W nadgarstku są dwa ścięgna, odpowiadające za zgięcie palców. Jedno zgina w pierwszym stawie, tym z którego palce powiedzmy wyrasta, drugie w pozostałych. Oba oczywiście współpracują ze sobą.
Jeden mięsień to flexor digitorum profundus, a drugi to flexor digitorum superficialis, mają jakieś polskie nazwy ale wiedzy szukam już w zasadzie tylko w anglojęzycznej części internetu
Co mnie interesuje: Czy to podczas gry na pianinie, czy nadmiernym pisaniu na klawiaturze, mam problemy ze ścięgnami. Jeden z najlepszych sposobów na to, by ustrzec się problemów związanych z ciągłym obciążeniem ścięgna niewielkimi siłami, jak jest przy chodzeniu, bieganiu czy pisaniu na klawiaturze, to robienie co jakiś czas ćwiczeń siłowych, z maksymalnym obciążeniem,
Ścięgna poddawane niewielkim, ale częstym obciążeniom są niszczone, ścięgna poddane dużej sile co jakiś czas są wzmacniane przez organizm.
Co mnie zastanawia, które z tych ścięgien mnie do cholery boli? I czy przypadkiem nie mam po prostu zaburzenia balansu siły, gdy jeden mięsień jest dużo silniejszy od drugiego i przez to pojawia się szarpanie? Dość istotny dla mnie problem.
Może jak coś łapię, żeby przenieść, to instynktownie obciążam silniejszy mięsień, ten zginający końcówkę palca? Mam nawyk łapania właśnie końcem palców. Może ten mięsień powinien być właśnie słabszy? Może przez zbytnie osłabienie tego zginającego w pierwszym stawie mam problem? Co za tym idzie, może "klasyczne" ćwiczenia ściskania czegoś ręką czy przenoszenia ciężarów będą pogłębiały problem, wzmacniając nie ten mięsień, zamiast ten problem zażegnać?
Ułożyłem sobie plan ćwiczeń korekcyjnych, rozciąganie codziennie, siłowe co trzeci dzień, zamierzam go w miarę regularnie wykonywać, ma to wzmocnić te części ciała, w których najczęściej mam kontuzje. Ale nie jestem pewien, jak trenować ścięgna w przedramionach.
A może izolacja raz jednego, raz drugiego? Wczoraj poćwiczyłem podciąganie na "chwytotablicy" (takie coś, co naśladuje skałę, zabawka dla wspinaczy) i dziś wyraźnie czuję zakwasy konkretnie w zginaczu dalszych części palca. Nie mogę za bardzo wykminić jak wyizolować ten zginający w pierwszym stawie. (edit - a, mam, plate pinch, czyli podniesienie talerza do sztangi takim chwytem, jakby się go szczypało płaskimi palcami, to wzmacnia w dużej mierze superficialis, zginający w pierwszym stawie)
Obłączki bez zmian, jak kupowałem magnez to zamówiłem na próbę 15 saszetek laktoferyny.
Na dzień dzisiejszy biorę:
- biotynę
- magnez + wapń + D3 + czasem selen
- czasem napar, który PODOBNO zawiera krzem
- taurynę
- żelazo
Odnoszę wrażenie, że powinno być tego trochę więcej... zerknę w poprzednie wpisy co zapomniałem
A, no tak
- olej z wiesiołka
- cynk
przy czym cynk bardzo nieregularnie, bo zapominam
Jeden mięsień to flexor digitorum profundus, a drugi to flexor digitorum superficialis, mają jakieś polskie nazwy ale wiedzy szukam już w zasadzie tylko w anglojęzycznej części internetu
Co mnie interesuje: Czy to podczas gry na pianinie, czy nadmiernym pisaniu na klawiaturze, mam problemy ze ścięgnami. Jeden z najlepszych sposobów na to, by ustrzec się problemów związanych z ciągłym obciążeniem ścięgna niewielkimi siłami, jak jest przy chodzeniu, bieganiu czy pisaniu na klawiaturze, to robienie co jakiś czas ćwiczeń siłowych, z maksymalnym obciążeniem,
Ścięgna poddawane niewielkim, ale częstym obciążeniom są niszczone, ścięgna poddane dużej sile co jakiś czas są wzmacniane przez organizm.
Co mnie zastanawia, które z tych ścięgien mnie do cholery boli? I czy przypadkiem nie mam po prostu zaburzenia balansu siły, gdy jeden mięsień jest dużo silniejszy od drugiego i przez to pojawia się szarpanie? Dość istotny dla mnie problem.
Może jak coś łapię, żeby przenieść, to instynktownie obciążam silniejszy mięsień, ten zginający końcówkę palca? Mam nawyk łapania właśnie końcem palców. Może ten mięsień powinien być właśnie słabszy? Może przez zbytnie osłabienie tego zginającego w pierwszym stawie mam problem? Co za tym idzie, może "klasyczne" ćwiczenia ściskania czegoś ręką czy przenoszenia ciężarów będą pogłębiały problem, wzmacniając nie ten mięsień, zamiast ten problem zażegnać?
Ułożyłem sobie plan ćwiczeń korekcyjnych, rozciąganie codziennie, siłowe co trzeci dzień, zamierzam go w miarę regularnie wykonywać, ma to wzmocnić te części ciała, w których najczęściej mam kontuzje. Ale nie jestem pewien, jak trenować ścięgna w przedramionach.
A może izolacja raz jednego, raz drugiego? Wczoraj poćwiczyłem podciąganie na "chwytotablicy" (takie coś, co naśladuje skałę, zabawka dla wspinaczy) i dziś wyraźnie czuję zakwasy konkretnie w zginaczu dalszych części palca. Nie mogę za bardzo wykminić jak wyizolować ten zginający w pierwszym stawie. (edit - a, mam, plate pinch, czyli podniesienie talerza do sztangi takim chwytem, jakby się go szczypało płaskimi palcami, to wzmacnia w dużej mierze superficialis, zginający w pierwszym stawie)
Obłączki bez zmian, jak kupowałem magnez to zamówiłem na próbę 15 saszetek laktoferyny.
Na dzień dzisiejszy biorę:
- biotynę
- magnez + wapń + D3 + czasem selen
- czasem napar, który PODOBNO zawiera krzem
- taurynę
- żelazo
Odnoszę wrażenie, że powinno być tego trochę więcej... zerknę w poprzednie wpisy co zapomniałem
A, no tak
- olej z wiesiołka
- cynk
przy czym cynk bardzo nieregularnie, bo zapominam



