11-21-2025, 12:20 AM
No tak, tylko że wcześniej tak nie było. Miałem problemy z nauką, z zapamiętywaniem szczegółów, ale nie tak, że całkowicie uciekał mi jakiś fakt.
Z dobrych wiadomości, włosy sporo mocniejsze, przyjmując kryterium oceny "ile zostaje na sitku po kąpieli". Jednorazowa ocena więc niewiele wnosi, zobaczymy przy kilku kolejnych. Zapalenie skóry jest jak było, nie znika ten rzut, trzyma się ciągle. Podejrzewam, że lwią część winy ponosi cukier, który ostatnio mocno wciągałem. I mogę sobie szukać przyczyny w jakimś suplu czy niedoborze, zamiast po prostu zacząć trzymać michę jak należy.
No i cukier ma bardzo silny wpływ na jelita, skoro powoduje on przerost drożdżaków na skórze głowy, to tym bardziej może w bebechu.
Zakładam, że poprawa włosów to efekt żelaza, ale je odstawiam na przynajmniej kilka dni, bo jednak robi zadymę w bebechu. I tak jest nieźle, niektórzy w ogóle nie są w stanie tego preparatu co ja brać, bo spędzają potem dzień na kiblu, albo w łóżku z bólu. U mnie tylko lekka nadkwasota i delikatny ból. Może też być olej wiesiołkowy, który wczoraj zacząłem pić.
Poza tym bez większych sensacji, chociaż nie wiem też, czego się spodziewać. Kreatyna powoduje ciągły stan większego skupienia i koncentracji, ale najbardziej czekam na poprawę ze strony mikrokrążenia, co powinno być widoczne w zmianie koloru skóry. Codziennie pomarańcze, pamiętam o E i A, które miały niby wyciszać tarczycę.
Tryptofan jednak dawał mi wyraźnego kopa do działania. Widzę chociażby po tym, ile otacza mnie śmieci, które dawno powinienem gdzieś wyrzucić, jakieś stare opakowania po jedzeniu, talerzyki. Energia od kreatyny to jedna sprawa, ale bez serotoniny dającej motywację, to tylko większa energia do patrzenia w sufit czy grania w gry.
No ale nie, nie będę go teraz mieszał. Pociągnę parę tygodni mieszankę E + pomarańcze + astaksantyna + flawonoidy w tabletkach + kreatyna. Ten przeterminowany żeńszeń też odstawiam, żeby nie mieszał się z tymi co teraz biorę.
Z dobrych wiadomości, włosy sporo mocniejsze, przyjmując kryterium oceny "ile zostaje na sitku po kąpieli". Jednorazowa ocena więc niewiele wnosi, zobaczymy przy kilku kolejnych. Zapalenie skóry jest jak było, nie znika ten rzut, trzyma się ciągle. Podejrzewam, że lwią część winy ponosi cukier, który ostatnio mocno wciągałem. I mogę sobie szukać przyczyny w jakimś suplu czy niedoborze, zamiast po prostu zacząć trzymać michę jak należy.
No i cukier ma bardzo silny wpływ na jelita, skoro powoduje on przerost drożdżaków na skórze głowy, to tym bardziej może w bebechu.
Zakładam, że poprawa włosów to efekt żelaza, ale je odstawiam na przynajmniej kilka dni, bo jednak robi zadymę w bebechu. I tak jest nieźle, niektórzy w ogóle nie są w stanie tego preparatu co ja brać, bo spędzają potem dzień na kiblu, albo w łóżku z bólu. U mnie tylko lekka nadkwasota i delikatny ból. Może też być olej wiesiołkowy, który wczoraj zacząłem pić.
Poza tym bez większych sensacji, chociaż nie wiem też, czego się spodziewać. Kreatyna powoduje ciągły stan większego skupienia i koncentracji, ale najbardziej czekam na poprawę ze strony mikrokrążenia, co powinno być widoczne w zmianie koloru skóry. Codziennie pomarańcze, pamiętam o E i A, które miały niby wyciszać tarczycę.
Tryptofan jednak dawał mi wyraźnego kopa do działania. Widzę chociażby po tym, ile otacza mnie śmieci, które dawno powinienem gdzieś wyrzucić, jakieś stare opakowania po jedzeniu, talerzyki. Energia od kreatyny to jedna sprawa, ale bez serotoniny dającej motywację, to tylko większa energia do patrzenia w sufit czy grania w gry.
No ale nie, nie będę go teraz mieszał. Pociągnę parę tygodni mieszankę E + pomarańcze + astaksantyna + flawonoidy w tabletkach + kreatyna. Ten przeterminowany żeńszeń też odstawiam, żeby nie mieszał się z tymi co teraz biorę.



