10-08-2025, 01:04 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-08-2025, 02:54 AM przez tomakin.)
Kolejna drobna zmiana, wrzucam spore dawki karnityny.
Tak teraz myślę, że powinienem mieć ją przy każdej mojej próbie testowania nowych rzeczy, z jednego powodu, jest spora szansa, że mam walniętą tarczycę. Karnityna ją wycisza, bardzo skutecznie. No i teraz tak, załóżmy, że moje problemy w dużej mierze biorą się z tarczycy. Testowałem karnitynę, która ją wycisza, bez jakiegoś super efektu. Testowałem rzeczy, które powinny regenerować organizm, bez większego efektu. Może być tak, że powinienem równocześnie wyciszyć tarczycę i brać to, co na przykład ostatnio wypisywałem, zestaw supli wspomagających układ przywspółczulny plus umożliwiający podział komórek i regenerację.
Może ta ostatnia bezsenna noc to efekt tego, że podkręciłem metabolizm tymi wszystkimi kwasami foliowymi, B12 i resztą, ale to z kolei sprawiło, że tarczyca zaczęła pracować jeszcze mocniej, co tylko pogorszyło sprawę?
Po pierwsze, karnityna była obecna w 2020. Po drugie, była obecna w 2010. Po trzecie wreszcie, mój pierwszy sukces z suplami to były właśnie bardzo duże dawki karnityny, gdzie po kilku dniach brania nagle zacząłem biegać chyba z minutę na kilometr szybciej, to jest KOSMICZNIE duża zmiana, w praktyce pracuje się rok, żeby biegać 10-20 sekund szybciej, minuta po kilku dniach to jakby ktoś na siłowni wyciskał przez rok 60 kg i nie mógł nawet kilograma więcej, a potem nagle z dnia na dzień zaczął wyciskać ponad 80.
Poza tym bez zmian, trochę gorzej śpię, ale ani bardzo źle, ani bardzo dobrze. Paznokcie bez zmian, prawie sobie obciąłem jednego przy krojeniu chleba. Te niby powiększone obłączki cały czas są takie same, cały czas tylko na prawej ręce, jak zobaczę na lewej to uwierzę, że to naprawdę coś rośnie, a nie po prostu skórka się cofnęła na palcu.
/edit z tą tarczycą idzie mi o to, że objawy nadczynności to w dużej mierze efekt wypompowania z organizmu niektórych substancji, ale żeby je uzupełnić, trzeba najpierw wyciszyć tarczycę, inaczej ich branie to jak dolewanie oliwy do ognia.
Tak teraz myślę, że powinienem mieć ją przy każdej mojej próbie testowania nowych rzeczy, z jednego powodu, jest spora szansa, że mam walniętą tarczycę. Karnityna ją wycisza, bardzo skutecznie. No i teraz tak, załóżmy, że moje problemy w dużej mierze biorą się z tarczycy. Testowałem karnitynę, która ją wycisza, bez jakiegoś super efektu. Testowałem rzeczy, które powinny regenerować organizm, bez większego efektu. Może być tak, że powinienem równocześnie wyciszyć tarczycę i brać to, co na przykład ostatnio wypisywałem, zestaw supli wspomagających układ przywspółczulny plus umożliwiający podział komórek i regenerację.
Może ta ostatnia bezsenna noc to efekt tego, że podkręciłem metabolizm tymi wszystkimi kwasami foliowymi, B12 i resztą, ale to z kolei sprawiło, że tarczyca zaczęła pracować jeszcze mocniej, co tylko pogorszyło sprawę?
Po pierwsze, karnityna była obecna w 2020. Po drugie, była obecna w 2010. Po trzecie wreszcie, mój pierwszy sukces z suplami to były właśnie bardzo duże dawki karnityny, gdzie po kilku dniach brania nagle zacząłem biegać chyba z minutę na kilometr szybciej, to jest KOSMICZNIE duża zmiana, w praktyce pracuje się rok, żeby biegać 10-20 sekund szybciej, minuta po kilku dniach to jakby ktoś na siłowni wyciskał przez rok 60 kg i nie mógł nawet kilograma więcej, a potem nagle z dnia na dzień zaczął wyciskać ponad 80.
Poza tym bez zmian, trochę gorzej śpię, ale ani bardzo źle, ani bardzo dobrze. Paznokcie bez zmian, prawie sobie obciąłem jednego przy krojeniu chleba. Te niby powiększone obłączki cały czas są takie same, cały czas tylko na prawej ręce, jak zobaczę na lewej to uwierzę, że to naprawdę coś rośnie, a nie po prostu skórka się cofnęła na palcu.
/edit z tą tarczycą idzie mi o to, że objawy nadczynności to w dużej mierze efekt wypompowania z organizmu niektórych substancji, ale żeby je uzupełnić, trzeba najpierw wyciszyć tarczycę, inaczej ich branie to jak dolewanie oliwy do ognia.



