10-14-2025, 11:27 AM
A, kolejna zmiana, dorzucam sporo witaminy C. I muszę trochę dietę ogarnąć, a konkretnie powstrzymać się od picia coli. Glutamina co prawda chyba pomogła na jelita (albo samo się poprawiło), ale z kolei żołądek się odezwał. A to już w badaniach dość wyraźnie łączy się z niedoborem witaminy C. Tu np
https://www.jstage.jst.go.jp/article/jns...f/-char/en
norma witaminy C jest pomiędzy 4,7 a 17,8, średnia u pacjentów 4,85. Szkoda, że nie porównali z grupą kontrolną. No i te badania, gdzie jej suplementacja doprowadzała do dosłownie usunięcia helicobacter z organizmu.
B6 też wesoło, norma 6-40, średni poziom 6,6. B1 dość nisko, ale nie aż tak tragicznie jak B6 i C. B12 i kwas foliowy zaskakująco wysoko. Czyli to nie ogólne niedobory wszystkiego, tylko niedobory kilku konkretnych rzeczy doprowadzały do ciężkiej choroby wrzodowej. Właśnie, na ile doprowadzały, na ile z niej wynikały?
D3 i magnez są jednymi z najważniejszych tutaj rzeczy, no ale przynajmniej D3 powinienem mieć wysoki poziom.
Ale może tu też jest jakaś zależność, o której nie wiem? Może niektóre z tych rzeczy, co ostatnio robiłem, mają związek z D3? Moje problemy zdrowotne zaczęły się od bardzo silnego niedoboru tej witaminy. Jej uzupełnianie tez nie dawało spodziewanych rezultatów. Może jest jakaś reakcja, typu niedobór tryptofanu uniemożliwia jej przyswajanie, albo coś podobnego?
Jest taka hipoteza, że sporo problemów może wynikać z trwałego przestawienia receptorów tej witaminy i konieczny jest "reset". Altmedowa, ale nie tak do końca głupia. U mnie było połączenie niedoboru D3 i wystawienia na duże ilości zarodników pleśni w powietrzu. Jedno i drugie przestawia układ odpornościowy, coś mogło zostać wybite z równowagi, w ten sposób zresztą pojawiają się choroby autoimmunologiczne, wykazano, że niski poziom D3 w młodości mocno zwiększa ryzyko ich pojawienia się w dorosłym życiu.
Tak czy tak, ogólnie jest bardzo dobrze, nawet udało się całą noc spać, pomimo problemów z żołądkiem. Cały czas mam większą "klarowność" myśli, cały czas czuję, że mam sporo energii. Niektóre rzeczy z tych, co niedawno zacząłem robić, bardzo dobrze na mnie działają, na pewno piracetam, na pewno kreatyna, na pewno tryptofan. Coś w organizmie naprawiłem i bardzo dobrze by było, gdyby udało się pójść za ciosem i poprawić inne rzeczy.
Łojotokowe zapalenie skóry głowy to jedna z nich. Nie chodzi o to, że jest to brzydkie i przeszkadza, ale bardziej o fakt, że to objaw rozregulowania czegoś w organizmie. Teoretycznie powinna pomóc mieszanka omega 6, cynku i B6. Nie pomagała. No to zobaczymy teraz, jak odczuwam korzyści z tych innych rzeczy, może coś się odblokowało.
Druga rzecz to zmiany na paznokciach, a konkretnie brak obłączków i prążki. Może teraz, jak jest tak duża poprawa samopoczucia, co oznacza, że coś w organizmie naprawiłem, zadziała któraś z tych rzeczy, które testowałem bez efektów w przeszłości? Może i tu się coś odblokuje?
https://www.jstage.jst.go.jp/article/jns...f/-char/en
norma witaminy C jest pomiędzy 4,7 a 17,8, średnia u pacjentów 4,85. Szkoda, że nie porównali z grupą kontrolną. No i te badania, gdzie jej suplementacja doprowadzała do dosłownie usunięcia helicobacter z organizmu.
B6 też wesoło, norma 6-40, średni poziom 6,6. B1 dość nisko, ale nie aż tak tragicznie jak B6 i C. B12 i kwas foliowy zaskakująco wysoko. Czyli to nie ogólne niedobory wszystkiego, tylko niedobory kilku konkretnych rzeczy doprowadzały do ciężkiej choroby wrzodowej. Właśnie, na ile doprowadzały, na ile z niej wynikały?
D3 i magnez są jednymi z najważniejszych tutaj rzeczy, no ale przynajmniej D3 powinienem mieć wysoki poziom.
Ale może tu też jest jakaś zależność, o której nie wiem? Może niektóre z tych rzeczy, co ostatnio robiłem, mają związek z D3? Moje problemy zdrowotne zaczęły się od bardzo silnego niedoboru tej witaminy. Jej uzupełnianie tez nie dawało spodziewanych rezultatów. Może jest jakaś reakcja, typu niedobór tryptofanu uniemożliwia jej przyswajanie, albo coś podobnego?
Jest taka hipoteza, że sporo problemów może wynikać z trwałego przestawienia receptorów tej witaminy i konieczny jest "reset". Altmedowa, ale nie tak do końca głupia. U mnie było połączenie niedoboru D3 i wystawienia na duże ilości zarodników pleśni w powietrzu. Jedno i drugie przestawia układ odpornościowy, coś mogło zostać wybite z równowagi, w ten sposób zresztą pojawiają się choroby autoimmunologiczne, wykazano, że niski poziom D3 w młodości mocno zwiększa ryzyko ich pojawienia się w dorosłym życiu.
Tak czy tak, ogólnie jest bardzo dobrze, nawet udało się całą noc spać, pomimo problemów z żołądkiem. Cały czas mam większą "klarowność" myśli, cały czas czuję, że mam sporo energii. Niektóre rzeczy z tych, co niedawno zacząłem robić, bardzo dobrze na mnie działają, na pewno piracetam, na pewno kreatyna, na pewno tryptofan. Coś w organizmie naprawiłem i bardzo dobrze by było, gdyby udało się pójść za ciosem i poprawić inne rzeczy.
Łojotokowe zapalenie skóry głowy to jedna z nich. Nie chodzi o to, że jest to brzydkie i przeszkadza, ale bardziej o fakt, że to objaw rozregulowania czegoś w organizmie. Teoretycznie powinna pomóc mieszanka omega 6, cynku i B6. Nie pomagała. No to zobaczymy teraz, jak odczuwam korzyści z tych innych rzeczy, może coś się odblokowało.
Druga rzecz to zmiany na paznokciach, a konkretnie brak obłączków i prążki. Może teraz, jak jest tak duża poprawa samopoczucia, co oznacza, że coś w organizmie naprawiłem, zadziała któraś z tych rzeczy, które testowałem bez efektów w przeszłości? Może i tu się coś odblokuje?



