10-20-2025, 11:15 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-20-2025, 11:25 PM przez Temper.)
Lekarze w Polsce dużo do gadania nie będą mieli, bo AI pcha głównie USA. Mogą próbować jedynie swoim soft powerem w mediach obrzydzać ludziom AI w medycynie. Parę dni temu czytałem, że zespół złożony z kilku współpracujących ze sobą ogólnych modeli AI nietrenowanych na danych medycznych wspólnymi siłami trzy razy pod rząd zdał jakiś tam trudny egzamin lekarski, za każdym razem mając wyniki powyżej 92 %. Za to dziś czytałem na innej stronie, że sztuczna inteligencja w medycynie myli się w przeszło 60 % przypadków i lepiej jej nie ufać. Chodziło tam o diagnozowanie zmian skórnych i wyszukiwanie nowotworów na zdjęciach mammograficznych.
Izby lekarskie mogą próbować deprecjonowania AI, ale jeśli powstanie jakiś serwis ze stricte medyczną sztuczną inteligencją na abonament, to będzie najpewniej amerykański lub ewentualnie chiński i fizycznie nikt nikomu nie zablokuje do tego dostępu. Już teraz AI tłumaczy mi dokładnie wynik Holtera EKG albo opis gastroskopii mojej mamy przekładając żargon medyczny na proste słowa. Oczekiwanie na kardiologa na NFZ rok, wizyta z omówieniem zleconych badań 5 minut i to niezbyt miła. Chat bot po analizie raportów z badań przygotował dokument na kilkanaście stron z dokładnym opisem tego, co było robione i dlaczego. Moja mama miała 2 lata temu eradykację helicobacter. Teraz dopiero wiem, że na pierwszy rzut daje się zawsze te same leki, to jest opisane i ustandaryzowane. Wyszło po drodze uczulenie na jeden z antybiotyków, więc musiała przerwać, a potem dostała inne leki na drugą próbę, która też jest według opisanego standardu. Wyszło sporo kasy wydane na prywatnego gastroenterologa, a można byłoby w zasadzie jechać kolejno tym opisanym standardem, bo nie powiedział niczego, czego by nie było w literaturze od dawna i co AI też zna. Test skuteczności eradykacji można sobie wykonać samemu albo oddać próbkę do labu. Lekarz był potrzebny tylko do skierowania na gastroskopię i wypisanie potem recept.
Po opisaniu kilku moich wieloletnich schorzeń dostałem sugestie, co to może być, gdzie szukać, co można próbować, a sam bym wcześniej na to nie wpadł. Badania z Pubmedu, które mnie interesują, analizuję wspólnie z AI, bo nie mam na tyle rozwiniętego aparatu poznawczego, żeby samemu to sprawnie robić. Sprawy życia i śmieci bym botom nie oddawał, ale jakieś objaśnienia badań, wskazywanie kierunków, priorytetów itp. to już bez problemu. Przy niedoborze regionalnych placówek to będzie jedyne sensowne rozwiązanie. Lekarze będą potrzebni do L4, recepty i zabiegu czy operacji. No ale są jeszcze receptomaty, jest czarny rynek, są generyki, które można ściągać z Ukrainy, Chin i Indii.
O tym ćwiczeniu oddechowym to już pisałeś, pamiętam.
Izby lekarskie mogą próbować deprecjonowania AI, ale jeśli powstanie jakiś serwis ze stricte medyczną sztuczną inteligencją na abonament, to będzie najpewniej amerykański lub ewentualnie chiński i fizycznie nikt nikomu nie zablokuje do tego dostępu. Już teraz AI tłumaczy mi dokładnie wynik Holtera EKG albo opis gastroskopii mojej mamy przekładając żargon medyczny na proste słowa. Oczekiwanie na kardiologa na NFZ rok, wizyta z omówieniem zleconych badań 5 minut i to niezbyt miła. Chat bot po analizie raportów z badań przygotował dokument na kilkanaście stron z dokładnym opisem tego, co było robione i dlaczego. Moja mama miała 2 lata temu eradykację helicobacter. Teraz dopiero wiem, że na pierwszy rzut daje się zawsze te same leki, to jest opisane i ustandaryzowane. Wyszło po drodze uczulenie na jeden z antybiotyków, więc musiała przerwać, a potem dostała inne leki na drugą próbę, która też jest według opisanego standardu. Wyszło sporo kasy wydane na prywatnego gastroenterologa, a można byłoby w zasadzie jechać kolejno tym opisanym standardem, bo nie powiedział niczego, czego by nie było w literaturze od dawna i co AI też zna. Test skuteczności eradykacji można sobie wykonać samemu albo oddać próbkę do labu. Lekarz był potrzebny tylko do skierowania na gastroskopię i wypisanie potem recept.
Po opisaniu kilku moich wieloletnich schorzeń dostałem sugestie, co to może być, gdzie szukać, co można próbować, a sam bym wcześniej na to nie wpadł. Badania z Pubmedu, które mnie interesują, analizuję wspólnie z AI, bo nie mam na tyle rozwiniętego aparatu poznawczego, żeby samemu to sprawnie robić. Sprawy życia i śmieci bym botom nie oddawał, ale jakieś objaśnienia badań, wskazywanie kierunków, priorytetów itp. to już bez problemu. Przy niedoborze regionalnych placówek to będzie jedyne sensowne rozwiązanie. Lekarze będą potrzebni do L4, recepty i zabiegu czy operacji. No ale są jeszcze receptomaty, jest czarny rynek, są generyki, które można ściągać z Ukrainy, Chin i Indii.
O tym ćwiczeniu oddechowym to już pisałeś, pamiętam.



