11-19-2025, 11:33 PM
E, nic nowego nie napisał.
Przekleję co pisałem parę stron temu, bo znowu tego szukałem
"Pora uzupełnić, co ostatnio wypisałem:
- witaminy A i E, astaksantyna
- benfotiamina i metylokobalamina
- za pamięci B2 i biotyna
- kupiłem pomarańcze i spróbuję jeść jednego, dwa dziennie
- kreatyna
- kilka ostatnich tabletek hesperydyny z diosminą
- małe dawki karnityny
- co drugi dzień żelazo
do tego dochodzi:
- rutyna plus, gdzie są flawonoidy cytrusowe
- przeterminowany żeńszeń
- ALA
- koenzym Q10"
Jeśli to nie zadziała, będzie:
- żeńszeń dokładnie taki, jak w 2010
- B12 dokładnie taka, jak w 2010
- tryptofan
Co to ja chciałem... a, jakieś zapalenie ucha miałem wczoraj, ale nietypowe. Ból, który pojawiał się jakoś co 10, może15 sekund, na 1-2 sekundy i znikał. Usnąć z tym graniczyło z cudem, bo było dosłownie zero bólu, człowiek zaczynał odpływać, JEBS że aż podrzucało. I znowu zero, nie że mniej bolało, ale no całkowicie nic. Znowu odplyw w sen, znowu JEBS. I tak w kółko. Powiedzieć, że dziś jestem niewyspany to nic nie powiedzieć.
No i samochód na warsztacie zostawiłem, mieli w piątek dzwonić. Piątek 2 tygodnie temu. Stoi tam na letnich oponach, śnieżyce mają być. Trochę to psuje sen, zadzwonią i trzeba iść odebrać auto, trzeba też być wyspanym, bez zapalenia ucha, które zaburza równowagę przez wpływ na błędnik, no... są nerwy.
Przekleję co pisałem parę stron temu, bo znowu tego szukałem
"Pora uzupełnić, co ostatnio wypisałem:
- witaminy A i E, astaksantyna
- benfotiamina i metylokobalamina
- za pamięci B2 i biotyna
- kupiłem pomarańcze i spróbuję jeść jednego, dwa dziennie
- kreatyna
- kilka ostatnich tabletek hesperydyny z diosminą
- małe dawki karnityny
- co drugi dzień żelazo
do tego dochodzi:
- rutyna plus, gdzie są flawonoidy cytrusowe
- przeterminowany żeńszeń
- ALA
- koenzym Q10"
Jeśli to nie zadziała, będzie:
- żeńszeń dokładnie taki, jak w 2010
- B12 dokładnie taka, jak w 2010
- tryptofan
Co to ja chciałem... a, jakieś zapalenie ucha miałem wczoraj, ale nietypowe. Ból, który pojawiał się jakoś co 10, może15 sekund, na 1-2 sekundy i znikał. Usnąć z tym graniczyło z cudem, bo było dosłownie zero bólu, człowiek zaczynał odpływać, JEBS że aż podrzucało. I znowu zero, nie że mniej bolało, ale no całkowicie nic. Znowu odplyw w sen, znowu JEBS. I tak w kółko. Powiedzieć, że dziś jestem niewyspany to nic nie powiedzieć.
No i samochód na warsztacie zostawiłem, mieli w piątek dzwonić. Piątek 2 tygodnie temu. Stoi tam na letnich oponach, śnieżyce mają być. Trochę to psuje sen, zadzwonią i trzeba iść odebrać auto, trzeba też być wyspanym, bez zapalenia ucha, które zaburza równowagę przez wpływ na błędnik, no... są nerwy.



