10-30-2025, 06:22 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-30-2025, 06:26 AM przez tomakin.)
17 maja
"Czyli dopuszczam tez możliwość zwapnienia tętnic. Tutaj sprawa jest prosta o tyle, że "leczenie" jest dziecinnie proste. Witamina K odwraca procesy zwapnienia. Problemem jest źródło aktywnej formy tej witaminy, K2. Normalnie w pożywieniu występuje K1, co prawda u szczurów zarówno K1 jak i K2 odwracała procesy miażdżycowe, jednak wszyscy mówią właśnie o K2. Drugi "lek" to witamina D, którą co prawda biorę ale w niezbyt dużych dawkach, trzeci - magnez. Pozostałe zalecenia pokrywają się z tym, co robię, czyli witamina C, E, dieta przeciwmiażdżycowa. Zwapnienia z tego co wiem, o wiele prościej cofnąć niż miażdżycę, na dodatek wrzucić do diety np 3000% zapotrzebowania na witaminę K nie stanowi najmniejszego problemu, nie trzeba żadnych suplementów."
Ile z tego zrobiłem, nie wiem.
12 maja
"Na początek, do tego co robię do tej pory, dorzucam kilka gram (2-10, w zależności od reakcji organizmu) witaminy C dziennie oraz uderzeniową dawkę 800 IU witaminy E (z zejściem na 400 IU po pewnym czasie). Do tego przykładam się solidniej do suplementacji omega 3, bo ciągle o tym zapominam. Po miesiącu powinny być widoczne jakieś efekty."
No OK, wygląda to tak, jakby problemem była albo nadczynna tarczyca, albo bardzo wysoki poziom wolnych rodników, który może dawać takie objawy, jak nadczynność.
Kluczem do sukcesu wydaje się jednak witamina E, a nie karnityna. Ona też, ale głównie E. I to w większej dawce, niż biorę, nie 200 ale 400 mg. To dopiero zadziała w synergii z karnityną. No i te 200 też biorę raz na tydzień.
Co więcej, bez przerwy opisywałem wtedy bardzo dobre efekty mieszanki witamin C i E, w tym poprawa jakości snu i spadek tętna oraz ciśnienia krwi, a to są 3 książkowe objawy nadczynności. Jeśli jednak znikły po przeciwutleniaczach w tym badaniu wyżej, to może to są jednak objawy wysokiego stresu oksydacyjnego? Ale nie, w tym badaniu unormowały się też funkcje samej tarczycy... no dobra, wróć. Skoro spadł poziom hormonów, to może przeciwutleniacze "wyłączyły" gravesa, może nie wpłynęłyby na inne formy choroby? Może ich efektem było wyciszenie procesu autoimmunologicznego? A nie, źle czytam, przeciwutleniacze nie zlikwidowały procesu chorobowego, hormony dalej były wywalone w kosmos. Po prostu już nie dawały objawów.
Nie no, te wyniki są tak sensacyjne, że aż nie chce się wierzyć. No ale... są. Innych nie ma.
W 2020 już teraz nie dowiem się, co brałem, mogłem duże dawki witaminy E, mogłem nie. Na pewno było ogólnie sporo różnych przeciwutleniaczy.
No i co? Po ponad 20 latach w końcu wiem, skąd u mnie zanik obłączków? A raczej jak mu przeciwdziałać? Nagle przeczytałem coś, co czytałem już 100 razy i tym razem znalazłem coś, co w 100 poprzednich czytaniach przegapiłem? Kurcze no... faktycznie uwierzę w efekty tej B1 i B12, jako czegoś, co podnosi IQ.
Zamówię na allegro E hasco, bo tam jest w połowie tej ceny, co u mnie w aptece. I będę ją brał razem z karnityną. Do tego oczywiście miedź, bo ona też była w wyraźnie dużej dawce w tym badaniu, 2 mg to sporo.
"Czyli dopuszczam tez możliwość zwapnienia tętnic. Tutaj sprawa jest prosta o tyle, że "leczenie" jest dziecinnie proste. Witamina K odwraca procesy zwapnienia. Problemem jest źródło aktywnej formy tej witaminy, K2. Normalnie w pożywieniu występuje K1, co prawda u szczurów zarówno K1 jak i K2 odwracała procesy miażdżycowe, jednak wszyscy mówią właśnie o K2. Drugi "lek" to witamina D, którą co prawda biorę ale w niezbyt dużych dawkach, trzeci - magnez. Pozostałe zalecenia pokrywają się z tym, co robię, czyli witamina C, E, dieta przeciwmiażdżycowa. Zwapnienia z tego co wiem, o wiele prościej cofnąć niż miażdżycę, na dodatek wrzucić do diety np 3000% zapotrzebowania na witaminę K nie stanowi najmniejszego problemu, nie trzeba żadnych suplementów."
Ile z tego zrobiłem, nie wiem.
12 maja
"Na początek, do tego co robię do tej pory, dorzucam kilka gram (2-10, w zależności od reakcji organizmu) witaminy C dziennie oraz uderzeniową dawkę 800 IU witaminy E (z zejściem na 400 IU po pewnym czasie). Do tego przykładam się solidniej do suplementacji omega 3, bo ciągle o tym zapominam. Po miesiącu powinny być widoczne jakieś efekty."
No OK, wygląda to tak, jakby problemem była albo nadczynna tarczyca, albo bardzo wysoki poziom wolnych rodników, który może dawać takie objawy, jak nadczynność.
Kluczem do sukcesu wydaje się jednak witamina E, a nie karnityna. Ona też, ale głównie E. I to w większej dawce, niż biorę, nie 200 ale 400 mg. To dopiero zadziała w synergii z karnityną. No i te 200 też biorę raz na tydzień.
Co więcej, bez przerwy opisywałem wtedy bardzo dobre efekty mieszanki witamin C i E, w tym poprawa jakości snu i spadek tętna oraz ciśnienia krwi, a to są 3 książkowe objawy nadczynności. Jeśli jednak znikły po przeciwutleniaczach w tym badaniu wyżej, to może to są jednak objawy wysokiego stresu oksydacyjnego? Ale nie, w tym badaniu unormowały się też funkcje samej tarczycy... no dobra, wróć. Skoro spadł poziom hormonów, to może przeciwutleniacze "wyłączyły" gravesa, może nie wpłynęłyby na inne formy choroby? Może ich efektem było wyciszenie procesu autoimmunologicznego? A nie, źle czytam, przeciwutleniacze nie zlikwidowały procesu chorobowego, hormony dalej były wywalone w kosmos. Po prostu już nie dawały objawów.
Nie no, te wyniki są tak sensacyjne, że aż nie chce się wierzyć. No ale... są. Innych nie ma.
W 2020 już teraz nie dowiem się, co brałem, mogłem duże dawki witaminy E, mogłem nie. Na pewno było ogólnie sporo różnych przeciwutleniaczy.
No i co? Po ponad 20 latach w końcu wiem, skąd u mnie zanik obłączków? A raczej jak mu przeciwdziałać? Nagle przeczytałem coś, co czytałem już 100 razy i tym razem znalazłem coś, co w 100 poprzednich czytaniach przegapiłem? Kurcze no... faktycznie uwierzę w efekty tej B1 i B12, jako czegoś, co podnosi IQ.
Zamówię na allegro E hasco, bo tam jest w połowie tej ceny, co u mnie w aptece. I będę ją brał razem z karnityną. Do tego oczywiście miedź, bo ona też była w wyraźnie dużej dawce w tym badaniu, 2 mg to sporo.



