10-17-2025, 10:26 PM
Pamiętam dawno, dawno temu miałem po benfotiaminie bardzo mocną jazdę, pisałem już parę razy, całkowicie mnie wyluzowała, do tego stopnia, że znajomi pytali co się stało, bo kompletnie inaczej się zachowywałem. W cholernego mnicha buddyjskiego się zamieniłem. Nigdy potem już nie było tego efektu. No i tak myślę, czy wtedy nie pomogło połączenie jej z czymś. Nawet myślałem, że to efekt korzystania z aptecznej zamiast z internetowej, ale kupiłem apteczną, taką samą i nie było efektu.
Tu widzę w badaniu stosowali nie dość, że dawki 3 razy wyższe niż ja brałem, to na dodatek robili to przez 3 miesiące, by osiągnąć efekt. I naprawdę duża zmiana była właśnie po 3 miesiącach. Do tego stosowali połączenie z metylowaną B12. Jakby to jeszcze połączyć z magnezem, litem...
Spróbuję potem w tym kierunku. Nie wykluczam u siebie uszkodzeń mózgu, z dopaminą mam wiecznie problemy, zespół niespokojnych nóg to klasyczny objaw jej niedoboru. Bezsenność też może wynikać z niskiego poziomu. Po dużych dawkach tryptofanu mam w ogóle jazdy już typowo pod niedobór, łącznie z drżeniem rąk, co zwalałem na wysoką serotoninę, zwiększającą napięcie mięsniowe, ale to może być po prostu niska dopamina.
Z pracy nad sobą, dziś wycieczka autobusem. Niestety, dalej strach przed wejściem, ale w środku już pełen luz. Trochę boję się jeździć, póki nie ogarnę całkowicie hipoglikemii, jeśli dostanę ataku w podróży to mózg znowu zacznie łączyć jeżdżenie z zagrożeniem. Nawet mały negatywny bodziec może bardzo mocno namieszać, bo w mózgu są już przetarte szlaki "podróż = niebezpieczeństwo", próbuję wytworzyć nowe, ale dla mózgu o wiele, wiele wygodniejsze jest pójście tym dużym, wytartym szlakiem, więc "złapie" każdy bodziec.
Tu widzę w badaniu stosowali nie dość, że dawki 3 razy wyższe niż ja brałem, to na dodatek robili to przez 3 miesiące, by osiągnąć efekt. I naprawdę duża zmiana była właśnie po 3 miesiącach. Do tego stosowali połączenie z metylowaną B12. Jakby to jeszcze połączyć z magnezem, litem...
Spróbuję potem w tym kierunku. Nie wykluczam u siebie uszkodzeń mózgu, z dopaminą mam wiecznie problemy, zespół niespokojnych nóg to klasyczny objaw jej niedoboru. Bezsenność też może wynikać z niskiego poziomu. Po dużych dawkach tryptofanu mam w ogóle jazdy już typowo pod niedobór, łącznie z drżeniem rąk, co zwalałem na wysoką serotoninę, zwiększającą napięcie mięsniowe, ale to może być po prostu niska dopamina.
Z pracy nad sobą, dziś wycieczka autobusem. Niestety, dalej strach przed wejściem, ale w środku już pełen luz. Trochę boję się jeździć, póki nie ogarnę całkowicie hipoglikemii, jeśli dostanę ataku w podróży to mózg znowu zacznie łączyć jeżdżenie z zagrożeniem. Nawet mały negatywny bodziec może bardzo mocno namieszać, bo w mózgu są już przetarte szlaki "podróż = niebezpieczeństwo", próbuję wytworzyć nowe, ale dla mózgu o wiele, wiele wygodniejsze jest pójście tym dużym, wytartym szlakiem, więc "złapie" każdy bodziec.



