprzez mechanizm wysysania magnezu. Przez to ciężko mi ocenić. Ciągle też boli mnie kolano, nawet jak sobie idę na spacer, to bardziej czuję ten ból, a także stres powiązany z utratą zdrowia, niż relaks związany z chodzeniem. Częściej się uśmiecham, weselszy jakby jestem, ale myślę, że w pełni bym mógł docenić działanie trypto, jakby nie te kilka rzeczy, które się na to nałożyły.
A, ta noc z jelitami mogła wynikać z choliny / karnityny, bo dość mocno zaczął mi pot śmierdzieć produktami rozkładu do TMAO, dość typowe i normalne, nawet ma swoją medyczną nazwę, ale jeśli łączy się z problemami z trawieniem, to już gorzej. Czyli ta moja pisanina o tym, żeby łączyć cholinę z innymi rzeczami no... nie bardzo wypali. Trochę się jej teraz boję.
Nie wiem do końca, jak ogarnąć D3, jeśli faktycznie mam jej niedobór, pomimo w miarę regularnej suplementacji, to uzupełnienie może rozwiązać problemy odporności, kontuzji, a może nawet samopoczucia. Tylko u mnie branie D3 zawsze kończyło się solidnym crashem, mocnym zaostrzeniem stanów lękowych, silną bezsennością, znacznie zwiększonym wydalaniem wapnia w moczu, do tego stopnia, że bardzo mocno zwiększało się ryzyko kamieni nerkowych. I co zrobić, żeby tym razem tak nie było? Spróbujemy równocześnie małe dawki wapnia i większe magnezu. Jest też ten myk, że jeśli w organizmie jest niski ogólny poziom magnezu, to D3 nie ma prawa się przyswoić z suplementów. Teraz brałem dużo A, która też jest konieczna do przyswojenia D3, ale też mam benfotiaminę i duże dawki E, obie te rzeczy odpowiadają za magazynowanie magnezu w organizmie. Może to jest jakiś sposób?
Podsumowując, jakiś czas jeszcze zostanę z kreatyną, tryptofanem, cynkiem, tą nową formą B12, D3. Do D3 trochę magnezu, trochę wapnia, trochę boru, benfo. Zobaczymy za tydzień, dwa, co z tego będzie, a potem żeńszeń.
A, forskolinę zacząłem brać, muszę w końcu bo się zepsuje. Ona miała działać w synergii z B2, benfo, B12 i litem, wymszając neurogenezę.



