09-21-2025, 04:31 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-21-2025, 04:32 AM przez tomakin.)
No i zgadza się, żeńszeń mocno pobudza tworzenie nowych komórek, nie tylko krwi, ale też przy np tworzeniu tkanki podczas gojenia ran. Czyli to on był odpowiedzialny za obłączki w 2010.
Ale sam żeńszeń nie wystarczy, tam musiało być coś jeszcze, potem go testowałem i nie było takich efektów. Witaminy C i E, cholina, karnityna, może tauryna, gdzieś w okolicy tamtego okresu bor, na pewno B12. To wszystko rzeczy, które mają udowodnione działanie jeśli idzie o procesy krwiotwórcze.
W 2020 sprawa jest bardziej złożona, bo jedyne, co naprawdę wtedy mogło mieć duże znaczenie, to piracetam.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC7949967/
no i on też przyspiesza gojenie ran, tylko nie wiem, czy na pewno przez akurat ułatwienie podziału komórki.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8203283/
powoduje też zwiększenie produkcji krwinek, co już oznacza bezpośredni wpływ na podziały komórkowe
Czytam o roli systemów współczulnego i przywspółczulnego, no tu niestety nie ma tak prosto, wygląda to trochę tak, jakby właśnie współczulny, adrenalinowy, pobudzał tworzenie krwinek. Ale już przy gojeniu ran to przywspółczulny pomaga.
No OK, podsumowując - wielkość obłączków zależy od sprawności procesów podziału komórki
Podział ten z kolei zależy od kilku czynników
- obecności substancji koniecznych do jego przebiegu
- obecności stanu odpoczynku
- braku obecności czynników zakłócających
Pierwszy element - po prostu nie może być silnego niedoboru czegoś. I tyle. No i tu uwaga, brak kreatyny oznacza, że słabo przebiegały procesy metylacji, nawet przy w miarę dobrym poziomie B12 czy kwasu foliowego. Możliwe, że mam niedobory np tauryny, bo sporo na to wskazuje, ale wynika to raczej z jakiegoś problemu np genetycznego lub wynikającego z chorób z jej przyswajaniem, a nie z brakiem w diecie. Kwasy tłuszczowe też są konieczne do przebiegu procesów, a mam silne objawy niedoboru GLA i DGLA.
Bor może być niedoborem, może nie być, podobnie karnityna. Mogę mieć ich niski poziom z powodu innych problemów, np nadczynna tarczyca zmniejsza poziom karnityny.
Co jest ważne, nawet gdy zabraknie JEDNEGO niezbędnego składnika, nowa komórka nie może powstać. Muszą być obecne wszystkie.
Drugi - tu piracetam może być rozwiązaniem, przez farmakologiczne wymuszenie takiego stanu. Takie coś wygląda na skuteczniejszą metodę niż próby medytacji czy czegoś takiego. Owszem, medytację czy trening autogenny można dorzucić, ale piracetam daje pewność aktywacji komórek nerwowych.
Trzeci - w moim przypadku chroniczna alergia, wystawienie na zarodniki pleśni i grzybów. Możliwe, że chroniczny stres oksydacyjny. ALE - dalej nie wiem, co konkretnie sprawia, że mam objaw Terry'ego, nie wiem, co odpowiada za nail beading, możliwe, że jest jakaś chroniczna choroba, typu problemy z poziomem hormonów, albo coś genetycznego. To jest czynnik kompletnie nieznany, ale niestety obecny.
No i tyle, przy spełnieniu tych trzech warunków wystarczy dorzucić zioła i suple mające ogólny wpływ na procesy podziału i gojenie ran, jak np kwas alfa liponowy i żeńszeń.
Ale sam żeńszeń nie wystarczy, tam musiało być coś jeszcze, potem go testowałem i nie było takich efektów. Witaminy C i E, cholina, karnityna, może tauryna, gdzieś w okolicy tamtego okresu bor, na pewno B12. To wszystko rzeczy, które mają udowodnione działanie jeśli idzie o procesy krwiotwórcze.
W 2020 sprawa jest bardziej złożona, bo jedyne, co naprawdę wtedy mogło mieć duże znaczenie, to piracetam.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC7949967/
no i on też przyspiesza gojenie ran, tylko nie wiem, czy na pewno przez akurat ułatwienie podziału komórki.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8203283/
powoduje też zwiększenie produkcji krwinek, co już oznacza bezpośredni wpływ na podziały komórkowe
Czytam o roli systemów współczulnego i przywspółczulnego, no tu niestety nie ma tak prosto, wygląda to trochę tak, jakby właśnie współczulny, adrenalinowy, pobudzał tworzenie krwinek. Ale już przy gojeniu ran to przywspółczulny pomaga.
No OK, podsumowując - wielkość obłączków zależy od sprawności procesów podziału komórki
Podział ten z kolei zależy od kilku czynników
- obecności substancji koniecznych do jego przebiegu
- obecności stanu odpoczynku
- braku obecności czynników zakłócających
Pierwszy element - po prostu nie może być silnego niedoboru czegoś. I tyle. No i tu uwaga, brak kreatyny oznacza, że słabo przebiegały procesy metylacji, nawet przy w miarę dobrym poziomie B12 czy kwasu foliowego. Możliwe, że mam niedobory np tauryny, bo sporo na to wskazuje, ale wynika to raczej z jakiegoś problemu np genetycznego lub wynikającego z chorób z jej przyswajaniem, a nie z brakiem w diecie. Kwasy tłuszczowe też są konieczne do przebiegu procesów, a mam silne objawy niedoboru GLA i DGLA.
Bor może być niedoborem, może nie być, podobnie karnityna. Mogę mieć ich niski poziom z powodu innych problemów, np nadczynna tarczyca zmniejsza poziom karnityny.
Co jest ważne, nawet gdy zabraknie JEDNEGO niezbędnego składnika, nowa komórka nie może powstać. Muszą być obecne wszystkie.
Drugi - tu piracetam może być rozwiązaniem, przez farmakologiczne wymuszenie takiego stanu. Takie coś wygląda na skuteczniejszą metodę niż próby medytacji czy czegoś takiego. Owszem, medytację czy trening autogenny można dorzucić, ale piracetam daje pewność aktywacji komórek nerwowych.
Trzeci - w moim przypadku chroniczna alergia, wystawienie na zarodniki pleśni i grzybów. Możliwe, że chroniczny stres oksydacyjny. ALE - dalej nie wiem, co konkretnie sprawia, że mam objaw Terry'ego, nie wiem, co odpowiada za nail beading, możliwe, że jest jakaś chroniczna choroba, typu problemy z poziomem hormonów, albo coś genetycznego. To jest czynnik kompletnie nieznany, ale niestety obecny.
No i tyle, przy spełnieniu tych trzech warunków wystarczy dorzucić zioła i suple mające ogólny wpływ na procesy podziału i gojenie ran, jak np kwas alfa liponowy i żeńszeń.



