09-27-2025, 11:41 PM
he, w czasie rozmowy z bratem przypomniałem sobie nazwisko autora książki, którą czytałem jakoś ponad 30 lat temu, nigdy ani do tej książki, ani do autora nie wracałem. Poprzedniej nocy miałem jazdę, że przypominałem sobie stan w czasie snu, logikę, która wtedy mną kierowała, ciężko to wytłumaczyć... macie czasem tak, że budzicie się i rozumiecie, co się śniło, a za chwilę to staje się kompletnie idiotyczne, albo całkowicie zapominacie o co w ogóle chodziło? Stan jak po dragach. No to coś podobnego miałem na żywo, przy czym zachowałem pełnię logicznej świadomości. Taki jakby wgląd z zewnątrz w ten stan.
Piracetam coś robi z mózgiem, mam nadzieję, że nic nie przestawi na nie takie tory jak trzeba.
Samopoczucie cały czas OK, możliwości bardzo duże, tylko za bardzo nie ma chęci i energii do działania. Nie jakoś tragicznie, ale też nie tak super. Właśnie ten brak chęci jest największym problemem. liczę, że to też się jakoś w końcu poprawi. Myśli dużo czystsze, idąc ulicą dociera więcej bodźców, całkowicie inna postawa ciała, chociaż to akurat pewnie wynika z siłowni.
Kreatyna, piracetam, to są na pewno rzeczy, które bardzo mocno pomogły. Tylko że w 2010 nie miałem piracetamu, a kreatynę brałem wiele miesięcy wcześniej i przestałem przed tą super poprawą. Cały czas zastanawiam się, czy teraz mam obecne te wszystkie czynniki, które pojawiły się w 2010. Tam było chyba głównie połączenie żeńszenia i B12, czyli substancji wymuszającej lepsze podziały komórek plus substancji, która jest przy tych podziałach najważniejsza. A także końskie dawki witamin C i E, blokujących stres oksydacyjny, będący jednym z większych hamulców tych podziałów i w ogóle procesów regeneracji.
https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...87#pid5387
tu wypisałem wszystko, co robiłem przed poprawą, a raczej wszystko, co zapisałem i co zostało w archiwach.
No kurcze... poprawa zaczęła się chyba na początku maja? A na początku czerwca była już torpeda?
Tam stopniowo pojawiały się:
- duże dawki B12
- duże dawki przeciwutleniaczy
- duże dawki choliny
- duże dawki kwasu arachidonowego
- duże dawki kwasu foliowego
- żeń szeń
I to wygląda tak, że było nieźle, nieźle, ale dopiero jak wszystkie te rzeczy znalazły się RAZEM, nastąpił przełom.
No i teraz pytanie, czy one zadziałały, bo moja hipoteza jest poprawna, któraś z nich była wąskim gardłem procesów podziału komórek? Czy może mam jakiś problem z np hormonami, a któraś z tych rzeczy, bądź ich połączenie, na przykład zablokowało wydzielanie któregoś hormonu, albo zwiększyło wydzielanie innego?
Po skrzypie bardzo się wtedy wzmocniły włosy. No, w każdym razie zgrało się z nim w czasie.
Hummm... dobra, jutro przygotuję sobie skrzyp. Mam tego od cholery w szafie jeszcze. Pamiętam gotowałem go z pół godziny, żeby krzem przeszedł do wody. Krzem MOŻE być wąskim gardłem procesów regeneracji tkanek.
Piracetam coś robi z mózgiem, mam nadzieję, że nic nie przestawi na nie takie tory jak trzeba.
Samopoczucie cały czas OK, możliwości bardzo duże, tylko za bardzo nie ma chęci i energii do działania. Nie jakoś tragicznie, ale też nie tak super. Właśnie ten brak chęci jest największym problemem. liczę, że to też się jakoś w końcu poprawi. Myśli dużo czystsze, idąc ulicą dociera więcej bodźców, całkowicie inna postawa ciała, chociaż to akurat pewnie wynika z siłowni.
Kreatyna, piracetam, to są na pewno rzeczy, które bardzo mocno pomogły. Tylko że w 2010 nie miałem piracetamu, a kreatynę brałem wiele miesięcy wcześniej i przestałem przed tą super poprawą. Cały czas zastanawiam się, czy teraz mam obecne te wszystkie czynniki, które pojawiły się w 2010. Tam było chyba głównie połączenie żeńszenia i B12, czyli substancji wymuszającej lepsze podziały komórek plus substancji, która jest przy tych podziałach najważniejsza. A także końskie dawki witamin C i E, blokujących stres oksydacyjny, będący jednym z większych hamulców tych podziałów i w ogóle procesów regeneracji.
https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...87#pid5387
tu wypisałem wszystko, co robiłem przed poprawą, a raczej wszystko, co zapisałem i co zostało w archiwach.
No kurcze... poprawa zaczęła się chyba na początku maja? A na początku czerwca była już torpeda?
Tam stopniowo pojawiały się:
- duże dawki B12
- duże dawki przeciwutleniaczy
- duże dawki choliny
- duże dawki kwasu arachidonowego
- duże dawki kwasu foliowego
- żeń szeń
I to wygląda tak, że było nieźle, nieźle, ale dopiero jak wszystkie te rzeczy znalazły się RAZEM, nastąpił przełom.
No i teraz pytanie, czy one zadziałały, bo moja hipoteza jest poprawna, któraś z nich była wąskim gardłem procesów podziału komórek? Czy może mam jakiś problem z np hormonami, a któraś z tych rzeczy, bądź ich połączenie, na przykład zablokowało wydzielanie któregoś hormonu, albo zwiększyło wydzielanie innego?
Po skrzypie bardzo się wtedy wzmocniły włosy. No, w każdym razie zgrało się z nim w czasie.
Hummm... dobra, jutro przygotuję sobie skrzyp. Mam tego od cholery w szafie jeszcze. Pamiętam gotowałem go z pół godziny, żeby krzem przeszedł do wody. Krzem MOŻE być wąskim gardłem procesów regeneracji tkanek.



