12-02-2025, 04:33 PM
Zapalenie skóry głowy wróciło, co oznacza, że to ani witamina B5, ani astaksantyna, ani zapewne też czosnek. Czemu wtedy tak nagle znikło? Może po prostu cukru wtedy nie jadłem, on jest mocno powiązany z występowaniem rzutów, może coś w b complex, ale tu też jedyne, co pozostało, to niacyna, której nigdzie w literaturze się nie wymienia jako powiązanej. Niacynamid owszem, to bardzo silny wręcz lek przeciwgrzybiczy i całkowicie potrafi wyleczyć, ale to niacynamid. Sama niacyna nie ma takiego działania. Wracam do b complex i spróbuję przypilnować oleju z wiesiołka.
Myślę nad mikrodawkami benzo, to o czym pisał Temper. Jeśli ma pomóc funkcjonować jak człowiek...
Hmm, nie no, jeszcze jedna rzecz z niacyną. Jej niedobór daje objawy zbliżone do łojotokowego zapalenia skóry, przy czym bardziej tu może chodzić o niedobór tryptofanu, w takiej sytuacji zwykłe uzupełnienie niacyny nie poprawia mocno i trwale sytuacji, gdyż bez tryptofanu nie jest ona na bieżąco produkowana, nie jest też produkowany NAD+ w komórce. I faktem jest, że na tryptofan bardzo dobrze reaguję, co może sugerować, że gdzieś coś jest z nim walnięte w organizmie.
Kiedyś na polskiej wiki było info, że wielkość obłączków zależy od poziomu witaminy B3, czyli niacyny. Sam osobiście to edytowałem, że to bzdura i nie piszcie takich rzeczy
No ale może jest w tym jakieś ziarno prawdy, ale chodzi nie o niacynę, tylko o NAD+, odpowiadający za metabolizm komórki.
Póki co, pomarańcze nie dają za bardzo efektów, witamina E nie daje efektów. Specjalna forma B12 chyba nic w ogóle nie robi, nie licząc uzupełniania samej B12.
Myślę nad mikrodawkami benzo, to o czym pisał Temper. Jeśli ma pomóc funkcjonować jak człowiek...
Hmm, nie no, jeszcze jedna rzecz z niacyną. Jej niedobór daje objawy zbliżone do łojotokowego zapalenia skóry, przy czym bardziej tu może chodzić o niedobór tryptofanu, w takiej sytuacji zwykłe uzupełnienie niacyny nie poprawia mocno i trwale sytuacji, gdyż bez tryptofanu nie jest ona na bieżąco produkowana, nie jest też produkowany NAD+ w komórce. I faktem jest, że na tryptofan bardzo dobrze reaguję, co może sugerować, że gdzieś coś jest z nim walnięte w organizmie.
Kiedyś na polskiej wiki było info, że wielkość obłączków zależy od poziomu witaminy B3, czyli niacyny. Sam osobiście to edytowałem, że to bzdura i nie piszcie takich rzeczy
No ale może jest w tym jakieś ziarno prawdy, ale chodzi nie o niacynę, tylko o NAD+, odpowiadający za metabolizm komórki. Póki co, pomarańcze nie dają za bardzo efektów, witamina E nie daje efektów. Specjalna forma B12 chyba nic w ogóle nie robi, nie licząc uzupełniania samej B12.



