09-30-2025, 02:01 AM
Takie opowiadanko jest, "zrozum", jakiegoś chińczyka czy coś. Polecam, bardzo fajne i krótkie. Gość dorwał jakąś substancję, która mocno zwiększała IQ. Bardzo mocno. Po kilku dawkach był prawie bogiem. Wcześniej tego typu były kwiaty dla algernona, film kosiarz umysłów no i genialne opowiadanko barnaba na wybiegu, mike'a resnicka (którego wszystkie opowiadania są genialne).
To, o czym kiedyś tu gadaliśmy, jak jakaś baba brała końskie dawki bakopy i po pewnym czasie patrzyła na ludzi tak, jak wcześniej patrzyła na zwierzęta, rozumiała wszystkie ich wzorce zachowań, po co i dlaczego robią to, co robią. Chociaż ta historia pewnie była zmyślona, Temper testowałeś to i chyba nie było żadnego odczuwalnego efektu?
Biorę ten piracetam, chyba się przyzwyczaiłem do nowego poziomu odczuwania rzeczywistości, bo już jest to dla mnie "normalne", no ale dziś usłyszałem od kumpeli, że całkowicie inaczej gadam, jakoś tak fajniej.
Tak myślę, czy można to jeszcze jakoś podkręcać. Może bakopę połączyć z piracetamem? To jest fajne i po prostu pożyteczne, inaczej widzę planowanie różnych rzeczy, które chcę zrealizować.
Piracetam wspiera neurogenezę, czyli odbudowywanie obszarów mózgu, gdzie neurony już obumarły. Na pewno muszę zrobić nowy roztwór litu, bo się skończył, a to jedna z rzeczy, które są niezbędne w tym procesie.
A poza tym bez wielkich zmian. Ciągle zapominam o żeńszeniu, przypominam sobie wieczorem, a mam z guaraną, która działa jak kofeina. Jest działanie nootropowe piracetamu i kreatyny, nie ma dwóch rzeczy, na które najbardziej liczę - mocnego kopa do działania, a także poprawy ze strony układu krążenia. Z tym działaniem i motywacją to w dużej mierze rozwalony system nagroda - kara, za dużo komputera, za dużo gier, no ale suple tutaj mogą pomagać. Niemniej za cholerę nie da się tego obiektywnie ocenić. Tryptofan pomagał, ale niestety, po nim wrócił zespół niespokojnych nóg, co jest typowym powikłaniem po rzeczach podnoszących poziom serotoniny.
Układ krążenia to już prosta sprawa, jak zniknie objaw Terry'ego, zmieni się kolor paznokci, znikną "bier spots" na dłoniach to będzie sygnał, że trafiłem w coś, co za to odpowiada. No i powinny się też wtedy pojawić obłączki.
Może wrócić do dużych dawek czosnku? On wymusza pewne zmiany w układzie krążenia. Po nim często miałem wrażenie "lekkich nóg", zdaje się, że był też obecny w obu okresach poprawy, w 2010 i 2020. Hmm... może być tak, że czosnek coś wymusza, ale to bardzo krótkotrwała zmiana, jeśli w organizmie nie ma czynników mogących ją utrwalić, np "mocy przerobowych" do przebudowy naczynek krwionośnych.
Czosnek "wyleczył" zmiany w układzie krążenia w marskości wątroby, przynajmniej niektóre. I właśnie w tej chorobie jest objaw Terry'ego. Potem go testowałem z różnymi efektami, czasem była bardzo fajna poprawa, te "lekkie nogi", że niemal się fruwa idąc, co - zgaduję - wynika z poprawy krążenia, więcej tlenu dociera do mięśni. Czasem nie bardzo. No i jak pomagał to tylko w formie miażdżonego na chleb, co jest dość kłopotliwe, raz że niezbyt zjadliwe, dwa że śmierdzi się potem. Testowałem suszony, testowałem tabletki, no nie ma tego efektu.
Może jak czosnek połączę tym zestawem, co teraz biorę, mającym wspomagać (a nawet umożliwiać) procesy tworzenia się nowych komórek i regeneracji, efekt będzie mocniejszy i po prostu trwały? Szczególnie na krzem liczę, który przynajmniej u zwierząt cofał zmiany degeneracyjne w układzie krążenia.
No nic, póki co mam jeszcze kilka tabletek tego niby "bezzapachowego", a jutro spróbuję na chleb.
To, o czym kiedyś tu gadaliśmy, jak jakaś baba brała końskie dawki bakopy i po pewnym czasie patrzyła na ludzi tak, jak wcześniej patrzyła na zwierzęta, rozumiała wszystkie ich wzorce zachowań, po co i dlaczego robią to, co robią. Chociaż ta historia pewnie była zmyślona, Temper testowałeś to i chyba nie było żadnego odczuwalnego efektu?
Biorę ten piracetam, chyba się przyzwyczaiłem do nowego poziomu odczuwania rzeczywistości, bo już jest to dla mnie "normalne", no ale dziś usłyszałem od kumpeli, że całkowicie inaczej gadam, jakoś tak fajniej.
Tak myślę, czy można to jeszcze jakoś podkręcać. Może bakopę połączyć z piracetamem? To jest fajne i po prostu pożyteczne, inaczej widzę planowanie różnych rzeczy, które chcę zrealizować.
Piracetam wspiera neurogenezę, czyli odbudowywanie obszarów mózgu, gdzie neurony już obumarły. Na pewno muszę zrobić nowy roztwór litu, bo się skończył, a to jedna z rzeczy, które są niezbędne w tym procesie.
A poza tym bez wielkich zmian. Ciągle zapominam o żeńszeniu, przypominam sobie wieczorem, a mam z guaraną, która działa jak kofeina. Jest działanie nootropowe piracetamu i kreatyny, nie ma dwóch rzeczy, na które najbardziej liczę - mocnego kopa do działania, a także poprawy ze strony układu krążenia. Z tym działaniem i motywacją to w dużej mierze rozwalony system nagroda - kara, za dużo komputera, za dużo gier, no ale suple tutaj mogą pomagać. Niemniej za cholerę nie da się tego obiektywnie ocenić. Tryptofan pomagał, ale niestety, po nim wrócił zespół niespokojnych nóg, co jest typowym powikłaniem po rzeczach podnoszących poziom serotoniny.
Układ krążenia to już prosta sprawa, jak zniknie objaw Terry'ego, zmieni się kolor paznokci, znikną "bier spots" na dłoniach to będzie sygnał, że trafiłem w coś, co za to odpowiada. No i powinny się też wtedy pojawić obłączki.
Może wrócić do dużych dawek czosnku? On wymusza pewne zmiany w układzie krążenia. Po nim często miałem wrażenie "lekkich nóg", zdaje się, że był też obecny w obu okresach poprawy, w 2010 i 2020. Hmm... może być tak, że czosnek coś wymusza, ale to bardzo krótkotrwała zmiana, jeśli w organizmie nie ma czynników mogących ją utrwalić, np "mocy przerobowych" do przebudowy naczynek krwionośnych.
Czosnek "wyleczył" zmiany w układzie krążenia w marskości wątroby, przynajmniej niektóre. I właśnie w tej chorobie jest objaw Terry'ego. Potem go testowałem z różnymi efektami, czasem była bardzo fajna poprawa, te "lekkie nogi", że niemal się fruwa idąc, co - zgaduję - wynika z poprawy krążenia, więcej tlenu dociera do mięśni. Czasem nie bardzo. No i jak pomagał to tylko w formie miażdżonego na chleb, co jest dość kłopotliwe, raz że niezbyt zjadliwe, dwa że śmierdzi się potem. Testowałem suszony, testowałem tabletki, no nie ma tego efektu.
Może jak czosnek połączę tym zestawem, co teraz biorę, mającym wspomagać (a nawet umożliwiać) procesy tworzenia się nowych komórek i regeneracji, efekt będzie mocniejszy i po prostu trwały? Szczególnie na krzem liczę, który przynajmniej u zwierząt cofał zmiany degeneracyjne w układzie krążenia.
No nic, póki co mam jeszcze kilka tabletek tego niby "bezzapachowego", a jutro spróbuję na chleb.



