10-28-2025, 03:07 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-28-2025, 03:23 PM przez tomakin.)
W złą godzinę powiedziałem, że A pomogła na żołądek, nie dał mi dziś zasnąć. Inna sprawa, że zeżarłem tabliczkę czekolady i popiłem litrem coli. Na mostku znalazłem też rankę a w niej... coś. Trochę wyglądało jak zdechły kleszcz, trochę nie, słabo widać nawet pod szkłem powiększającym, na wszelki wypadek dokładnie wysmarowałem okolice jodyną. I teraz myślę, że to może być przyczyna nieprzespanej nocy, tego jodu od cholery musiało się dostać do organizmu, nie przez skórę, ale oddychając.
No i jakaś infekcja, katar taki, że oddychać się nie dało. Efekt - zasnąłem o 6, może 7, obudziłem się na bezdechu o 10, do teraz leżałem i próbowałem zasnąć.
Po namyśle, wracam do miedzi. Ile ja już mam ten katar? Wygląda tak, jakbym w ogóle nie miał odporności.
No i zwiększam karnitynę.
No i jakaś infekcja, katar taki, że oddychać się nie dało. Efekt - zasnąłem o 6, może 7, obudziłem się na bezdechu o 10, do teraz leżałem i próbowałem zasnąć.
Po namyśle, wracam do miedzi. Ile ja już mam ten katar? Wygląda tak, jakbym w ogóle nie miał odporności.
No i zwiększam karnitynę.



