10-30-2025, 06:06 AM
Setny raz patrzę na wpisy z 2010, bo wtedy była najbardziej dramatyczna poprawa i najlepiej udokumentowana, wynikami biegowymi, a nie tylko samopoczuciem i samymi obłączkami. Wpis z 6 czerwca
"Już rano, jak szedłem się opalać zwróciłem uwagę na to, że plamy na dłoniach, w miejscach gdzie tkanka dusi się z braku tlenu, wyglądają inaczej. Tak jakby też zaczynały się pojawiać na paznokciach lunule - oznaka natlenienia tego miejsca ciała"
"Przeleciałem, patrzę na stoper, oczom nie wierzę. Tempo biegu wyszło 5'12'' na km w 1 zakresie. Kilka dni temu oscylowało pomiędzy 5'30 a 6'00''. nigdy w życiu nie biegłem tak szybko na czystym tlenie. Zero zmęczenia, nogi niosą same. Co najlepsze, bez karnityny, z nią byłoby jeszcze szybciej."
znaczy że kilka dni przynajmniej, może kilkanaście, nie brałem karnityny. Pamiętam że wcześniej zapisywałem jakieś wyniki testów z nią i pewnie wtedy ostatni raz ją brałem, zaraz dojdziemy.
Co jest istotne, obłączki się pojawiły 6 czerwca, a one rosną powoli, więc coś musiało się stać nawet miesiąc wcześniej.
5 czerwca, dzień przed poprawą - kwas foliowy
3 czerwca "Albo nadzieja mi wzrok przekłamuje, albo paznokcie zmieniają kolor z trupiego na ludzki, co oznacza powrót krążenia."
suple, jakie wtedy brałem - żeńszeń, witamina C, cholina, dużo białka
30 maja - zapisuję, że nie jadłem karnityny, ale też zapisuję, że jest poprawa wyników biegowych. Jadłem wtedy dużo białka.
27 maja - wtedy kupiłem odżywkę białkową
26 maja - zapisałem, że 24 maja wziąłem dużą dawkę karnityny. Plus to:
21 maja - "Co pojawiło się w terapii - duże dawki czosnku (rozluźnia ścianki tętnic i ogólnie jest zdrowy), staram się rzetelnie brać zarówno omega 3, jak i witaminę D, do tego z uwagi na problem ze stopą regularnie uzupełniam wapń. No i oczywiście większe dawki B complex."
20 maja - "Wskazania dietetyczne w czasie tego typu kontuzji - dużo wapnia, trochę magnezu i sporo fosforanów, unikać nabiału, mięsa, jajek i przede wszystkim odżywek białkowych, jeść bardzo dużo warzyw - niezastąpione są brokuły z uwagi na bardzo dużą zawartość wapnia i witaminy K, do tego suplementacja borem, krzemem, witaminą C no i przede wszystkim witaminą D." - bardzo możliwe, że się do niektórych zastosowałem
19 maja - "Pierwszy sukces terapii wysokowitaminowej - ciśnienie krwi 126/86."
No i owszem, znalazłem coś nowego, czego nie widziałem wcześniej
https://www.sciencedirect.com/science/ar...6623132561
wysokie dawki witaminy C chroniły przed nadczynnością tarczycy u szczura.
A tu już sensacja, terapia witaminami przy chorobie gravesa:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15653105/
trochę nie chce mi się wierzyć, ale wygląda na to, że efekty witamin były O WIELE lepsze, niż efekty klasycznego leku przeciw nadczynności.
Zastosowana mieszanka:
400 mg witaminy E
6 mg beta karotenu
500 mg witaminy C
2 mg miedzi
15 mg cynku
3 mg manganu
30 mikrogramów selenu
Z tego najbardziej rzuca się w oczy witamina E, która była jedyną witaminą w dawce, która znacznie przekracza to, co można mieć w diecie.
Tiamazol po miesiącu zmniejszył objawy do tego stopnia, że miało je około 60% pacjentów, po kolejnym miesiącu już 5-10% pacjentów. Przeciwutleniaczy zmniejszyły praktycznie do 0 już po miesiącu.
No OK, to jest to. Witamina E dosłownie leczy nadczynność tarczycy. ALBO wysoki poziom stresu oksydacyjnego daje objawy takie, jak nadczynność, a witamina E je leczy.
Lecimy dalej, ale już chyba nic ciekawego nie znajdę.
"Już rano, jak szedłem się opalać zwróciłem uwagę na to, że plamy na dłoniach, w miejscach gdzie tkanka dusi się z braku tlenu, wyglądają inaczej. Tak jakby też zaczynały się pojawiać na paznokciach lunule - oznaka natlenienia tego miejsca ciała"
"Przeleciałem, patrzę na stoper, oczom nie wierzę. Tempo biegu wyszło 5'12'' na km w 1 zakresie. Kilka dni temu oscylowało pomiędzy 5'30 a 6'00''. nigdy w życiu nie biegłem tak szybko na czystym tlenie. Zero zmęczenia, nogi niosą same. Co najlepsze, bez karnityny, z nią byłoby jeszcze szybciej."
znaczy że kilka dni przynajmniej, może kilkanaście, nie brałem karnityny. Pamiętam że wcześniej zapisywałem jakieś wyniki testów z nią i pewnie wtedy ostatni raz ją brałem, zaraz dojdziemy.
Co jest istotne, obłączki się pojawiły 6 czerwca, a one rosną powoli, więc coś musiało się stać nawet miesiąc wcześniej.
5 czerwca, dzień przed poprawą - kwas foliowy
3 czerwca "Albo nadzieja mi wzrok przekłamuje, albo paznokcie zmieniają kolor z trupiego na ludzki, co oznacza powrót krążenia."
suple, jakie wtedy brałem - żeńszeń, witamina C, cholina, dużo białka
30 maja - zapisuję, że nie jadłem karnityny, ale też zapisuję, że jest poprawa wyników biegowych. Jadłem wtedy dużo białka.
27 maja - wtedy kupiłem odżywkę białkową
26 maja - zapisałem, że 24 maja wziąłem dużą dawkę karnityny. Plus to:
21 maja - "Co pojawiło się w terapii - duże dawki czosnku (rozluźnia ścianki tętnic i ogólnie jest zdrowy), staram się rzetelnie brać zarówno omega 3, jak i witaminę D, do tego z uwagi na problem ze stopą regularnie uzupełniam wapń. No i oczywiście większe dawki B complex."
20 maja - "Wskazania dietetyczne w czasie tego typu kontuzji - dużo wapnia, trochę magnezu i sporo fosforanów, unikać nabiału, mięsa, jajek i przede wszystkim odżywek białkowych, jeść bardzo dużo warzyw - niezastąpione są brokuły z uwagi na bardzo dużą zawartość wapnia i witaminy K, do tego suplementacja borem, krzemem, witaminą C no i przede wszystkim witaminą D." - bardzo możliwe, że się do niektórych zastosowałem
19 maja - "Pierwszy sukces terapii wysokowitaminowej - ciśnienie krwi 126/86."
No i owszem, znalazłem coś nowego, czego nie widziałem wcześniej
https://www.sciencedirect.com/science/ar...6623132561
wysokie dawki witaminy C chroniły przed nadczynnością tarczycy u szczura.
A tu już sensacja, terapia witaminami przy chorobie gravesa:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15653105/
trochę nie chce mi się wierzyć, ale wygląda na to, że efekty witamin były O WIELE lepsze, niż efekty klasycznego leku przeciw nadczynności.
Zastosowana mieszanka:
400 mg witaminy E
6 mg beta karotenu
500 mg witaminy C
2 mg miedzi
15 mg cynku
3 mg manganu
30 mikrogramów selenu
Z tego najbardziej rzuca się w oczy witamina E, która była jedyną witaminą w dawce, która znacznie przekracza to, co można mieć w diecie.
Tiamazol po miesiącu zmniejszył objawy do tego stopnia, że miało je około 60% pacjentów, po kolejnym miesiącu już 5-10% pacjentów. Przeciwutleniaczy zmniejszyły praktycznie do 0 już po miesiącu.
No OK, to jest to. Witamina E dosłownie leczy nadczynność tarczycy. ALBO wysoki poziom stresu oksydacyjnego daje objawy takie, jak nadczynność, a witamina E je leczy.
Lecimy dalej, ale już chyba nic ciekawego nie znajdę.



