Może inaczej. Uważam, że nie jestem zdrowy i coś jest z moim organizmem mocno nie tak, a obłączki to po prostu obserwowalna rzecz, niezależna od samopoczucia i tego, czy coś mi się w życiu akurat udało czy nie. Może być tysiąc i jeden powodów, dla których ktoś czuje się lepiej czy gorzej, ale jeśli coś można zmierzyć linijką, to mamy narzędzie pomiarowe niezależne od samopoczucia.
Innymi słowy, to jest częściowo temat o obłączkach, a częściowo o moim poszukiwaniu przyczyny gorszego stanu swojego zdrowia. I to wcale nie takie "no trochę gorzej się czuję", bo dokucza mi chociażby częste pojawianie się stanów zapalnych ścięgien. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy zbyt długo piszę na klawiaturze. To dla mnie naprawdę DUŻY problem, bo między innymi w ten sposób zarabiam.
Gdyby mi się udało odkryć tajemnicę obłączków, to pewnie byłby to naprawdę duży sukces, ale powiedzmy sobie szczerze, nie dałbym rady go nawet nigdzie ogłosić, co najwyżej jakiś naukowiec by go "ukradł" i mógłbym mieć jedynie satysfakcję, że ktoś sobie sławę na moich poszukiwaniach zbudował, a przy okazji ludzkość zrobiła kolejny kroczek do przodu.
Żeby to przepchać jako odkrycie, gdzieś opublikować, musiałbym zrobić badanie na chociaż małej grupie ludzi, pod kontrolą jakiegoś ośrodka naukowego. Musiałbym być pracownikiem takiego środka.
Z punktu widzenia nauki to, co robię, to zabawa która nikomu nic nie da, nie licząc kilku ludzi z tego forum, którzy dowiedzą się, że jak nie mają obłączków, to jest to prawdopodobnie wynik czynnika X czy niedoboru Y.
Z punktu widzenia mojego stanu zdrowia, takie odkrycie będzie naprawdę bardzo znaczące. Jeśli dowiem się, że one zależą na przykład od kwasu gamma linolenowego, czyli od suplementacji olejem z wiesiołka / ogórecznika, będę mógł zainwestować większą kasę w ten olej i zmusić się do regularnego brania dużych dawek przez ponad pół roku. Teraz tego nie robię, bo takich substancji jest kilkadziesiąt, co nie tylko oznacza koszty idące w grube tysiące, ale i ryzyko rozwalenia sobie organizmu, nie wspominając o czasie który się straci.
Innymi słowy, to jest częściowo temat o obłączkach, a częściowo o moim poszukiwaniu przyczyny gorszego stanu swojego zdrowia. I to wcale nie takie "no trochę gorzej się czuję", bo dokucza mi chociażby częste pojawianie się stanów zapalnych ścięgien. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy zbyt długo piszę na klawiaturze. To dla mnie naprawdę DUŻY problem, bo między innymi w ten sposób zarabiam.
Gdyby mi się udało odkryć tajemnicę obłączków, to pewnie byłby to naprawdę duży sukces, ale powiedzmy sobie szczerze, nie dałbym rady go nawet nigdzie ogłosić, co najwyżej jakiś naukowiec by go "ukradł" i mógłbym mieć jedynie satysfakcję, że ktoś sobie sławę na moich poszukiwaniach zbudował, a przy okazji ludzkość zrobiła kolejny kroczek do przodu.
Żeby to przepchać jako odkrycie, gdzieś opublikować, musiałbym zrobić badanie na chociaż małej grupie ludzi, pod kontrolą jakiegoś ośrodka naukowego. Musiałbym być pracownikiem takiego środka.
Z punktu widzenia nauki to, co robię, to zabawa która nikomu nic nie da, nie licząc kilku ludzi z tego forum, którzy dowiedzą się, że jak nie mają obłączków, to jest to prawdopodobnie wynik czynnika X czy niedoboru Y.
Z punktu widzenia mojego stanu zdrowia, takie odkrycie będzie naprawdę bardzo znaczące. Jeśli dowiem się, że one zależą na przykład od kwasu gamma linolenowego, czyli od suplementacji olejem z wiesiołka / ogórecznika, będę mógł zainwestować większą kasę w ten olej i zmusić się do regularnego brania dużych dawek przez ponad pół roku. Teraz tego nie robię, bo takich substancji jest kilkadziesiąt, co nie tylko oznacza koszty idące w grube tysiące, ale i ryzyko rozwalenia sobie organizmu, nie wspominając o czasie który się straci.



