10-30-2025, 05:09 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-30-2025, 05:30 AM przez tomakin.)
Nie no, że ja nie wpadłem na zrobienie tego testu widzenia w ciemności w sypialni zanim wziąłem pierwszą dawkę A. To właśnie po pierwszych dawkach najsilniej poprawia się wzrok. Czytam właśnie opis przypadku, gdzie pełna poprawa nastąpiła dopiero po 7 miesiącach. Co więcej, wygląda na to, że największe zmiany dotyczą tego, ile się widzi po 20 minutach, a nie po 100-200 sekundach, jak ja to sprawdzam. Cały czas odnoszę wrażenie, że widzę więcej, ale no... to sobie można wmówić. Bez obiektywnego testu nie ma opcji, żeby mieć pewność.
Czytam, czytam, no wychodzi na to, że witamina A odpowiada głównie za adaptację po dłuższym czasie, nie po kilkunastu sekundach, ale po kilkuset do kilku tysięcy.
No nic, 400 sekund powinno być wystarczające.Po tym czasie, jak pisałem, widziałem jedynie zarysy, pozwalające się może domyślać, że są te 2 przedmioty. Zdaje się, że przy pełnej adaptacji widzę nawet zarysy kółek na tarczy do rzutek, ale tu nie jestem pewien, czy to nie był efekt jaśniejszego nieba i tym samym większego natężenia światła.
Dziś ni z tego nie z owego nagle zrozumiałem, czemu jak brat coś do mnie mówi, zawsze musi powtarzać, bo za pierwszym razem nie słyszę. Tak znikąd mnie olśniło, że on nie robi najbardziej oczywistej rzeczy, nie zwraca najpierw na siebie uwagi, rzucając jakieś jedno słowo czy dźwięk, jak robi to reszta ludzkości, po prostu wypowiada naraz całe zdanie do czyichś pleców. I tak mi się przypomniała ta historia z longecity, gdzie komuś ponoć po bakopie nagle się tak zmienił poziom inteligencji, że ta osoba zaczęła dostrzegać zależności, na które wcześniej była kompletnie ślepa. No i inna sprawa, że odruchowo pewnie już tak powtarzam "co?". bo mnie wkurzają jego bezsensowne pytania.
Tak czy tak, z mózgiem dzieje się coś bardzo dobrego.
Hmm... co ja jeszcze ostatnio zrobiłem... E w końcu wziąłem, razem z karnityną. Niby powinienem mieć ciągle wysoki poziom we krwi, no ale kto wie. Nie można wykluczyć, że ta ostatnia poprawa to właśnie od tego. W 2010 na pewno nie brałem B1 (nie licząc multiwitaminy), w 2020 chyba nie było wysokich dawek B12, chociaż niemal na pewno była B1.
W obu okresach poprawy pokrywają się tylko nieliczne rzeczy, jeszcze raz wypiszę:
- wapń
- karnityna
- przeciwutleniacze
- kreatyna
- bor
Przy czym zarówno boru, jak i kreatyny nie jestem pewien w 2010, na pewno były miesiące wcześniej w dużych dawkach, a to się przynajmniej częściowo akumuluje. Cholina w 2020 była tylko z naturalnych źródeł, chociaż starałem się, by było jej sporo.
To chwilowe bardzo mocne pogorszenie po jodzie wskazuje na tarczycę, jako jedną z głównych przyczyn. A jeśli to prawda, wtedy rozwiązaniem jest na pewno karnityna. Tylko że sama karnityna nie pomagała tak, jak można się tego spodziewać.
Czyli - jak wczoraj pisałem, karnityna jest elementem koniecznym, ale nie wystarczającym. Ona uspokaja tarczycę, a wtedy dopiero organizm może wygodnie wykorzystać coś jeszcze. Ale co? Przeciwutleniacze? Bor? Jony wapnia? Wreszcie cholinę?
Czytam, czytam, no wychodzi na to, że witamina A odpowiada głównie za adaptację po dłuższym czasie, nie po kilkunastu sekundach, ale po kilkuset do kilku tysięcy.
No nic, 400 sekund powinno być wystarczające.Po tym czasie, jak pisałem, widziałem jedynie zarysy, pozwalające się może domyślać, że są te 2 przedmioty. Zdaje się, że przy pełnej adaptacji widzę nawet zarysy kółek na tarczy do rzutek, ale tu nie jestem pewien, czy to nie był efekt jaśniejszego nieba i tym samym większego natężenia światła.
Dziś ni z tego nie z owego nagle zrozumiałem, czemu jak brat coś do mnie mówi, zawsze musi powtarzać, bo za pierwszym razem nie słyszę. Tak znikąd mnie olśniło, że on nie robi najbardziej oczywistej rzeczy, nie zwraca najpierw na siebie uwagi, rzucając jakieś jedno słowo czy dźwięk, jak robi to reszta ludzkości, po prostu wypowiada naraz całe zdanie do czyichś pleców. I tak mi się przypomniała ta historia z longecity, gdzie komuś ponoć po bakopie nagle się tak zmienił poziom inteligencji, że ta osoba zaczęła dostrzegać zależności, na które wcześniej była kompletnie ślepa. No i inna sprawa, że odruchowo pewnie już tak powtarzam "co?". bo mnie wkurzają jego bezsensowne pytania.
Tak czy tak, z mózgiem dzieje się coś bardzo dobrego.
Hmm... co ja jeszcze ostatnio zrobiłem... E w końcu wziąłem, razem z karnityną. Niby powinienem mieć ciągle wysoki poziom we krwi, no ale kto wie. Nie można wykluczyć, że ta ostatnia poprawa to właśnie od tego. W 2010 na pewno nie brałem B1 (nie licząc multiwitaminy), w 2020 chyba nie było wysokich dawek B12, chociaż niemal na pewno była B1.
W obu okresach poprawy pokrywają się tylko nieliczne rzeczy, jeszcze raz wypiszę:
- wapń
- karnityna
- przeciwutleniacze
- kreatyna
- bor
Przy czym zarówno boru, jak i kreatyny nie jestem pewien w 2010, na pewno były miesiące wcześniej w dużych dawkach, a to się przynajmniej częściowo akumuluje. Cholina w 2020 była tylko z naturalnych źródeł, chociaż starałem się, by było jej sporo.
To chwilowe bardzo mocne pogorszenie po jodzie wskazuje na tarczycę, jako jedną z głównych przyczyn. A jeśli to prawda, wtedy rozwiązaniem jest na pewno karnityna. Tylko że sama karnityna nie pomagała tak, jak można się tego spodziewać.
Czyli - jak wczoraj pisałem, karnityna jest elementem koniecznym, ale nie wystarczającym. Ona uspokaja tarczycę, a wtedy dopiero organizm może wygodnie wykorzystać coś jeszcze. Ale co? Przeciwutleniacze? Bor? Jony wapnia? Wreszcie cholinę?



